Co zrobić z wyrobami czekoladopodobnymi?

1446851966_jvn4yb_fb_plus

Witam po Mikołajkach. Przynajmniej połowa z Was ma duży problem.

Na pewno już zauważyliście, że Mikołaj nie traktuje wszystkich równo. Jednym wręcza drogie prezenty, drugim swoją czekoladową podobiznę (mam nadzieję, że czytał ten ranking), a jeszcze innych zasmuca wyrobami czekoladopodobnymi. Co najgorsze, to, jak Mikołaj traktuje obdarowanych, wcale nie wynika z tego, czy ktoś był grzeczny, czy nie. Raczej chodzi o zasobność portfela tego, kto w imieniu Świętego kompletuje prezent, a najczęściej kluczową rolę odgrywa nie pieniądz, a mentalność.

Założę się, że wielu z Was – na pewno nie wszyscy, nie każdy ma tego pecha – otrzymało wczoraj od Mikołaja wyrób czekoladopodobny. W formie tabliczki czekolady, czekoladowych bombek i monet lub w postaci czekoladowej figurki. Czasem wyroby czekoladopodobne dominowały w paczce ze słodyczami (bardzo współczuję), czasem czyhały gdzieś pomiędzy Smakołykami przez wielkie „S” (współczuję chyba jeszcze bardziej). Problemem jest to, że wyrób czekoladopodobny, obojętnie w jakiej ilości, trafił w Wasze posiadanie, a to bardzo, bardzo źle.

I co z takim fantem uczynić?

Rozwiązanie idealne, a więc zaklęcie zmieniające wyrób czekoladopodobny w prawdziwą czekoladę, niestety nie istnieje. Mam jednak kilka propozycji na to, jak poradzić sobie z ich nadmiarem. Pamiętajcie jednak, że to tylko „pomoc doraźna”.

1. Wyrzuć je

Sposób najprostszy, ale i najbardziej kontrowersyjny. Po pierwsze, prezentów się nie wyrzuca. Po drugie, nie wyrzuca się także jedzenia. O ile jednak argument z prezentem jest niepodważalny (choć nie przez wszystkich respektowany), o tyle ten z jedzeniem łatwo zakwestionować. Wyrobów czekoladopodobnych nie ma w piramidzie żywienia, trudno więc je kwalifikować jako „pożywienie” (zatem nie ma wyrzutów typu „dzieci w Afryce nie mają co jeść, a ja wyrzucam czekopodobną tabliczkę”). Jasne, istnieje też jedzenie, które łapią się raczej w kategoriach „rozrywki” – w sensie, jemy coś, bo nam smakuje – tyle że w przypadku wyrobów czekoladopodobnych i o tym nie można mówić. Konkluzja jest taka, że wyrób czekoladopodobny TO NIE JEDZENIE, więc śmiało możesz wyrzucić je na śmieci.

2. Oddaj największemu wrogowi

Jeśli jednak takie rozwiązanie jest dla Was nie do przełknięcia z powodów moralnych, możecie spróbować czegoś równie moralnie wątpliwego. Zapakujcie wszystkie czekoladopodobne prezenty i oddajcie je swojemu największemu wrogowi. Komuś, kogo szczerze nienawidzicie. To nie musi być koniecznie ktoś z najbliższego otoczenia, to może być były lub obecny prezydent, Skyler White (gwoli ścisłości: żona Waltera White’a z Breaking Bada) lub Buka (nieważne, czy masz na myśli potwora z Muminków, czy polskiego rapera). Warto jednak przy tym pamiętać, że nawet jeśli ktoś Waszym zasługuje na tak wielkie okrucieństwo, to wszystko – w sensie: tzw. karma – do nas wraca i nie znamy dnia ani godziny, kiedy zatoniemy w czekoladopodobnym szicie.

3. Chomikuj na wypadek wojny lub katastrofy naturalnej

Rozwiązanie całkiem rozsądne, w końcu data przydatności do spożycia tego typu produktów jest bardzo odległa, a obecna sytuacja polityczna na świecie z dnia na dzień się zaostrza, warto więc zacząć robić zapasy, by być przygotowanym na każdą ewentualność. Tak jak jednak wspomniałem wcześniej: wyrób czekoladopodobny trudno traktować jako „pożywienie”, ale w kryzysowych sytuacjach może pomóc chociaż zamaskować głód. Gdy będzie ekstremalnie źle, to nawet taki zapas może się przydać.

