Wyszukiwarka

Najlepsze powszechnie dostępne single malty do 200 PLN – są wyniki!

Dla wielu mogą być one zaskoczeniem.

Wraz z Tomkiem Milerem – blogerem i właścicielem sklepu Miler Spirits & Style przy Podgórnej 4 w Poznaniu – zorganizowaliśmy w sobotę, 11 lutego ślepy test powszechnie dostępnych szkockich single maltów do 200 PLN, na który zaprosiliśmy swoich czytelników. Zebraliśmy reprezentatywną, blisko 40-osobową grupę, której podaliśmy 6 rodzajów whisky.

Były to Aberlour, Balvenie, Caol Ila, Glenlivet, Glenmorangie i Springbank. Dlaczego akurat te marki? Tak wybrali nasi czytelnicy (Glenfiddich nie pojawił się w teście ze względu na brak dostępności tej whisky w sklepach w dniu przeprowadzenia testu, co było dla nas ogromnym zaskoczeniem).

Założenia testu były proste: jego uczestnicy mieli oceniać trunki wyłącznie na podstawie doznań organoleptycznych (zapach, smak, finisz), co ułatwić miała nieznajomość marki aktualnie pitej whisky. Nikt, łącznie ze mną i Tomkiem, nie wiedział, jaką markę degustował w danej chwili – kolejność podania poznaliśmy dopiero po zakończeniu testu. W żadnym wypadku na opinie nie mogły więc wpłynąć pozytywne lub negatywne emocje związane z danym brandem.

Każdą whisky ocenialiśmy (z Tomkiem również wzięliśmy udział w teście) pod trzema aspektami: aromatu, smaku i finiszu. Są to cechy bardzo subiektywne, a że wśród uczestników były zarówno osoby obeznane z tematem, jak i totalni laicy (np. ja), to zdecydowaliśmy się na prostą, trójstopniową skalę: 0 – nieatrakcyjne, 1 – neutralne, 2 – atrakcyjne. Na koniec komisja złożona z uczestników testu oraz pracowników Miler Spirits & Style wszystkie oceny zsumowała.

Wygrało… ex aequo Caol Ila i Glenlivet. Pełne wyniki:

Sprawdziliśmy także, która whisky króluje wśród czytelników Wygrywam z Anoreksją, a którą najlepiej oceniają czytelnicy MilerPije.pl – tak trochę z ciekawości, na ile te wyniki będą się od siebie różnić. Czytelnicy mojego bloga wybrali Glenlivet:

Dla czystego funu porównaliśmy też wyniki moje z wynikami Tomka. I mogę mieć powód do dumy! Za najlepsze single malty uznałem te same marki, co znawca i koneser whisky, Tomek Miler. To chyba znaczy, że moje zmysły nie są takie najgorsze.

Na koniec dwie sprawy: Po pierwsze, ogromne podziękowania dla Tomka i jego pracowników, bo może ciągle tu piszę w pierwszej osobie liczbie mnogiej – zorganizowaliśmy i przeprowadziliśmy – a tak naprawdę to oni zorganizowali i przeprowadzili i za to należą im się brawa!

Po drugie, podziękowania dla wszystkich uczestników za pojawienie się i przetestowanie całkiem dużej ilości alkoholu oraz dla Karoliny Maras za zrobienie fajnych, analogowych zdjęć. Do zobaczenia na następnym teście!