O mnie

Nazywam się Maciej Blatkiewicz, mieszkam w Poznaniu i jem za dwóch.

Od dziecka uwielbiam jeść. Miłość tę przekułem w jednego z najpopularniejszych blogów o jedzeniu w polskim internecie.

Najbardziej lubię jeść na mieście. Piszę w związku z tym o miejscach wartych odwiedzenia i skonsumowania oraz o samej kulturze jadania poza domem, z jednej strony mocno rozwijającej się, z drugiej dalej w Polsce raczkującej.

Kocham bekon, street food i kuchnię azjatycką. Jem i żyję, tak jak lubię – jedząc i z jedzenia. I właśnie o tym jest ten blog. O tym, że jedzenie może być zarówno stylem życia, jak i sposobem na nie.

O czym jest blog?

W największym skrócie: o jedzeniu. Nie narzucam sobie żadnych ograniczeń. Piszę o wszystkim, co związane jest z jedzeniem (choć do nas bardziej pasowałoby słowo „żarcie”). Najczęściej są to recenzje lokali gastronomicznych i produktów spożywczych, ale z rzadka publikujemy też przepisy i porady kulinarne oraz teksty, które trudno sklasyfikować i zamknąć w konkretnych ramach.

Skąd nazwa „Wygrywam z Anoreksją”?

To chyba najczęściej zadawane pytanie. „Wygrywam z Anoreksją” – nazwa żartobliwa (a nie szydząca, jak niektórzy ją odbierają, ale o tym w kolejnym pytaniu) pochodzącą z… koszulki. W wielu polskich kurortach sprzedawano (i być może dalej sprzedają) koszulki z takim nadrukiem. Przekaz jak dla mnie był prosty: „patrzcie na mnie, jestem gruby i umiem się z tego śmiać, mam do tego dystans”. Niemal od razu kupiłem sobie taką koszulkę, by po kilku dniach wpaść na pomysł prowadzenia bloga o tej nazwie. Nazwie, która idealnie podkreśla odmienność w stosunku do wielu blogów o podobnej tematyce.

Czy naśmiewam się z anorektyczek?

Nic z tych rzeczy. Wiem, że to poważna choroba psychiczna, która dotyka sporej grupy dziewczyn i kobiet (choć nie tylko). Uważam, że zaburzenia odżywiania są sporym problem krajów rozwiniętych i rozwijających się, należy z nimi walczyć i pomagać cierpiącym na nie ludziom. Od pomocy są jednak specjalnie do tego wykształceni ludzie – ja studiowałem dziennikarstwo oraz filologię czeską i niekoniecznie czuję się na siłach. Za wszystkie anorektyczki mocno trzymam kciuki i życzę im powrotu do zdrowia. Mam nadzieję, że nazwa naszego bloga jest wystarczająco ironiczna i jest odczytywana z odpowiednim zdystansowaniem. Jeśli jednak kogoś zmyliła lub obraziła, to z góry przepraszam.

Jak rozumieć moje oceny?

Po pierwsze, trzeba pamiętać, że oceny liczbowe są subiektywne i wynikają z tego, co napisałem w recenzji. Są jedynie wartością pomocniczą i żeby je w pełni zrozumieć, trzeba z uwagą i zrozumieniem przeczytać tekst do niej się odnoszący.

Po drugie, porównując oceny dwóch podobnych do siebie knajp lub produktów, należy spojrzeć, kiedy powstały oba artykuły – gdy pierwszy z nich wczoraj, a drugi przed dwoma laty, to różnice w zdaniu mogą być spowodowane gustem, który w ciągu tych dwóch lat wyewoluował. Tylko krowa nie zmienia poglądów.

Po trzecie, do skali liczbowej można przypisać proste oceny opisowe, które mogą ułatwić ich odbiór. Wygląda to w sposób następujący:

0-10% – nieporozumienie
11-20% – bardzo złe jedzenie
21-30% – słabe
31-40% – ujdzie
41-50% – średnie
51-60% – niezłe
61-70% – dobre
71-80% – bardzo dobre
81-90% – rewelacja
91-100% – najlepsze z najlepszych

Ta skala ocen obowiązuje w tekstach publikowanych od 19 czerwca 2012 roku. W wielu recenzjach nie przyjmuje jednak wartości procentowej, tylko przedstawiona jest ułamkiem, np. 7/10 lub 9/10. Ocena opisowa jest w tym przypadku identyczna.

Czym jest współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”?

Z założenia jest to wartość liczbowa, która ma pomóc określić, czy recenzowanym produktem można zapełnić w takim stopniu, by „pokonać anoreksję” i nabrać na masie. Nigdy nie prowadzę jednak żadnych skomplikowanych testów i wartość tę ustalam, posługując się subiektywnym odczuciem. Wartość ta przybiera formę wartości procentowej. Często się ona jednak zmienia w wartość opisową, która jest żartem słownym lub ironią.

Czy można się tutaj zareklamować?

Oczywiście. Wszystkie możliwości i drogi kontaktu można znaleźć w zakładce „Współpraca”.