4. Wystaw na aukcji charytatywnej

Niedługo zacznie się zbieranie pieniędzy na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy, a Charytatywni Allegro działają chyba przez cały rok. Wystaw swoją „kolekcję” wyrobów czekoladopodobnych na aukcji. Istnieje bardzo spore prawdopodobieństwo, że znajdzie się jakaś osoba z grubym portfelem, która wylicytuje ją za duże pieniądze, po czym napisze maila o treści: „Pieniądze przelałem, proszę o wystawienie przedmiotu aukcji po raz drugi”. Sytuacja powtórzy się kilkukrotnie. Pomożemy bardzo, ale swojego problemu koniec końców nie rozwiążemy. Z drugiej strony można próbować do skutku, aż znajdzie się wariat, który nie tylko wyda masę pieniędzy na tę bzdurę, ale jeszcze poprosi, by „kolekcję” wyrobów czekoladopodobnych wysłać na wskazany adres.

5. Zjedz w inny sposób

Kto powiedział, że wyroby czekoladopodobne trzeba jeść takie, jakie je fabryka stworzyła? Można trochę pokombinować, by zatuszować ich paskudny smak. Najprostszy sposób sprzedał mi lata temu mój tata. Wystarczy wziąć do ręki pyzę (pampuchę, bułkę na parze – jak zwał, tak zwał), przeciąć ja w pół i włożyć do środka trochę pokruszonego wyrobu czekoladopodobnego. Następnie całość należy wstawić na minutę do kuchenki mikrofalowej. Gwarantuję, że w kategoriach prostego i szybkiego deseru (czas przygotowania: 1 minuta i 10 sekund) jest całkiem nieźle, choć dalej bardzo niezdrowo i raczej żaden to przysmak. Ale w tej konkretnej sytuacji może się sprawdzić.

20151204_120057

20151204_120138

20151204_120409

Dajcie znać, jakie macie własne, sprawdzone pomysły na wyroby czekoladopodobne. Może zmienicie moje postrzeganie świata!

  • Ta „bułka z szitem” to rewelacyjny materiał na ShittyFoodPorn.

  • mikolaj

    Dlatego ja w tym roku zainwestowałem w kalendarz adwentowy Kinder – najlepszy z czekoladowych !

    A wytwórnie wyrobów czekoladopodobnych powinien spotakć gniew Pański ! BO jak to jest możliwe ,ze takie zakłady istnieją, a wyrobnicy napojów winopodonych już padli 😉

    • Mówisz, że nie ma już tanich win na rynku? 😀

      • Maciej Blackstar Lisiak

        Nie ma Komandosa i to jest najsmutniejsze 🙁

        • Tak, za Komandosem płaczę przynajmniej raz dziennie. 🙁

          • mikolaj

            No dokładnie – niestety już ponad 6 lat temu padła „najbardziej renomowana” wytwórnia takich trunków – Ostropol 🙁 Również płaczę codziennie …

  • Oo-z tym pampuchem niezły patent! 🙂

  • Artur Piotr Kryzan

    Amatorka 🙂 Sposób mój, choć wymyślony tak naprawdę przez szanowną rodzicielkę: zbieramy całe paskudztwo ze świąt, odstawiamy żeby nikt nie zeżarł przypadkiem. Czekamy do świąt Wielkiej Nocy, rozpuszczamy wszystkie mikołaje i dostajemy najlepszą na świecie polewę do Mazurka. Works every year!

    • Ooo, to jest to! Szacun! 😀

    • Magdalena Bortel

      Też tak robię,chociaż polewa niekoniecznie idzie na mazurka (po Wielkanocy w końcu też zostają czekopodobne zające) 😀

  • Jak masz tak dużo mikolajow i aż tak Cię boli ze nie są z najdroższej czekolady to je zanieś do domu dziecka czy podobnego ośrodka, maluchy się ucisza nawet z tego wytworu czekalodopodobnwgo. Czytam dawno ten blog ale tak żałosnego wpisu to nigdy nie było.

    • Ten wpis powstał rok temu, więc był. 😉 Wyroby czekoladopodobne mają to do siebie, że nawet nie są z taniej czekolady. Pomysł z domem dziecka dobry, choć wolałbym wydać własne pieniądze i kupić dzieciom coś prawdziwego.

      • Wpis poleciał na Twittera niedawno, daty publikacji nie szukałem 😉 Kupić można tez, oczywiście, ale po co wyrzucać coś, co kumus sprawi radość? Już kij w to z czego to jest zrobione, raz nie zawsze, od jednego nikt się nie rozchoruje 😉

        • Jakbyś czytał uważnie, to byś zauważył, że nie do końca polecam wyrzucanie prezentów.

          A o oddawaniu do domu dziecka zwyczajnie nie pomyślałem, to jest dobry pomysł, choć te dzieciaki zasługują na coś więcej niż dostawanie śmieci. 🙂

  • Kirito95

    No nie wiem… Ja po prostu zjadam 😀