Wyszukiwarka

30 obserwacji na 30 dni bez mięsa

Bezmięsny miesiąc za mną. Jak było?

Przygotowałem listę 30 obserwacji z 30 dni bez ani grama mięsa. Poszczególne obserwacje podzieliłem na kilka różnych kategorii, ale nie musicie do tego przywiązywać większej wagi.

NAJCZĘSTSZE KOMENTARZE

1. „Ja bym kurwa nie wytrzymał”. Już po 3 dniach wiedziałem, że to będzie klasyk. Klasyk, który wynika chyba z jakiejś blokady w mózgu. To wcale nie jest takie trudne.

2. „Zrób sobie jakieś badania przed i po”. Fajny pomysł, ale mi się nie chciało. Założeniem tego eksperymentu wcale nie było to, jak zareaguje mój organizm, ale czy dam radę. Kolosalna różnica.

3. „Najpierw wege, potem homo”. Kurtyna. Nie mówcie tak, bo będę banował. Nie żartuję.

4. „Schudłeś?”. Nie wiem, czemu aż tyle osób myśli, że to od mięsa się tyje, a od jedzenia warzyw chudnie. To nie tak działa. Tym bardziej, gdy może mięsa się nie je, ale słodycze zawsze są gdzieś w pobliżu.

ZDROWIE

5. Schudłem? Nie ważyłem się, więc nie wiem. Patrząc na siebie, nie widzę większej różnicy. Na pewno nie przytyłem. Jeśli schudłem, to maksymalnie 2 kilo, co w moim przypadku nie jest jakąś wielce zauważalną zmianą.

6. Stałem się bardziej senny. Ale nie jest powiedziane, że od tego. W kwietniu znacznie częściej budziłem się niewyspany i nachodziła mnie ochota na drzemkę w ciągu dnia. Czy to z powodu nie jedzenia mięsa? Możliwe. Ale twardych dowodów brak.

7. Szybciej robiłem się głodny. To fakt. 2 godzinki po obiedzie już myślałem o kolacji. Mimo że poprzedni posiłek był całkiem syty. Co jak co, ale po sytym mięsnym obiedzie czasem nawet nie musiałem jeść kolacji. Czy to dobrze, czy źle? Odpowiedź pozostawiam Wam.

8. Poza tym bez zmian. Serio, jakoś wiele w moim życiu się nie zmieniło.

20160410_1519362

JEDZENIE

9. Parówki sojowe są najgorzsze. Potwierdzone naukowo. Jeśli uważacie, że „mięsne” parówki smakują jak karton, to te sojowe smakują jak karton razy 1000.

10. Tofu jest spoko. Jedno z największych pozytywnych zaskoczeń tego miesiąca. Bardzo polubiłem tofu. Samo w sobie nie ma jakiegoś głębokiego smaku, ale w sprzedaży są jego różne wersje: marynowane, pomidorowe, wędzone, z chili itd.

11. Idąc tym tropem: TOFUCZNICA > JAJECZNICA. Właśnie dzięki różnym wariantom smakowym. Zamierzam sobie zrobić w maju tofucznicę na bekonie. No bo czemu by nie?

12. Falafel i hummus – to chyba nie dla mnie. Całkowicie nie mój smak. Falafel jest za suchy, hummus za nudny. Nie sądzę, by to się kiedykolwiek zmieniło.

13. Kuchnia roślinna – nie mój klimat i już. Warzywka z warzywami na warzywach i w warzywach. Fajnie tak zjeść „raz kiedyś”, ale cały czas? Nope.

14. Za to kuchnia azjatycka w wydaniu wege? Coś cudownego. Chcę więcej! Wiecie dlaczego? Bo to jest ten rodzaj kuchni, który w dużej mierze opiera się na sosach i mięsa jak nie ma, to nie ma i nie dzieje się jakaś wielka krzywda.

