Wyszukiwarka

Rozliczenie 13 żarłocznych postanowień na 2016

W zeszłym roku chyba po raz pierwszy wypisałem sobie postanowienia noworoczne. To były bardziej cele, które chcę osiągnąć w 2016, niż mało konkretne hasła typu „żyj zdrowiej” czy „czytaj więcej książek”. Które z nich udało się zrealizować? Zobaczcie listę poniżej!

Zobacz mój rok w pigułce na YouTube i subskrybuj mój kanał!

1. Zmienić layout bloga. UDAŁO SIĘ!

W ostatnich dniach 2016 roku, ale udało się! Wprawdzie nie wszystkie funkcjonalności jeszcze działają i gdzieniegdzie pojawiają się drobne błędy, ale generalnie wszystko gra i jest pięknie. Cieszę się, że udało się domknąć sprawę nowego wyglądu strony jeszcze w 2016. To duża zmiana i spory skok jakościowy.

2. Wejść na YouTube. UDAŁO SIĘ!

Chodziło to za mną od kilku lat i na początku 2016 roku w końcu to zrealizowałem. W ciągu 12 miesięcy kilkukrotnie zmieniałem pomysły na filmy i kierunek, w którym miałem rozwijać kanał. Podyktowane to było ciągłymi eksperymentami wynikającymi z jednego: zacząłem robić YouTube’a, mimo że totalnie tego nie potrafiłem. Ostatnie miesiące każą mi myśleć, że jest coraz lepiej, choć wciąż na pewno bardzo daleko do ideału. Wierzę jednak, że w 2017 wszystko przyspieszy i będę nagrywał jeszcze ciekawsze materiały. Trzymajcie za mnie kciuki i subskrybujcie mój kanał!

3. Zrobić miesiąc bez słodyczy. UDAŁO SIĘ!

Styczeń 2016 był miesiącem bez czekolady, batonów, ciast i słodzonych napojów. Przebrnąłem przez niego bez większych problemów. Od wczoraj ponawiam to wyzwanie i jestem dobrej myśli.

4. Zrobić miesiąc bez alkoholu. NIE UDAŁO SIĘ.

Początkowo bardzo chciałem podjąć się tego zadania, ale mniej więcej w połowie roku stwierdziłem, że to jednak bez sensu. Po pierwsze dlatego, że wcale nie piję tak dużo alkoholu – są takie miesiące, że dziabnę jakieś piwo dwa-trzy razy i na tym się kończy. Mówiąc inaczej, nie picie przez określony czas nie byłoby dla mnie większym wyzwaniem. Po drugie relacjonowanie „miesiąca bez procentów” na blogu i w social mediach wydało mi się mało atrakcyjne dla czytelników.

5. Zrobić miesiąc bez mięsa. UDAŁO SIĘ!

To z kolei było OGROMNE wyzwanie! Przez cały kwiecień nie zjadłem ani grama mięsa. Dałem radę i wcale nie było tak ciężko (choć momentami nudno). W ciągu całego miesiąca poznałem kilka fajnych wegańskich lub wegetariańskich knajpek, a pod jego koniec podzieliłem się listą najlepszych tego typu miejsc w Poznaniu. Dość ciekawe mogą być te dla Was moje ogólne wrażenia dotyczące bezmięsnego kwietnia – dokładnie 30 obserwacji na 30 wege dni.

6. Przygotować ranking najlepszych burgerów w Poznaniu. UDAŁO SIĘ!

Na początku roku dość sceptycznie podchodziłem do zrealizowania tego celu, ale pod koniec wakacji stwierdziłem, że teraz albo nigdy i w ciągu dwóch miesięcy zjadłem ponad 20 burgerów. Ranking najlepszych burgerów w Poznaniu był jednym z najpopularniejszych artykułów na blogu oraz najchętniej oglądanym video na YouTubie. Wygrał oczywiście… Sami się przekonajcie!

7. Przygotować nową partię wlepek. NIE UDAŁO SIĘ.

Po prostu uznałem to za zbyteczne.

