Wyszukiwarka

YetzTu (Poznań)

Jedno z najciekawszych i najsmaczniejszych miejsc w Poznaniu. Zwycięzca Nagród im. Złotego Przewodu Pokarmowego za rok 2015.

Historia YetzTu sięga jednak drugiej połowy 2013 roku. Można powiedzieć, że lokal ten wyprzedził swoje czasy i Poznań – ba, cała Polska! – nie był jeszcze gotowy na ramen bar z prawdziwego zdarzenia. Moda na tę japońską zupę przyszła do naszego kraju 2, może nawet 3 lata później.

Początkowo zresztą ramen podawano tu nieśmiało – niby był głównym daniem w menu, ale dla bezpieczeństwa serwowano w YetzTu jeszcze całkiem niezłe sushi oraz bento, czyli rodzaj japońskich lunchboksów. Przez chwilę w menu był także ramen burger, w którym rolę bułki przejmował makaron. Jadło się go wprawdzie z trudem (przy okazji paćkając siebie, swoje ubranie i całą okolicę), ale za to ze smakiem.

Zobacz videorecenzję i zasubskrybuj mój kanał na YouTubie

Dopiero po jakimś czasie właściciele knajpki stwierdzili, że lepiej im wyjdzie wyspecjalizowanie się tylko i wyłącznie w ramenie. To był strzał w dziesiątkę! Sława pierwszego w Polsce ramen baru rozpierzchła się po całym kraju, a YetzTu co rusz zdobywa kolejne wyróżnienia od krytyków kulinarnych czy blogerów. Jesienią ubiegłego roku docenił je także Krzysztof Gonciarz – polski youtuber na co dzień mieszkający w Japonii i prywatnie wielbiciel ramenu.

Tak duże zainteresowanie wraz z niewielką liczbą stolików wiąże się z tym, że zjedzenie miski zupy bez dokonania wcześniejszej rezerwacji – niezależnie od dnia i godziny – graniczy z cudem. No, może w niektórych godzinach znajdzie się pojedyncze miejsce przy barze, ale na więcej bym naprawdę nie liczył. Jeśli chcesz zjeść w YetzTu, to łap za telefon i rezerwuj stolik – nie ma innej rady.

Ale czy tyle zachodu jest tego warte? Cóż, zaraz postaram się Was przekonać, że jak najbardziej.

Zacznijmy może jednak od tego, czym tak naprawdę jest ramen. To rodzaj japońskiej zupy, której nazwa pochodzi od używanego do jej przygotowania makaronu. Poza nim ogromną rolę odgrywa bulion. Tak naprawdę rodzajów wywarów jest cała masa i nie ma jedynego słusznego – są cięższe i lżejsze, różnie doprawiane i oparte na różnych podstawach, bardziej i mniej klasyczne. Co więcej, w każdym ramen barze bulion smakuje inaczej – można zwiedzić cały świat i nie zjeść dwóch identycznych ramenów.

Poza tym w zupie mamy też dodatki. Mięsa, ryby, owoce morza, warzywa świeże i przetwarzane, grzyby, przyprawy – jest tego multum, co tylko potęguje różnorodność ramenów. Składniki zazwyczaj są estetycznie i harmonijne ułożone – to dla mnie równie istotna cecha tego japońskiego przysmaku. Warto przy tym zaznaczyć, że zwykle miska ramenu ma naprawdę spore rozmiary – gwarantuję, że jednym talerzem idzie się porządnie najeść i niepotrzebne są żadne przystawki czy desery „na dopchanie”.

W YetzTu mają jednak kilka starterów. Kiedyś byłem ogromnym fanem kakuni (14 PLN) – to taki rodzaj miękkiego, wręcz rozpływającego się w ustach boczku. Dziś jednak ta przystawka nie robi na mnie wrażenia, wcześniej przygotowywana była inaczej i smakowała moim zdaniem lepiej (sos śliwkowy był obłędny!).

Poza tym w ofercie są chrupiące wonton nachos (14 PLN), kimchi (8 PLN), fasolka edamame (8 PLN), glony wakame (12 PLN), yakitori, czyli szaszłyki z kurczaka (14 PLN), oraz takoyaki – kuleczki z ciasta nadziewane ośmiornicą (18/36 PLN za 4/12 szt.), wieprzowiną (16/24 PLN za 4/12 szt.) lub tofu (16/24 PLN za 4/12 szt.). Warto skusić się na ten ostatni starter – to chyba moja ulubiona rzecz w menu YetzTu poza ramenem. Zamówcie koniecznie przy pierwszej wizycie – nie będziecie żałować. No, chyba że rzucicie się na nie od razu po podaniu – uważajcie, są one bardzo gorące.