15. Deserki wegańskie! Pyszne są. I nie powinno być to dla Was zaskoczeniem. Puddingi chia, wegańskie kogle mogle z masła orzechowego i banana – coś pięknego!

wegański kogel mogel w JE SUSIE
wegański kogel mogel w JE SUSIE

POZNAŃ

16. Poznań ma całkiem szeroką ofertę dla wegetarian i wegan. Bezmięsny ma gdzie jeść. Jasne, wciąż tych knajp jest za mało, by codziennie przez miesiąc jeść w innym miejscu, a biorąc pod uwagę tylko te naprawdę dobre, nie starczyłoby ich pewnie i na tydzień, ale to już nie te czasy, gdy na hasło „posiłek wegetariański” oferowano rybę w panierce. Trend jest taki, że tych lokali będzie powstawać coraz więcej. Oby jak najwięcej dobrych, bo słabe i przeciętne też się niestety zdarzają.

17. Brakuje wegeburgerów na poziomie. Mixtura z Pasażu Apollo oferuje bardzo przeciętne bułki. Wciąż nie znalazłem wegeburgera, który w jakiejkolwiek kategorii mógł konkurować ze swoim mięsnym pierwowzorem.

wegański ramen w WYPASIE
wegański ramen w WYPASIE

LUDZIE

18. Wciąż brakuje świadomości, czym w zasadzie jest wegetarianizm lub weganizm. „To co Ty właściwie jesz?”, „Jesz jajka?” czy nieśmiertelne „Ryb też nie jesz?”. Ludzie naprawdę nie wiedzą, o co w tym wszystkim chodzi.

19. Ryba to mięso. Ile to ja się na ten temat nadyskutowałem. Najśmieszniejszy kontrargument z jakim się spotkałem: „W kraju katolickim ryba uznawana jest za mięso”. Aż się za głowę złapałem! Postne =/= bezmięsne, wbijcie to do swoich łbów!

20. Kurczak też jest mięsem. Mam naprawdę głęboką nadzieję, że to tylko taki trolling i nikt temu nie przeczył na poważne. Ludzie nie są aż tak głupi, mam rację?

DSC05180-1

SAMOPOCZUCIE

21. Nie brakowało mi mięsa. W takim sensie, że nie chodziły mi po głowie myśli typu „ja pierdolę, zaraz się zabiję, muszę zjeść mięso, kurwa mać”. Pod tym względem miesiąc bez słodyczy był gorszy, bo wewnętrzna potrzeba zjedzenia czegoś słodkiego przychodziła, często znienacka. Dowodzi to chyba temu, że istnieje coś takiego jak nałóg od cukru, a uzależnienie od mięsa to tylko nomen omen mit.

22. Brakowało mi za to SMAKU mięsa. Bez tego można żyć, ale lubię go, a żaden wege zamiennik mi go nie zapewnił. Nie ma nic lepszego niż smak bekonu o poranku. Jak smak surowej wołowiny w tatarze lub krwiście wysmażonym steku. Jak ordynarny schabowy, którym zajadam się od dzieciństwa. Mięso jest najlepsze. Najsmaczniejsze. I najpyszniejsze.

20160407_1435582

POSTANOWIENIA KOŃCOWE

23. Miesiąc to stanowczo za długo. To był fajny eksperyment, ale przez ostatnie 10 dni już mi się dłużył i nudził. Kuchnia wegetariańska nie jest wcale taka bogata i ciekawa, jak stara się nam wmówić wegepropaganda. Na dłuższą metę okazuje się, że i tak wszystko jest z ciecierzycy, soczewicy lub soi.

24. Daily vlogi nie są dla mnie. Z bezmięsnego miesiąca postanowiłem kręcić vlogi. Początkowo zakładałem, że będzie to 1 video na dzień. Później zweryfikowałem swój pogląd, chcąc robić filmiki z dwóch dni. Koniec końców ostatni z vlogów opowiadał o całym tygodniu. Powód? Moje życie nie jest aż tak ciekawe, by z jednego dnia stworzyć kilkuminutowe i intrygujące video. Kręcenie vlogów na pewno sporo mnie jednak nauczyło i to doświadczenie zaprocentuje w przyszłości.

25. Obiad wcale nie musi być mięsny. Miałem kiedyś takie powiedzonko: „Obiad bez mięsa to nie obiad”. Już nie będę go używał, bo przekonałem się, że da się porządnie najeść bezmięsnym posiłkiem. Musi być on tylko odpowiedniej wielkości.

