Gdzie zjeść w Splicie?

split3

Wyjeżdżasz na wakacje do Splitu? Sprawdź, co i gdzie możesz tam zjeść!

W Chorwacji spędziłem tydzień. Trochę zwiedzania, trochę łażenia, trochę plażowania i trochę picia piwa, rzadziej mocniejszych alkoholi. Generalnie: jeden wielki odpoczynek. A że nie zwykłem odpoczywać o chlebie i wodzie, to odwiedziłem parę knajp. Na mieście nie jadłem w zasadzie tylko jednego dnia, tak jakoś wyszło.

Przeczytaj też: Co warto wiedzieć, wyjeżdżając do Splitu / Chorwacji?

Skąd wiedziałem, jakie lokale warto odwiedzić? Przede wszystkim sprawdziłem te polecane przez Was – parę dni przed wylotem zadałem o nie pytanie na swoim fanpage’u. Tych miejsc nie było jednak aż tak dużo, więc korzystałem też z aplikacji TripAdvaisor – knajpki przez nią proponowane zazwyczaj mniej mi się podobały. Interesowały mnie głównie punkty serwujące specjalności kraju lub regionu i takie, których próżno szukać w Polsce.

Zanim przejdę do konkretów, zaznaczą tylko, że poniższej listy nie należy traktować jako przeglądu najlepszych knajp w Splicie, to po prostu miejsca, które odwiedziłem uszeregowane od najgorszego do najlepszego. Chorwację odwiedziłem po to, aby wypocząć i zabawić się, praca była dla mnie na dalszym planie.

Gdzie w takim razie warto, a gdzie nie warto zjeść w Splicie?

6. Konoba Lučac

lokalizacja: Svetog Petra Starog 2 | fanpage

zjesz za: ok. 100-120 kun

IMG_20160517_185049

Do tego miejsca mam mocno ambiwalentne uczucia: z jednej strony zjadłem tu wyśmienite gnocchi z truflami i szynką dalmacką, z drugiej w Konobie Lučac było dość drogo, a talerz muli mocno mnie rozczarował. Nie jestem jakimś specem od owoców morza, ale wydaję mi się, że podawanie zamkniętych małży (i takie miałem na talerzu), to bardzo duży nietakt w stosunku do klienta. To jednak tylko pikuś przy tym, że niektóre smakowały mi nieświeżo, a po kilku godzinach mocno rozbolał mnie brzuch.

W SKRÓCIE: Dla gnocchi z truflami i szynką dalmacką warto tu przyjść, ale lepiej omijać owoce morza.

***

5. Fife

lokalizacja: Trumbiceva Obala 11

zjesz za: ok. 60-80 kun

IMG_20160514_170241

Jedna z najczęściej proponowanych knajp – polecali mi ją zarówno czytelnicy, jak i mieszkańcy Splitu, na czele z właścicielem wynajmowanego przeze mnie i znajomych apartamentu. Po pierwsze tanio, po drugie lokalnie, po trzecie smacznie, a po czwarte syto. Może to zbyt wysokie oczekiwania, a może to zbyt piękne doświadczenie z dnia poprzedniego (lokal z pierwszego miejsca), ale zarówno ja, jak i moi współtowarzysze, wyszliśmy z Fife ciut rozczarowani. Trójka z nas zamówiła „black cuttlefish risotto”, czyli czarne risotto z mątwy, jedno z najczęściej polecanych dań. W roli przystawki byłoby okej, w roli dania głównego trochę za nudne – zwyczajnie za mało się tu dzieje. Mówiąc inaczej, smaczne, ale drugi raz bym już raczej nie zamówił. Tym bardziej, że mój żołądek przyjął to danie dość „dziwnie”.

W SKRÓCIE: Lokalnie, tanio i syto – da się jednak smaczniej.

***

4. Bistro Toć

lokalizacja: Šegvića 1 | fanpage

zjesz za: ok. 60-80 kun

IMG_20160511_184959

Tutaj zawędrowałem pierwszego dnia: przyleciałem, dojechałem z lotniska, rzuciłem bagaże w mieszkaniu i ruszyłem na łowy. Jedzenie bardzo smaczne i w rozsądnych cenach. Dla osób, które nie przepadają za owocami morza, jest w karcie kilka dań z kuchni meksykańskiej. Moim zdaniem zatraca się przez to tożsamość miejsca, robi się z niego trochę taka „jadłodajnia pod turystów”, ale z drugiej strony i takie punkty są przecież potrzebne. No i najważniejsze: to jedyne z odwiedzonych przeze mnie miejsc w Splicie, które poza koncernowymi piwami oferuje też piwa kraftowe – wybór może niewielki, ale za sam fakt Bistro Toć ma u mnie +1 do „szacunu”.

W SKRÓCIE: Zamów makaron z owocami morza i dobre kraftowe piwo do tego.

***

3. Maslina Konoba-Pizzeria

lokalizacja: Teutina 1A | fanpage

zjesz za: ok. 50-80 kun

IMG_20160515_210539

Jedyna knajpka, którą odwiedziłem dwukrotnie. Za pierwszym razem mniej lub bardziej lokalne przysmaki: risotto z krewetkami, gnocchi z łososiem i makaron z owocami morza. Przy drugiej wizycie postawiłem z kolei na pizzę. W obu przypadkach wychodziłem z Masliny zadowolony, choć chyba „ten pierwszy raz” wspominam ciut lepiej. Pizza na cienkim cieście miała bowiem jeden mankament: kleksy zwykłej śmietany – totalnie nie wiem po co i komu to potrzebne.

