Wyszukiwarka

Warung Sumatra (Poznań)

To jeden z tych lokali, który nie wygląda i nie zapowiada się dobrze, ale jedzenie serwuje fantastyczne.

Nie trafiłbym tutaj, gdyby nie właściciel Sztosu, który podczas przygotowywania mi dwóch kawałków bardzo dobrej pizzy, polecił miejsce w 3 słowach: smacznie, tanio i syto. W dodatku knajpa specjalizuje się w kuchni indonezyjskiej – azjatyckie przysmaki uwielbiam, ale potraw z tej części kontynentu jeszcze nie próbowałem.

Ta dodatkowa zachęta spowodowała, że Warung Sumatra szybko trafia na szczyt listy lokali do odwiedzenia. Pierwsze moje podejście wypada w niedzielę, co niestety kończy się tragicznie – knajpa jest zamknięta. Na całe szczęście, po jakimś czasie właściciele idą po rozum do głowy i zaczynają serwować jedzenie również tego dnia.

Drugie podejście już jest udane – wybieram się wraz z dziewczyną na miejsce w środku tygodnia i tym razem nie całujemy klamki. Miejsce z zewnątrz nie wygląda zachęcająco – obskurny budynek w środku mało urodziwego blokowiska. W środku sprawa wygląda ciut lepiej: jest miejsce na indonezyjskie gadżety, jest otwarta kuchnia (wielki plus), są bodaj dwa stoliki. Trudno powiedzieć, żeby siedziało się tu przyjemnie – to taki „chiński bar” (w innych rejonach Polski: „chińczyk z dworca”), jakże popularny w latach 90. Wrażenia wizualne takie sobie, ale się nie zrażam – właściciel Sztosu ostrzegał.

DSC00231 (Kopiowanie)

DSC00227 (Kopiowanie)

DSC00221 (Kopiowanie)

DSC00217 (Kopiowanie)

Zamawiamy woka z owocami morza z makaronem i kurczaka w tempurze w sosie słodko-pikantnym z ryżem. Do tego dwie herbatki indonezyjskie. Za całość płacimy – teraz najlepsza część – 32 złote.

Pierwsza przychodzi herbata. W – uwaga – półlitrowej szklance. Jedno jest pewne: z pragnienia nie padniemy. Herbata jest gorąca i pięknie pachnie – ani ja, ani moja dziewczyna nie bardzo wiemy czym, na pewno wyjątkowo. Wchodzi jak woda, rozgrzewa i gasi pragnienie. A to wszystko za 3 zł. Warto to podkreślić, bo za tę samą kwotę dostaniemy w Warung Sumatra Liptona lub Dilmah – też dobre, ale na pewno nie tak intrygujące.

DSC00232 (Kopiowanie)

Po kilkunastu minutach pojawiają się nasze dania. Tak gorące, że aż dymią. Wok ma jedną, podstawową wadę: owoców morza jest dość mało. Parę krewetek, trochę muli i kalmarów, ze dwie ośmiorniczki – nie za wiele. Ale do tego jest mnóstwo pysznego makaronu i warzyw (marchewka, kapusta, cebula) w lekko pikantnym sosie. Proste i smaczne.

DSC00237 (Kopiowanie)

DSC00243 (Kopiowanie)

DSC00244 (Kopiowanie)

Kurczak w tempurze w sosie słodko-pikantnym jest jeszcze lepszy. Warzyw tu znacznie mniej, tylko cebulka. Mięso fantastyczne: jest go sporo, tempura daje radę. Ale to sos jest gamechangerem: słodko-pikantny, zniewalający, mocno ostry. Kapsaicyna nie zabija jednak wszystkich innych smaków, za co ogromny plus. Sos warty grzechu, dzięki niemu danie jest doskonałe.

DSC00254 (Kopiowanie)

DSC00259 (Kopiowanie)

Z Warung Sumatra wychodzimy po pierwsze zachwyceni, po drugie najedzeni, a po trzecie ubożsi w niewielki stopniu. Obiecujemy sobie, że jeszcze tu wrócimy i sprawdzimy, jak indonezyjskie dania bronią się w opcji na dowóz.

Nie spodziewałem się, że testy przeprowadzimy już następnego dnia. Na kolację zamawiamy dwie zupy: bulion wołowy (Bekso Semarang) i drobiowy z kurczakiem i krewetkami (Mie Aceh). Za wszystko płacimy 26 zł – w tej kwocie wliczony jest koszt dostawy (2 zł), która zjawia się po ok. 45 minutach. Zupy są w mało estetycznych, ale trzymających ciepło pojemnikach styropianowych.

DSC00340 (Kopiowanie)

Bulion wołowy skrywa w sobie dwie sporej wielkości kulki mielonej wołowiny, kilka kawałków nijakiego tofu oraz sporo makaronu sojowego. Jest tego tyle, by w sam raz się najeść, choć stosunek ilość / cena znacznie lepiej wypada w przypadku woków. Bekso Semarang na uwagę zasługuje przede wszystkim ze względu na sam bulion – mocno intensywny, wyrazisty, mięsny. Zupa jest smaczna, ale trudno się nią zajadać. Zdecydowanie najsłabsza rzecz z Warung Sumatra, którą mam okazję kosztować.

DSC00346 (Kopiowanie)

Całkiem odwrotnie jest z Mie Aceh – zupą, w której dużo się dzieje od początku do końca. Bulion zniewala: wyjątkowy, słodko-ostry, mocno pikantny. Z jednej strony trawa cytrynowa, z drugiej kimchi albo coś w tym rodzaju. Istna paleta smaków. Do tego owoce morza (nie tylko krewetki) i kurczak – niestety i to, i to w niewielkiej ilości. Ale makaronu, kapusty i innych warzyw jest sporo, więc nawet idzie tym zapełnić żołądek. A że smakuje wybornie, to robi się to ze szczęściem wymalowanym na twarzy. I łzami płynącymi z oczodołów od ostrości potrawy.