26. Ale w 9 na 10 przypadków wolę, gdy jednak jest mięsny. Dlaczego? Bo smak mięsa to mój ulubiony smak. Nic na to nie poradzę.

27. Kuchnia wegetariańska czy wegańska MOŻE być smaczna. Długo myślałem, że jakieś tam roślinki z roślinkami na roślinkach smakują tylko wariatom, z których można się pośmiać. Otóż, wcale tak nie jest, były potrawy, które naprawdę bardzo mi smakowałoy. No i śmianie się z kogoś, z powodu tego, co je, jest trochę „passe”. Nawet jeśli to są wzajemne docinki pełne życzliwości. Okazywaniem szacunku więcej się zdziała na świecie.

28. Ale na dłuższą metę kuchnia vege/vegan wydaję mi się dość nudna. Miesiąc to zdecydowanie za długo. Wszystko to cieciorka i soja.

29. Bez mięsa da się żyć. Tylko co to za życie? Miesiąc przeżyłem bez problemu, ale momentami było mi zwyczajnie smutno. A ja wolę być szczęśliwy.

30. Eksperymentu nigdy nie powtórzę. Ten jeden raz starczy. Nie mówię, że nigdy więcej nie zajrzę do wege knajpy. Teraz wiem, że czasem warto. Nie zamierzam już jednak nigdy rezygnować z mięsa na tak długi czas.

Kolejne wyzwanie? Myślałem o przejściu na dietę uczciwie rozpisaną i dopasowaną do mnie przez dietetyka. Ale to najwcześniej w 2017…

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, piszcie w komentarzach – postaram się odpowiedzieć na wszystkie.

GDZIE MAM ZJEŚĆ W MAJU 2016?

…czyli ankieta, w której decydujecie, gdzie powinienem udać się „na testy”. Głosowanie trwa do środy, 4 maja, do godz. 23.59. Można wybrać maksymalnie 3 lokale. Do dzieła!

GDZIE MAM ZJEŚĆ W MAJU 2016?

  • Cukier Puder (25%, 200 Votes)
  • GringoBar (23%, 187 Votes)
  • Wściekłe Ciastka (22%, 181 Votes)
  • Słodka & Ostra (20%, 160 Votes)
  • Karaib'ska (19%, 155 Votes)
  • nom nom nom (17%, 135 Votes)
  • Hogi (9%, 70 Votes)
  • Juicy (7%, 58 Votes)
  • Bungadog (7%, 55 Votes)
  • Furman i Gurman (4%, 36 Votes)
  • Bar Walencja (4%, 36 Votes)

Total Voters: 806

Loading ... Loading ...
  • Sebastian Siabadulu

    moim zdaniem podstawowym błędem było za mało sera

  • Zofia

    Totalnie nie zgodzę się że wszystko jest z cieciorki czy soi i że kuchnia wegetariańska/wegańska nie jest ‚tak bogata’. Jest niesamowicie bogata. Tylko potrzeba kreatywności czy zwyczajnie dobrego przepisu. Jestem wege a ciecierzycy/tofu/soczewicy nie jadłam od miesiąca czy nawet więcej 😛

    • Pokaż te przepisy. Kokosowy bekon nie jest odpowiedzią! 😉

      • Zofia

        Chociażby ten: http://www.jadlonomia.com/przepisy/najlepsze-wegeburgery-na-swiecie/ . Sztos (y) Idąc dalej w burgery: http://www.mniammniam.com/Burgery_buraczane_nie_tylko_dla_wegan_wg_Jadlonomii-20392p.html Do tego słynna seleryba z selera.. A kokosowy bekon brzmi super xd 😉

        • Anna Kromska

          Potwierdzam! te buraczane burgery wymiatają 🙂 (to ten sam przepis co marchewkowe tylko marchew zamieniona na buraki) nawet zadeklarowani mięsożercy się zajadali 🙂

        • Seler, kasza jaglana, buraki. Coś poza tym? Bo to taki standard zaraz po ciecierzycy i soi. 😛 Nie twierdzę, że to niesmaczne (ile się nasłuchałem o pysznych burgerach z buraka), ale no nudne na dłuższą metę. 🙂

