Wyszukiwarka

„Terror” 5 gwiazdek

Na Facebooku ma miejsce prawdziwa paranoja – każda knajpa chce dostać 5 gwiazdek.

To będzie już chyba z rok, odkąd wdałem się w ciekawą dyskusję. Jednej z poznańskich restauracji wystawiłem 4 gwiazdki na 5 możliwych. W odpowiedzi zapytano mnie, czemu tylko tyle, skoro mi smakowało?

Przyznam, że w tym momencie trochę mnie zamurowało.

Przy wystawianiu gwiazdek na Facebooku wyświetla się też ocena opisowa. 4 na 5 to „bardzo dobrze”, czyli – jak sądziłem – nota wręcz pożądana. Ja bym się cieszył, gdyby ktoś mi taką wystawił.

Oczywiście, byłbym bardziej zadowolony, gdyby ktoś mnie określił „wspaniałym”, czyli dał 5 gwiazdek. Normalna rzecz, że chciałbym być ocenianym jak najlepiej, ale trudno mi tego wymagać od innych.

Cieszyłbym się także z 3 gwiazdek, w końcu to „dobrze”. Z 2 byłoby mi smutno, bo przecież nikt nie chce być „przeciętnym”. Z 1 z kolei byłbym bardzo zły.

Właściciele i managerowie knajp jakby nie zauważali tych ocen opisowych. Wydaje im się, że 5 gwiazdek to nota wyjściowa, od której odejmujemy wtedy, gdy pojawiają się jakieś uchybienia – smakuje nam ciut mniej lub obsługa krzywo się spojrzy. Sądzą, że są wspaniali, jeśli nic nie spieprzą.

A powinna być przecież zgoła inaczej! Wyjściowe powinny być w tej sytuacji 2 gwiazdki. Kiedy mamy jakieś zastrzeżenia, odejmujemy od tej oceny, kiedy z kolei coś nam się podoba, to dodajemy (ile – to już indywidualna kwestia). Proste? Proste.

Jak się okazuje, niezupełnie – na Facebooku to zwyczajnie nie działa. Niestety, tak naprawdę nie jest to wina samych knajp (choć pytaniami jak z początku tekstu dokładają do tego zjawiska swoją cegiełkę), co samych użytkowników portalu, którzy w większości podchodzą do ocen zero-jedynkowo: albo coś jest słabe i zasługuje na jedną gwiazdkę, albo dobre i otrzymuje gwiazdek pięć. Żadnych odcieni szarości, żadnych prób podchodzenia do tematu ocen w sposób bardziej krytyczny, a mniej emocjonalny.

Przez chwilę próbowałem stać w opozycji do mas, wystawiając gwiazdki zgodnie z ich opisem. Szybko się jednak poddałem, uznając, że to mimo wszystko walka z wiatrakami. Facebooka nie zmienisz.

Postanowiłem jednak, że chociaż u mnie oceny knajp nie będą wyglądać w ten sposób. I nie chodzi mi o moje noty, bo to rozumie się przez samo przez się, a gwiazdki od Was, czytelników. W ostatnich tygodniach wprowadziłem możliwość oceniania istniejących lokali gastronomicznych.

Możecie to zrobić na stronie z recenzją:

Albo podstronie z wynikami zaawansowanego wyszukiwania (więcej o nim pisałem tutaj):

Oceniacie wg tej samej, 5-stopniowej skali, co ja. Są dwie oceny negatywne, jedna neutralna i dwie pozytywne. Skalę ocen dokładnie wyjaśniłem w zakładce Jak oceniam?.

Zachęcam do wnikliwego oceniania. Jeśli jakaś knajpa rzeczywiście jest dla Was rewelacyjna, to wystawcie jej te 5 gwiazdek, a jeśli po prostu ją lubicie, skończcie na 4. Bądźcie w miarę krytyczni – tylko o tyle Was proszę.

Gdybyście mieli ochotę ocenić więcej knajp na raz, to najlepiej skorzystajcie z tej strony (tutaj wersja tylko dla Poznania). Zatrzymujcie się przy lokalach, które odwiedziliście i na podstawie swoich doświadczeń, wystawcie odpowiednie noty.

Ważne: raz przyznanej oceny nie można zmienić – zastanówcie się więc dwa razy, kiedy ją wystawicie. Nową notę dla danego lokalu możecie dodać dopiero po upływie trzech miesięcy.

Jeśli rzeczywiście będziecie korzystać z tego narzędzia (na co mocno liczę), to w przyszłości prawdopodobnie będę cyklicznie przygotowywał zestawienia najlepszych knajp wg czytelników bloga, biorąc pod uwagę np. te lokale, które mają więcej niż – powiedzmy – 50 ocen. Myślę, że to całkiem fajna idea.

Macie jakieś własne pomysły? Piszcie w komentarzach. Postaram się wcielić w życie te najciekawsze, a wszelkie błędy naprawić.

  • Ewa Dworczak

    Z takimi ocenami na skali są dwa zasadnicze problemy. Pierwszy to do czego odnieść ocenę? Przykład serialowy – uwielbiam serial „Scrubs” (po polsku „Hoży doktorzy”). Strasznie mnie bawi ten humor, każdy odcinek widziałam po kilka razy i nadal się śmieję. Na Filmwebie wystawiłam ocenę 9. Oglądałam też „Stranger Things”, któremu wystawiłam ocenę 8, bo, zgodnie z opisem Filmwebu, serial był bardzo dobry. I teraz pytanie – jak się ma ocena 9 głupawego serialu komediowego o życiu w szpitalu, do oceny 8 serialu ambitniejszego z przemyślaną historią, świetnymi efektami i wciągającym bardzo mocno? To samo ma się w przypadku np. Zagrody Bamberskiej i Kraszkebabu. 😉

    Druga kwestia to krótka skala. Na tę pięciostopniową skalę patrzy się jednak jak na oceny szkolne, czyli 3 to dostateczny, a 5 to bardzo dobry. Więc jeśli jedzenie było smaczne, obsługa miła i przyjemna atmosfera, to dajemy 5, bo według nas to było więcej niż 4, czyli dobry. I opis danej oceny na Facebooku nie ma tutaj żadnego znaczenia. 🙂

    Takie są moje przemyślenia na ten temat. 🙂

    • Nie rozumiem troszkę podejścia, że jeśli coś jest bardziej ambitne to z automatu ma być lepsze. To chyba nie tak działa. 😛

      • Ewa Dworczak

        Masz rację – bo jak oceniasz komedię i kino ambitne, to nie porównujesz jednego do drugiego, tylko w danej kategorii. Nie ocenisz komedii, na której się śmiałeś, na 5 albo 6, bo tamtemu poważnemu filmowi dałeś 8, więc musi być mniej. Tak samo z knajpami. W innych kategoriach ocenia się schabowego w małej knajpie, a w innych w restauracji z miniprocjami i składnikami, których większości nazw się w życiu nie słyszało. 😛

      • Ewa Dworczak

        Mówiąc w skrócie: nie oczekuję umiejętności kucharza z gwiazdką Michelin, kiedy idę na zapiekanki albo burgera. 🙂