DSC00349 (Kopiowanie)

Następnego dnia w moim mieszkaniu zjawia się rodzina. Chcemy coś szybko zjeść. Wybór pada oczywiście na Warung Sumatrę. Rodzice zamawiają wok ayam i sapi, czyli z – odpowiednio – kurczakiem i wołowiną. W smaku są do siebie bardzo podobne, ale trochę inne od wersji z owocami morza. Składniki niby te same, ale krewetki, mule i ośmiorniczki nadają trochę innego aromatu.

DSC00355 (Kopiowanie)

DSC00358 (Kopiowanie)

DSC00359 (Kopiowanie)

DSC00362 (Kopiowanie)

Moja dziewczyna ponownie skusiła się na kurczaka w tempurze. W smaku znów zniewalający. Gorzej z prezencją:

DSC00371 (Kopiowanie)

Sam wybieram Ketoprak Indonesia, czyli danie z makaronem sojowym, tofu, ciastem wonton, jajkiem, kiełkami, kapustą, fasolką, krupukiem i sosem orzechowym. Tak, dobrze widzicie – ani grama mięsa, ale nie żałuję. Może i wygląda mało apetycznie (mówiąc delikatnie), ale smakuje wybornie. Kluczem do sukcesu jest sos – mocno orzechowy i słodko-słony. Doskonale komponuje się ze wszystkimi składnikami. Coś niesamowitego.

DSC00374 (Kopiowanie)

DSC00377 (Kopiowanie)

Próbuję jeszcze Lonton Medang od mojego brata. Kulki ryżowe, makaron sojowy, jajko, tofu, pomidor, szpinak, kurczak, dymka, krupuk, smażona cebula. Przynajmniej w teorii. W praktyce kulki ryżowe tracą swoją formę, a sosu jest tak dużo, że można się zastanawiać, czy nie jest to aby przypadkiem dość treściwa zupa. Całość ma bardzo delikatny posmak mleczka kokosowego. Mój brat nie był do końca zadowolony, ja bardzo.

DSC00367 (Kopiowanie)

Warung Sumatra to miejsce, które wyróżnia się trzema rzeczami: oryginalną, rzadko spotykaną w Polsce kuchnią, wyśmienitym jedzeniem i niskimi cenami. Wiem, że będę często jadł te pyszności – może niekoniecznie w mało zachęcającym lokalu, ale na dowóz? Jak najbardziej. Mam kolejną – po sushi – alternatywę dla pizzy. I to jaką tanią! Warto po stokroć, powinniście spróbować na własnej skórze!

Lokalizacja: os. Chrobrego 10, Poznań | fanpage

Ceny:
* woki – 12-13 zł
* kurczak w tempurze – 13 zł
* zupy – 12 zł
* lontong medan – 12 zł
* ketoprak indonesia – 12 zł
* herbata – 3 zł

Smakowitość:

woki (ayam, sapi, seafood) 80%
kurczak w tempurze 90%
bakso semarangi 70%
mie aceh 90%
lontong medan 80%
ketoprak indonesia 90%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: stosunek jakość + sytość / cena = wyjątkowy

 

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.71/5 (63)
Ja oceniam na...

  • Sama prawda, świetne miejsce i bardzo dobre jedzenie. Może porcje mogłyby być ciut większe. Ceny są bardzo OK, każde danie smaczne i autentyczne. Takiego miejsca brakowało w okolicy jak i w całym Poznaniu. Polecam 🙂

    • Powiem tak: dla mnie jest syto lunchowo/obiadowo. Ale kolację później trzeba zjeść. 😉

  • sni

    skąd wziąć menu na dowóz?

    • Do niedawna było u nich na fanpage’u. Widzę, że usunęli, więc pewnie coś się zmieniło. Podczas swojej wizyty zrobiłem fotę, ale nie wiem, na ile jest teraz aktualne. Podejrzewam, że większość pozycji dalej jest w menu. Zawsze jednak warto zapytać się, czy nie mają czegoś nowego.

  • ola

    Eh gdyby lokalizacja znajdowała się gdzieś bliżej <3

  • Margy

    Bardzo na nie. Po raz pierwszy wyrzuciłam jedzenie azjatyckie do śmietnika. Zamówiłłam na wynos makaron z kurczakiem i sosem orzechowym. O ile makaron jeszcze jakoś ujdzie, chociaż był nieco za bardzo oblepiony sosem, to kurczak był ewidentnie stary, po zbliżeniu do nosa miałam odruch wymiotny. I jest tak, jak już ktoś pisał u nich na fb – kurczaka mało, kupa makaronu, za 13,50. Wolalabym doplacic, ale miec świeże jedzenie. Kuchnia i wnętrze pozostawia wiele do życzenia, mam wrażenie brudu, które zostalo spotęgowane przez tę potrawę. Nigdy więcej.

  • Sabina

    Zachęcona wpisem zamówiłam z chłopakiem jedzenie od nich- smażony makaron wege, kurczaka w tempurze i jakąś zupę, nie pamiętam już jaką. Niestety jedzenie było niesmaczne. I to bardzo. Jestem łasuchem i nie zdarza mi się zostawiać jedzenia, nawet jeśli miałoby mnie rozsadzić, a jedzenia od nich nie byłam w stanie zjeść, było paskudne. Na dodatek miałam później problemy żołądkowo-jelitowe… Niestety wielki zawód. Nie polecam zdecydowanie.