          • Katarzyna Picińska

            Zgadzam się z mówczynią. Równie dobrze można powiedzieć, że jedzenie mięsa jest nudne, bo to głównie drób, wieprzowina, wołowina i ryby. Chodząc do knajp poznałeś wege świat w baaaardzo ograniczonym stopniu, są tysiące przepisów, setki wege blogów prezentujących zróżnicowane menu wykorzystujące składniki, których istnienia przysłowiowy Kowalski nie zna 😉

          • Ale to dalej to samo. To samo, co mógłbym zjeść z mięsem. Nic nadzwyczajnego, serio.

            Bogactwo kuchni wegańskie może sobie oznaczać, że jest bilion przepisów, ale spora część z nich może funkcjonować jako dodatek do steku. Takie tofu jest super, ale najlepiej smakuje w towarzystwie mięsa.

            Jako coś raz na jakiś czas – super. Jako coś, co jem dzień w dzień przez 365 dni w roku – nuda.

          • Nemesis Nave

            Z tych popularniejszych to seitan, tempeh, cukinia, bakłażan, kalafior, chlebowiec, fasola, soczewica, bób, groch, grzyby.

          • Tempeh jest z soi, cukinia i bakłażan to jedna parafia dla mnie, kalafiora nie lubię, a o soczewicy wspominałem wcześniej.

            Zresztą, większość wymienionych składników to nie jakieś wyróżniające produkty kuchni wegańskiej. Serwuje się je na okrągło wraz z mięsami. To nie jest dla mnie argument na „bogactwo”. 🙂

          • Olka

            Też jestem wege, a soczewicę i cieciorkę jem bardzo sporadycznie. Soja też nie jest głównym składnikiem mojej diety. Do tego nie znoszę selera i buraków, a jednak jakoś udaje mi się zjesc kilka smacznych i pożywnych posiłków dziennie. ; D

          • Jeszcze raz: nie twierdzę, że to jest niesmaczne, twierdzę, że to jest nudne. Że MNIE nudzi. 🙂

  • Kinga Maciulko

    ostatnio ugryzłam od koleżanki wege burgera ze Zuomu. muszę się tam wybrać przy najbliższej okazji, bo chyba kotleta wege z taką ilością składników jeszcze nie jadłam, smakował mega dobrze 🙂

    • Słyszałem, że ten ze Zuomu dobrze smakuje. Tyle że mięsne burgery mają zajebiste. 😛

    • Jan Hylla

      >Idź do Zuomu
      >nie zjedz mięsa

      Pick one

  • Jak to kurczak to mięso? 😉

    • Nie trolluj! 😛

      • „białe” mięso to nie mięso, no przecież proste 😀

      • Bogna

        W co najmniej ameryce srodkowej i indiach ludzie uwazaja ze, tak jak u nas ryba to nie mieso, to dla nich ryba, kurczak i ogolnie drob to nie mieso, wg. religii zdaje sie wlasnie.

        • Nie gadamy tu o religii, a o biologii. Mięso to mięso. I tyle. 😉

  • Zwariowałbym… #teammienso

  • Rebellious lady

    Myślę, że to trochę nie fair pisać, że wszystko to jest soja, ciecierzyca i soczewica, kiedy ja mogę napisać, że każdy taki mięsny obiad to ciągle kurczak, schab albo wołowina. To też przecież są trzy „rodzaje” jedzenia, które wciąż się powtarzają, więc jest „po równo”. A piszę to jako osoba, która po prostu lubi vege jedzenie, bardzo często sama je przyrządzam, chociaż normalnie mogłabym jeść mięso, po prostu nie przepadam 🙂

    • To nie są prawdy objawione, to moje spojrzenie na sprawę. Obserwacja po tych 30 dniach bez mięsa.

      Dla mnie czym innym jest pierś z kurczaka, a czym innym nóżka. Czym innym boczek, czym innym szynka, czym innym łopatka, a czym innym żeberka.

      A ciecierzyca to ciecierzyca. Tak to widzę.