W SKRÓCIE: Tutaj i tylko tutaj owoce morza lepsze od pizzy.

***

2. LUKA Ice Cream & Cakes

lokalizacja: Svačićeva 2 | fanpage

zjesz za: ok. 10-30 kun

IMG_20160512_141112

Ponoć być w Splicie i nie spróbować tych lodów, to jak być w Splicie i nie widzieć Pałacu Dioklecjana – nie liczy się. Lody naturalne, tradycyjne, prawdziwe – jak zwał, tak zwał. Ważne, że świetne. Duże porcje, wyborne smaki i możliwość zamówienia lodów w czarnym rożku (do dziś żałuję, że go nie spróbowałem). Z drugiej strony, porównując z rynkiem poznańskim, wcale nie jest aż tak genialnie. Wydaję mi się, że taka Kolorowa zjada LUKA Ice Cream & Cakes na śniadanie. Tyle że w Splicie lepszej lodziarni nie znajdziesz.

W SKRÓCIE: Idź, zamawiaj 3 porcje i nie marudź.

***

1. Konoba Matejuška

lokalizacja: Tomića Stine 3 | fanpage

zjesz za: ok. 80-120 kun

IMG_20160512_214739

Zdecydowanie NAJLEPSZA knajpa – bije na głowę wszystkie pozostałe z tego zestawienia. Z innymi wygrywa już na starcie, wystrojem i klimatem. Pod tym względem większość odwiedzonych przeze mnie miejsc była do bólu nijaka: ot, byle napchać jak najwięcej stolików i dać jakiś chorwacki lub dalmacki akcent. W Konobie Matejušce od wejścia czułem, że jestem w wyjątkowym lokalu: rzeczywiście tutejszym, a nie turystycznym, gdzie liczy się klient, a w zasadzie gość oraz jakość podanych dań, a nie wyłącznie zysk na koniec dnia.

A jedzenie? Przepyszne! Sonia zajadała się białym risotto z krewetkami, które wspólnie uznaliśmy za najlepsze dania tego dnia (a zarazem chyba całego wyjazdu). Nasi znajomi – Maria i Paweł – niepewni owoców morza zamówili steki wołowe z frytkami. Nie próbowałem, ale wyglądały OBŁĘDNIE – wysmażone w punkt i OGROMNE (za tę cenę – ok. 50 zł – w Poznaniu trudno byłoby wyrwać tak duży stek). Ja z kolei oczarowałem się… gulaszem z mątwy. Totalnie nie brzmi to zachęcająco, ale zdałem się na polecenie kelnera i ani przez chwilę nie żałowałem. A właśnie, obsługa – równie wyśmienita, aż miło było zostawić napiwek.

Poza tym knajpa słynie z ryb i owoców morza z grilla. Na starcie zaproponowano nam kilka, które akurat tego dnia były dostępne – kelner pojawił się z tacą pełną świeżych dobroci z morza. Do dziś żałuję, że się na nie nie zdecydowałem i nie spróbowałem. Przyznam się, że przestraszyła mnie cena, a dopiero po złożeniu zamówienia zauważyłem, że jest to cena za kilogram.

W SKRÓCIE: Polecam najmocniej na świecie. Miejsca jest mało, więc chyba warto zarezerwować sobie stolik (zwłaszcza w sezonie). Spokojnie, po angielsku wszyscy tutaj mówią, więc nie powinno być problemów komunikacyjnych.

***

Gdzie to się wszystko mieści? Spójrz na mapkę:

Przeczytaj też: Co warto wiedzieć, wyjeżdżając na wakacje do Splitu / Chorwacji?

Mam nadzieję, że moja lista przyda się tym, którzy wybierają się do Splitu. A może już tam byliście i macie swoje typy co do lokali? Piszcie w komentarzach!

ZOBACZ MOJEGO VLOGA Z CHORWACJI I SUBSKRYBUJ KANAŁ

  • Ta typowa kuchnia chorwacka wygląda mocno na kuchnię włoską 😉

    • Split to Dalmacja, a Dalmacja przez lata była terenem z ogromnymi włoskimi wpływami. 🙂 Nie nazwałbym też tego typową kuchnią chorwacką, a dalmacką – spora różnica. 😉

      • Ale nadal – są tam jakieś potrawy typowe dla tego regionu?

        • Czarne i białe risotto, gulasz z owoców morza – to wszystko są typowe dla Dalmacji dania. 🙂

          Generalnie potrawy z owocami morza czy z dalmackim prosciutto to dania regionalne.

          Cevapi, plejskavica i cevapcici to nie do końca ten region. Tutaj rządzi seafood! 😉

  • magda

    LUKA Ice Cream & Cakes jest prowadzona przez Polaka z Wolsztyna, który studiował w Poznaniu na WSHIG 🙂

    • Wiem, wiem. 🙂 Maslina z tej listy też chyba prowadzona przez Polaków. 😉