Wyszukiwarka

KNAJPY ZNISZCZYŁY MI ŻYCIE #1: Zakazany tatar

Sierpień 2015, upał jak cholera. Wiecie, żarzy tak bardzo, że branie prysznica nic nie daje, bo spocisz się jak świnka, zanim ubierzesz choćby nowe gacie.

W takim oto klimacie wybieram się do knajpy na Starym Rynku w Poznaniu i zamawiam tatara, bo przecież nic tak nie poprawia humoru jak siekana i surowa wołowiny.

– Niestety, w takie upały tatarów nie wydajemy. – odpowiada mi kelnerka. Czuję się, jakbym dostał butem w krocze.

Trochę mnie to zatyka, ale próbuję to sobie zracjonalizować: jest naprawdę gorąco, a surowe mięso psuje się w wysokiej temperaturze. Wprawdzie nigdy wcześniej z czymś takim się nie spotkałem, ale może rzeczywiście taki zakaz istnieje. Zamiast tatara zamawiam krewetki lub zupę (nie pamiętam już) i grzecznie czekam na swoje jedzenie.

WTEM.

Ta sama kelnerka, która jeszcze przed chwilą z powagą w głosie oznajmiała, że nie może mi wydać tatara, bo słoneczko zbyt mocno dziś świeci, niesie tatara do sąsiedniego stolika! Lawiruje tak, żebym przypadkiem jej nie zauważył, lecz ja wołowinę dostrzegę zawsze, mimo wady wzroku.

Rysunek poglądowy nr 1. Tak to mniej więcej wyglądało.

Rysunek poglądowy nr 1. Tak to mniej więcej wyglądało.

Ale nie jestem typem, który podnosi raban w knajpie, starając się taktownie przemilczeć wszelkie niedociągnięcia. Racjonalizuję sobie w głowie dalej, że może to był ostatni tatar, jaki mieli na stanie, a kelnerce było zwyczajnie wstyd mi przyznać, że zamówiono za mało mięsa od rzeźnika. Okej, zdarza się, nic się w sumie nie stało.

WTEM.

Przy sąsiednim stoliku facet kończy swojego tatara. Zamawia drugiego tatara. Po kilkunastu minutach go dostaje. Tego drugiego tatara właśnie. Tego, co ja go chciałem, ale nie dostałem, bo „jest za ciepło, proszę pana”.

rysunek2

Rysunek poglądowy nr 2. Diametralna zmiana

Nigdy wcześniej nikt mnie w ten sposób nie oszukał. Do dzisiaj nie wiem dlaczego.

Źle mi z oczu patrzyło?

Pani stwierdziła, że jestem za gruby, by opychać się tatarem?

A może zostałem rozpoznany jako „ten bloger od anoreksji” i kelnerka niepewna poziomu tatara, a raczej pewna tego, że jest beznadziejny, po prostu nie chciała, abym go skosztował?

Odpowiedzi raczej już nigdy nie uzyskam. Odwdzięczę się wskazaniem knajpy, która w ten sposób oszukuje klientów: Punkt Sporny, Stary Rynek 26. Odradzam i zachęcam do omijania szerokim łukiem.

Pewnie też przeżyliście coś podobnego…

  • Anna Perzyńska

    Blogerom tatarów dzisiaj nie wydajemy 😀 Niezły tupet trzeba mieć. Z drugiej strony sam tatar chyba nie był taki beznadziejny, skoro gość obok zamówił dwie porcje.
    A co do Punktu Spornego to mają całkiem dobre zupy, dań głównych nie polecam.

    • Może gość obok miał beznadziejny gust? Cholera wie! 😉

    • Jan Hylla

      Ja tylko przypomnę, że ludzie polecili nam tatar z ‚bistro Tancereczka’ i pijalni jako topowe w mieście a 25zl za 100g siekanej na naszych oczach polędwicy w Racji Mięsa [*] to był ich zdaniem kosmos cenowy. Więc to, że ktoś zamówił 2porcje o niczym nie świadczy 😀

  • W Kompanii Piwnej w Warszawie spotkałam się rzeczywiście z sytuacją, że tatarów latem nie wydają ze względu na wysoką temperaturę. Ale nie widziałam, żeby w tym samym czasie wydawali go komuś innemu, a mnie odmawiali 🙂

  • zipperblog

    Wiesz colego, wystarczyło zapytać.

    • Oj, byłby raban. Ostatni do rabanu jestem. 😉

      • zipperblog

        No jak się komuś pytanie z rabanem kojarzy od razu…

        • Akurat to pytanie doprowadziłoby do rabanu. Nie ma logicznego wytłumaczenia, dlaczego jednym gościom podaje się jakieś danie, a innym nie. 🙂

          Po recenzji Punktu Spornego, w której również opisałem sytuację, nikt z lokalu również nie raczył mi wytłumaczyć całej sprawy. 😉

  • Monika Hernes

    Może uznała, żeś nie godzien ich tatara? Mają np. jakiś dress code czy cuś?
    Ale fakt jest taki, że wspomnianą knajpę odwiedziłam 3 razy ( w końcu do 3 razy sztuka) i wszystkie wizyty to były jakieś pomyłki. Jedzenie banalne i obsługa niezbyt miła.

  • Może to był gość, który miał wyłączność na tatry 😉

  • Grzegorz_Jankowiak

    A nóż Widelec tam jadłem najlepszego tatara w Poznaniu…tam nigdy nie odmawiają nawet jak „jestę blogerę”.

  • zipperblog

    Brak pomysłów na nowe wpisy? 😛

    • Wczoraj ten wpis przeczytało o wiele więcej osób niż przy pierwszej publikacji, więc stale przypominam coś starszego – jak widać warto. 🙂