Weinachtsmarkt, czyli jak to się robi na Zachodzie

DSC00621 (Kopiowanie)

Jako mieszkaniec województwa przygranicznego od małego byłem bombardowany informacjami, jakie to fajne świąteczne jarmarki mają w Niemczech. Że atmosfera mega, że smacznie, że jak spadnie śnieg, to już w ogóle czuć magię świąt. W końcu udało mi się wybrać.

Mogłem pojechać gdzieś bliżej, ale wybrałem Berlin – co stolica, to jednak stolica, pomyślałem. Mogłem przystanąć na jarmarku na Alexanderplatz, ale wcześniej pogooglałem w necie i znalazłem coś dużo bardziej urokliwego – Spandauer Weinachtsmarkt.

DSC07706 (Kopiowanie)

DSC00605 (Kopiowanie)

Spandau to dzielnica Berlina wcielona do niego na początku lat 20. Po II wojnie światowej trafiła do strefy brytyjskiej, więc później stała się częścią Berlina Zachodniego. Znana jest z tego, że to na jej terenie osadzono nazistę Rudolfa Hessa. Zanim jednak Spandau stał się dzielnicą, był wcześniej urokliwym miasteczkiem z kilkusetletnią tradycją. Zachowały się wąskie uliczki i coś w rodzaju starówki. Bardzo ładnej swoją drogą.

Najważniejszą rzeczą na Weinachtsmarktach w całych Niemczech jest grzane wino. 2,50 euro za 200 ml, dodatkowe 2 euro kaucji za kubek (ta druga kwota zwracana bez problemu, tyle że to fajna pamiątka, więc wziąłem do domu). W smaku różnie – raz lepiej, raz gorzej, czasem dziwnie. Raz zostałem zaskoczony pytaniem, czy podać wino z rumem, czy z amaretto. Brakowało tylko wina chrzczonego spirytusem. W każdym razie, bez wina się nie obchodzi. Zima jest, trzeba się czymś rozgrzać.

DSC07745 (Kopiowanie)

Drugim nierozłącznym elementem Weinachtsmarktów są wursty. Niemcy kiełbasą stoją i wiadomo to nie od dziś. Nie uważam, by polskie wyroby czymkolwiek ustępowały tym zza Odry, jednak być w Berlinie i nie zjeść kiełby w bułce? No grzech. Ja zjadłem, co uwieczniono nawet na fotografii, ale wyszedłem tak źle, że odrzuciłem możliwość publikacji zdjęcia.

DSC07721 (Kopiowanie)

DSC07762 (Kopiowanie)

DSC07777 (Kopiowanie)

Za to z misiem wyszedłem bardzo twarzowo. Dwa niedźwiadki normalnie.

DSC07763 (Kopiowanie)

Prym wiodą też słodycze, w szczególności pierniki. Żwirek kręci z muchomorkiem, są bałwany, a hasło „podłożyć komuś świnię” nagle zdobywa całkiem nowe znacznie.

DSC07728 (Kopiowanie)

DSC07708 (Kopiowanie)

DSC07709 (Kopiowanie)

DSC00617 (Kopiowanie)

Furorę robiły rzeźby w czekoladzie. Sami popatrzcie, jak to cudownie wygląda.

DSC07780 (Kopiowanie)

DSC07781 (Kopiowanie)

DSC07782 (Kopiowanie)

DSC07783 (Kopiowanie)

DSC07784 (Kopiowanie)

DSC07785 (Kopiowanie)

DSC07787 (Kopiowanie)

Nie brakowało suszonych owoców…

DSC00620 (Kopiowanie)

DSC00510 (Kopiowanie)

DSC00511 (Kopiowanie)

DSC00512 (Kopiowanie)

DSC00513 (Kopiowanie)

…i owoców w czekoladzie lub lukrze.

DSC07727 (Kopiowanie)

DSC07714 (Kopiowanie)

Były produkty typowo polskie…

DSC07739 (Kopiowanie)

DSC07740 (Kopiowanie)

…i fura dobrych wędlin.

DSC07768 (Kopiowanie)

DSC07769 (Kopiowanie)

DSC07770 (Kopiowanie)

DSC07771 (Kopiowanie)

DSC07772 (Kopiowanie)

Była rybka…

DSC00623 (Kopiowanie)

…świniak…

DSC07731 (Kopiowanie)

…i to coś o trudnej nazwie z Węgier.

DSC07737 (Kopiowanie)

Na koniec sandwiche marzeń…

DSC07749 (Kopiowanie)

…sympatyczny i nieprawdziwy kot…

DSC07766 (Kopiowanie)

…i bardzo fajne świeczki.

DSC07733 (Kopiowanie)

Faktem jest, że podobne jarmarki z podobnym asortymentem zaczynają się pojawiać w większych miastach w Polsce. Są jednak znacznie mniejsze i nie mają tego klimatu, co Spandauer Weinachtsmarkt. Zachęcam, by sprawdzić na własnej skórze – jak nie w tym, to w następnym roku. No chyba że nie lubi się tłumów – tych się w Berlinie nie uniknie.

Kliknij, zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco. W każdą niedzielę będziesz otrzymywać krótkiego, czytelnego maila z podsumowaniem mijającego i zapowiedzią następnego tygodnia. Dzięki temu już nigdy nie przegapisz nowości na blogu.

  • stivo

    Węgierskie ciastka to po prostu kurtosze 😉

  • Marcin Kot

    Do kiedy te jarmarki trwają?

    • Ten jarmark trwa do 23 grudnia. Nie wiem, jak inne. Google jest pomocne. 🙂