      Tofu jest ciekawsze. 🙂

      • Ewa Dworczak

        Cóż, według mnie osoba jedząca mięso ma tę przewagę, że może zjeść wszystkie mięsne potrawy, wszystkie wegetariańskie i wszystkie wegańskie, a więc ma po prostu najszerszy wybór. 😉

  • mikolaj

    Szacunek ,że wytrzymałeś – mi byłoby łatwiej chyba wytrzymać miesiąć bez słodyczy lub bez mięsa, chociaż kto wie ?… Próbować nie zamierzam, cieszę się, że ktoś spróbował za mnie 🙂 Nie mówię , że wege żarcie odrzucam całkowicie ,bo sam od czasu do czasu lubię sobie coś wciągnąć „wege” – ale raczej po to, aby mieć punkt odniesienia. W domu też czasem coś przygotuję (jajka sadzone+ kalafior + fasolka szparagowa + zasmażka – hell yeah :D) i stwierdzam, że kuchnia wege też może być smaczna i da się fajnie i smacznie ją podać – szczególnie w nawiązaniu do kuchni azjatyckiej, gdzie ostatnio zajadałem się sajgonkami wegetariańskimi 😐 Jeszcze raz gratulacje, vlogi fajnie się oglądało i przemyślenia krótkie i zwięzłe – super robota 🙂

  • Aleksandra Kalowska

    jak szukasz dietetyka do wyzwania na 2017, mam namiary na super specjalistkę 😉

  • Ewa Dworczak

    „Szybciej robiłem się głodny” – a o tym to chyba nawet ja Ci napisałam. 🙂 Jak zjadłam wegańskie gołąbki, to nie mogłam całej porcji zmieścić, ale już po upływie pół godziny byłam głodna (z moim ekspresowym metabolizmem to jeszcze gorzej). A ja to wolę zjeść i mieć spokój na jakiś czas.

    No, a ja na długi weekend wybrałam się na wyjazd z jogą, gdzie śniadanie było o 10, poprzedzone 30 minutami ćwiczeń oddechowych i 2 godzinami jogi, a potem dopiero o 19.00 kolacja (w sensie późny obiad raczej) poprzedzona 2 godzinami ćwiczeń. Śniadania wegetariańskie, kolacje wegańskie. Kolacje składały się z zupy o smaku przypraw, trzech różnych papek oraz sałatki plus deser. Także jedzeniowo byłam raczej rozczarowana i niedopieszczona, więc dzisiaj wyciągnęłam chłopaka na schabowego do Pawliny. <3

    • Aleksandra Kalowska

      dżizas, zrezygnuj z takiej jogi, jak tak beznadziejnie karmili 😉 i serio, to aż niezdrowe (sama jestem na ścisłej diecie i się pilnuję, ale tak mało jeść to nie można w żadnym przypadku!)

      • Ewa Dworczak

        Nie mało, a rzadko. Bo jak już człowiek dotrwał do tego posiłku, to jadł, ile mógł, ale to też niezdrowo. 😉 No a to, że jedzenie będzie kiepskie, trudno przewidzieć. Ale nawet prowadzący (który sam jest oczywiście na diecie wegetariańskiej lub wegańskiej) powiedział, że to takie spolszczone hinduskie jedzenie było, więc nie smakowało ani wielbicielom kuchni hinduskiej (bo za mało hinduskie), ani jej „przeciwnikom” (bo jednak te hinduskie przyprawy były).

  • Agata Broda

    Szczerze polecam odwiedzic Ci kiedys ,,Greenwaya,, w Szczecinie:) Wydaje mi sie, ze burger z tofu daje rade wsrod miesozernych,, jesli oczywiscie bedzie bo szybko schodzi…:)

  • Ramon

    Dzięki tobie utwierdzam się, że nie warto rezygnować. Choć nie zawsze musi być mięso (co innego ser 😛 ) to kolejne potwierdzenie, że nie warto rezygnować z tego co się lubi.

  • eV

    Nie jem mięsa już jakieś pół roku i dobrze się z tym czuję. Gratuluję, że też spróbowałeś – najgorzej to krytykować, a nie mieć pojęcia o czym się mówi. Bardzo fajny wpis, konkretne argumenty i bez ściemy. Jeśli powodem tej diety było tylko wyzwanie, to udało Ci się mu sprostać.