8. Przygotować nową partię koszulek. NIE UDAŁO SIĘ.

W tym przypadku miałem jeszcze jedną, konkretną wątpliwość: kto, do cholery, chciałby nosić koszulkę z twarzą jakiegoś grubego gościa?!

9. Nauczyć się gotować przynajmniej 10 nowych potraw. RACZEJ NIE UDAŁO SIĘ.

Moje gotowanie w 2016 nie rozwinęło się za bardzo, choć na pewno nauczyłem się przygotowywać kilka nowych dań. Najczęściej powtarzanym były chyba „kotleciki” z tego przepisu – zawsze w sytuacji, gdy miałem mało czasu, a w lodówce nie było nic poza suszonymi pomidorami. Dzięki Gruszka za te „placuszki”!

10. Kupić piekarnik. NIE UDAŁO SIĘ.

2016 był kolejnym rokiem, w którym nie miałem jak przygotować mrożonej pizzy. Nie żebym tego żałował, ale słyszałem, że piekarnik przydaje się też do „ciut” lepszych smakołyków. Może w 2017 w końcu dorobię się tego, co dla wielu jest „podstawą” egzystencji?

11. Zjeść gdzieś koreańskie BBQ. NIE UDAŁO SIĘ.

No nie miałem okazji. Po prostu. Wielce szkoda. Ale w tym roku się uda!

12. Pojeździć po Polsce i świecie, by jeść i smakować. TROCHĘ SIĘ UDAŁO.

W kraju odwiedziłem Wrocław (przeczytaj: „Gdzie zjeść we Wrocławiu?„), Szczecin, Warszawę, Trójmiasto, Łódź (przeczytaj: „Łódź na parę godzin: co zobaczyć i gdzie zjeść?„), a także Gorzów Wielkopolski (przeczytaj: „Gdzie zjeść w Gorzowie Wielkopolskim?„), Sieradz, Zduńską Wolę, Bolesławiec i Legnicę. Zagranicą byłem w Splicie w Chorwacji (przeczytaj: „Gdzie zjeść w Splicie?„) i w Berlinie (przeczytaj: „Gdzie zjeść w Berlinie?„). Żałuję, że nie udało się wyrwać poza Europę.

13. Zacząć utrzymywać się z bloga. UDAŁO SIĘ.

Zarabiam w związku z tym, co robię na blogu. Utrzymuję się z tego. W 2016 jako freelancer, a z początkiem 2017 założyłem działalność gospodarczą, by sobie to ułatwić. Bardzo się z tego wszystkiego cieszę.

7 postanowień zrealizowanych

6 postanowień niezrealizowanych

Całkiem niezły wynik! Tym bardziej że udało się osiągnąć te ważniejsze i bardziej konkretne cele. Oby w 2017 również się to udało – moja lista postanowień na ten rok w najbliższych dniach na blogu. Wyczekujcie jej, jeśli chcecie wiedzieć, w jakim kierunku będzie się to wszystko rozwijało.

Macie jakieś noworoczne postanowienia? Dajcie znać w komentarzach!

  • Gratuluję 😀 Ej, ale wlepki są fajne. Szczególnie jak się je przypadkiem znajduje w różnych kiblach, których by się o to nie podejrzewało 😀

    • Wlepki może w końcu będą, ale tylko dla oznaczania miejsc, które polecam. 🙂

  • Gratuluję przejścia na utrzymywanie się z bloga! Poszybowałeś z jakością, oby tak dalej 🙂

  • SmutnyBrodacz

    Odnośnie punktu nr 10, to polecam minipiekarnik 🙂 Kosztuje trochę ponad stówę, zajmuje mało miejsca, szybko się nagrzewa i po prostu spełnia swoje funkcje. Obecnie mam duży, pełnoprawny piekarnik i czekanie na rozgrzanie tego super nowoczesnego ustrojstwa może czasami wytrącić z równowagi 😉

  • Dobry wynik, gratuluję 😉