Wyszukiwarka

Zrobiliśmy autorskie sandwicze w Subwayu

subwayW sobotę rano zamknięto dla nas świeżo otwarty lokal Subwaya przy ul. Św. Marcin w Poznaniu. Po co? Czytajcie dalej!

Prócz nas była Segritta, duży Zuch z małym Zuchem-Szymkiem (a pod koniec pojawiła się też mała Hania) oraz zakręcony na punkcie Lego Matroszak. Miało być jeszcze kilka blogerek z Poznania, ale z różnych powodów nie przyszły. I choć rozumiemy i szanujemy, to nie zmienia to faktu, że mogą żałować!

_AN_9431Dowiedzieliśmy się paru rzeczy o sieci. Że w Niemczech chcieli wprowadzić sandwicza z wurstem, że w Warszawie na dniach zaczną się testy kanapek z dodatkiem awokado (w których dokładnie lokalach – tego nie wiemy) i że przygotowanie jednego takiego 30-centymetrowego potwora może zająć jedynie 42 sekundy.

Później życie samo zweryfikowało te liczby. Takie wyniki osiągają tylko najlepsi. Mieliśmy okazję własnoręcznego przygotowania sandwiczy – nikt z nas nie zszedł poniżej 6 minut.

_AN_9397Samo krojenie warzyw było zabawą (tak, umieściłem „warzywa” i „zabawę” w jednym zdaniu). Gdybyśmy mieli takie krajalnice w domu, życie stałoby się łatwiejsze.

_AN_9415Jeszcze więcej funu przyniosło komponowanie własnych kanapek. Najsprawniej poszło MruMru. Kurczak, podwójny ser, pomidor, zielony ogórek, czerwona cebulka, oliwki polane sosem cebulka i posypane solą i oregano. Wszystko w pieczywie ser-oregano.

_AN_9455Chłop z Mazur postawił na ogień. Sos kowbojski i góra papryki jalapeno dbają o to, by wypalić podniebienie największego kozaka. Do tego kurczak teriyaki, ser, bekon, sałata, ogórki konserwowe i sos cebulka. Tylko dla prawdziwych fanów mocy.

945484_554685534569648_1825415389_nJa, jak przystało na rednacza, oparłem swojego sandwicza na mięsie. W swojej kompozycji skorzystałem z KAŻDEGO dostępnego w Subwayu kawałka zwierzęcia. Świnia, krowa, drób – wszystko to się pojawiło. Zabrakło tylko tuńczyka, ale umówmy się – ryba to nie mięso. Na wuchtę warzyw nie miałem już miejsca – gdzieniegdzie rzuciłem parę papryczek jalapeno i trochę czerwonej cebulki. Na to sos kowbojski, BBQ i miodowa musztarda. Smakowitość: 10/10, współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: sto milionów.

_AN_9389Nasze kanapki wzbudziły spore zainteresowanie i wśród pracowników Subwaya, i wśród reszty blogerów. Segritta płonęła z zachwytu. Zuch odgryzł ode mnie kawałek, a później sam napchał do swojego sandwicza sporo mięcha – wie, co dobre.

_MG_7074Także wrażenia ze spotkania pozytywne. Całkiem możliwe, że sandwicze blogerów trafią na jakiś czas do oferty Subwaya. Ludzie, którzy nas zaprosili, powiedzieli, że zrobią wszystko, co w ich mocy – nic nie stoi jednak na przeszkodzie, byście zaspamowali w tej sprawie stosowny fanpage na Fejsie.

_AN_9536Inna sprawa, że obawiam się ceny mojego monstrum. Ale czego nie robi się, by wygrać z anoreksją!

Prowadzisz restaurację? Zajmujesz się promocją lokalu gastronomicznego? Chcesz zaprosić redakcję Wygrywam z Anoreksją na degustację w celu rzetelnej oceny? Pisz na m.blatkiewicz@wygrywamzanoreksja.pl – jesteśmy otwarci na propozycje.