    Btw, uznawanie ryb za nie-zwierzęta nigdy nie przestanie mnie śmieszyć.

    • To się wzięło ponoć z wiary Chrześcijańskiej. Jezus w dni postne „nie jadł mięsa”, bo w tej wierze w dni postne nie je się mięsa. Problem w tym, że ryby nasz Jezusek już jadł i z tego by wynikało że ryba to nie mięso, bo przecież jadł! Ale ja tam nie wiem, może w tamtych czasach jakieś inne te ryby były 😀

  • O matko. No oczywiście, że przylazłam tu o pierwszej w nocy i teraz będę głodna i umrę do rana z głodu na pewno, i to będzie Twoja wina! 😀
    Co do wege żarcia – jestem do niego przyzwyczajona, bo mam wegetarian poniekąd „w domu” – jak byłam w wieku wczesnego naście to raz nawet miałam jakiś zryw wyzwoleńczy, że ja też nie będę mięsa jadła, ale szybko się puknęłam w głowę (nawet bez podchodzenia do wege diety), że co mi się tam poprzestawiało. Bo ja zwyczajnie lubię mięso, o! 🙂

  • A i jeszcze pragnę dodać, że we Wrocławiu jest taka knajpa, co się nazywa – bodajże – Rock Burger. Mają tam jakieś burgery z kamienia czy coś, nie wiem, nie znam się. Mają opcję zamówienia trzech miniburgerów w mocno korzystnej cenie. Z moich trzech najbardziej smakował mi wege, z serem halloumi – tak w ramach ciekawostki, gdyby ktoś się do Wro wybierał i chciał wegetariańskiego burgera 🙂

  • _effien

    Gdy będziesz w Krakowie, polecam Nova Krova (na Kazimierzu, przy Placu Wolnica) i Krowarzywa (na Sławkowskiej). Bardzo dobre vege burgery. Nie jest to, co prawda, mięso, ale całkiem dobre (a moja miłość do mięsa jest wieczna, szczera i wielka :D).

  • Kasia

    Fajnie, że spróbowałeś. Teraz masz prawo nas, roślinożerców, krytykować 😉
    Co do kolejnego wyzwania… Może jadłbyś przez tydzień, dwa tygodnie to samo na śniadanie, obiad i kolację? Na przykład coś co bardzo lubisz 🙂

    • Myślałem o tym. Tydzień z Nutellą czy coś. Ale raczej bym wymiękł. 😀

  • Super, że spróbowałeś 😀
    ja po mojej próbie zostałam fanką tofu, ale też… białej kiełbasy z polsoi – oooopanie, jakie to dobre, i bez chrząstek i innych niespodzianek 😉

    Burger hmm może warszawskie Krowarzywa? w konkursie na najlepszą burgerownię w Wawie wygrali wśród wszystkich mięsnych i bezmięsnych miejscówek. Może oni Cię zadowolą? 😀

    Co do pytania o odchudzanie – wina gazetek i portali babskich, dieta roślinna w ostatnim czasie jest podawana w czołówce diet odchudzających więc pewnie stąd skojarzenia.

    Co do ludzi – mój chłopak jest weganinem …pls ile ja się nasłuchałam „ale to co wy jecie? to tak się da? na pewno często choruje (akurat on w przeciwieństwie do mnie – nigdy) hej kiedyś też chciałem zrezygnować z mięsa ale nie dałem rady” – można grać w bingo od Otwartych klatek. (http://www.otwarteklatki.pl/wp-content/uploads/2012/12/bingo-karnizm-w-natarciu.jpg )

  • Humus, tak jak tofu, można różnie przyrządzić i też potrafi być pyszny 🙂 W Polsce jeszcze go nie sprzedają w sklepie, ale zagranico są takie humusy z prażoną cebulą i czosnkiem, smakuje jak smalec i cebulka „zabija” smak cieciorki, której nie znoszę.
    Tak czy inaczej, super eksperyment! Może nie każdemu odpowiada całkowite odstawienie mięsa, ale dzięki wege kuchni przynajmniej można je trochę ograniczyć 🙂