Ofertę „ramenową” lokalu można podzielić na dwie części. W pierwszej są rameny ciut bardziej klasyczne, czyli SHIO (25 PLN) i SHOYU (25 PLN), oparte na klarownych i raczej łagodnych wywarach. Przyznam się od razu: nie jestem ich wielkim fanem. Wolę rameny cięższe i ciekawsze, w których na poziomie samego bulionu dzieje się więcej.

Takie zupy znajdziemy w drugiej części menu, czyli w specjalnościach YetzTu. Mamy 4 rameny, z czego jeden z nich to wariant wegetariański (25 PLN), który nie smakuje źle, ale na tle 3 pozostałych wypada blado. Jeśli jednak nie je się mięsa, to zwyczajnie nie ma innej opcji.

Rameny KAMO (32 PLN), YAKITORI (32 PLN) i TAHINTU (25 PLN) oparte są na paście sezamowej, przez co wywary są dość mętne i każdy z nich ma różne stopnie pikantności. KAMO jest słony, kremowy i raczej łagodny w smaku, a rola głównego dodatku przypada kaczce. W YAKITORI mamy już ciut więcej ognia i lekką słodycz, a ponadto 3 szaszłyki z kurczaka. Moim faworytem jest jednak TAHINTU – wariant zdecydowanie najostrzejszy, a przy tym najbardziej mięsny: obok mielonej wieprzowiny występuje tu przepyszny boczek.

Wszystkie 3 rameny łączy jedno – ciekawe smaki, sprężysty, przygotowywany na miejscu makaron, ugotowane na pół miękko jajko oraz dobre jakościowo składniki. Zdarzało się, że dania w YetzTu smakowały mi mniej lub bardziej, bywały dni lepsze i gorsze, ale zawsze mimo wszystko wychodziłem stąd zadowolony.

Mówię to wszystko jako stały klient. Rzadko wracam do tych samych knajp, ale akurat w tym miejscu jem dość regularnie. To jedna z tych knajpek, do której zabieram osoby spoza Poznania, mówiąc: „Zabiorę Was dziś na coś smacznego, czego nie znajdziecie u siebie w mieście”. Wzrost popularności ramenu w Polsce sprawia, że drugi człon tego zdania powoli się dezaktualizuje, ale dla wielu osób – w tym także dla mnie – YetztTu serwuje najlepszy ramen w kraju. Być może się to zmieni, gdy spróbuję go w kilku niezbadanych jeszcze przeze mnie lokalach w Warszawie, ale póki co pozostaje przy tym werdykcie.

Jeśli mieszkasz, przebywasz lub odwiedzasz Poznań, to jest to jedna z tych knajp, w której MUSISZ zjeść. Nie każdy będzie zachwycony, niektórzy cenią rameny z większą zawartością kolagenu, a czasem zwyczajnie nie są to do końca czyjeś smaki. Nie dowiesz się jednak, jeśli nie spróbujesz, a za całokształt pracy włożonej w YetzTu (i w dania, i w wystrój, i w klimat) trudno zwyczajnie nie docenić właścicieli i pracowników. Czapki z głów!

PS Koniecznie pamiętajcie o rezerwacji!

Lokalizacja: Krysiewicza 6, Poznań | fanpage

zakres cen: 20-30 PLN

Ocena Ogólna

Rewelacja

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
4.53/5 (150)
Ja oceniam na...

  • Dopiero teraz trafiłem na ten wpis. Jestem ciekawe czy w Yetztu nadal jest tak dobrze, byłeś może tak jakoś ostatnio?

    • Staram się chodzić tam w miarę regularnie (chociaż raz na parę miesięcy). Rameny są równie smaczne, jeśli nawet nie lepsze. Polecam ten z yakitori.

      Ostatnio miałem jednak wątpliwości, co do przystawek – kakuni i takoyaki nie jest takie samo jak kiedyś. Dla mnie są ciut gorsze.

  • Amelie Lanneugrasse

    Yakitori jest piękny 😀i smaczny nawet -jadlam pierwszy raz. Napewno wielka porcja i pożywna. Byłam w sobotę. Rezerwacja konieczna, ludzi masa a lokal malutki i stolik mamy tylko na godzinę. Piwko japońskie 15 zł