Wyszukiwarka

Tramwajarz (Poznań)

20160421_142222-01

W knajpie w TAKIM budynku jeszcze nie jadłem!

Poznańskie Jeżyce, ulica Słowackiego, tzw. Dom Tramwajarza w Poznaniu. Wybudowano go grubo przed II wojną światową (dokładnie w latach 1925-27) dla pracowników Poznańskiej Kolei Elektrycznej (dzisiejsze MPK) i na pewno wyróżnia się na tle jeżyckiej panoramy. Więcej o budynku możecie przeczytać na Wikipedii, ja wspomnę tylko, że to, co widać z zewnątrz, jest tylko delikatną zapowiedzią tego, co czeka nas w środku.

20160421_134926-01

20160421_134907-01

Wewnątrz mamy dwie sale. Pierwszą z barem, drugą nazywam (ze względu na huśtawkę i zabawki dla dzieci) wypoczynkową. Obie nieco różnią się stylem, choć mają kilka elementów wspólnych (np. niebieskie stoliki, które są baaardzo niefotogeniczne, ale przecież nie o fotogeniczność w knajpie chodzi). Generalnie delikatna nowoczesność gdzieś próbuje się wmieszać w przedwojenno-prlowski sznyt. Na zdjęciach niekoniecznie to widać, więcej powie Wam vlog nagrany m.in. w Tramwajarzu (możecie go zobaczyć również u dołu wpisu).

20160420_141448-01

No ale co dają do jedzenia? Cóż, bywa różnie. Bo i menu jest zmienne. Codziennie macie inne danie i zupę dnia – przy pierwszej wizycie trafiłem na rzeczy dla mnie absolutnie nieakceptowalne (krokiety z kapustą i pieczarkami plus krem z gruchy i pietruchy), przy drugiej takie, które przynajmniej na wstępie zapowiadały się smakowicie (o nich za chwilę). Są jednak też stałe punkty w menu Tramwajarza – „michy mocy” (po prostu duża porcja autorskiej sałatki), naleśniki na słodko i słono oraz w tej samej konfiguracji plyndze, czyli placki ziemniaczane. Coś jeszcze w ofercie na pewno się znajduje, ale ja się skupiłem na wyżej wymienionych rzeczach. Aha, wszystko oczywiście wegetariańskie, a może nawet wegańskie i w wielu przypadkach również bezglutenowe.

Zupa z gruchy i pietruchy. Pjotr powiedział, że smaczna. I tak mnie nie przekonuje.
Zupa z gruchy i pietruchy. Pjotr powiedział, że smaczna. I tak mnie nie przekonuje.

No i jeszcze jest kompot. W dużej szklance, za trójkę. Nie trzeba latać po dolewkę, bo spokojnie wystarcza. I to mi się podoba.

O taki kompot walczyłem.
O taki kompot walczyłem.

Zatem przy pierwszej wizycie decyduję się na plyndze na słono z czosnkową śmietaną. Bardzo lubię placki ziemniaczane, ale w tej wersji raczej bez podjarki. Jem, nie kręcę nosem, ale gdybym nie miał zamiaru pisać o nich na blogu, to najpewniej bym o nich momentalnie zapomniał. Na długo w pamięci pozostaną mi jednak naleśniki z nadzieniem „ruskim”, które wcina Pjotr i którymi mnie częstuje. Farsz jest słaby, trochę kwaśny (dziwne), ale to jeszcze nic. Największą zbrodnią jest polanie naleśników sosem balsamico. Czasem mam wrażenie, że powinno się go zakazać, bo samozwańczy kucharze potrafią z nim przesadzić w imię mocno wątpliwej estetyki.

20160420_144717-01

20160420_144609-01

Kiedy knajpy chcą być fajne, a nie są, to używają duuużo balsamico.
Kiedy knajpy chcą być fajne, a nie są, to używają duuużo balsamico.

Następnego dnia Tramwajarz się rehabilituje: zupą dnia jest barszcz ukraiński, a daniem dahl z czerwonej soczewicy z plackami naan. Do pierwszego wymienionego dania nie mam żadnych zastrzeżeń. Jest tak, jak powinno: buraczaną zupę uzupełniają ziemniaki i fasola. Z chęcią zjadłbym dokładkę!

20160421_135728-01

Jeśli chodzi o dahl, to już mógłbym się do niego przyczepić. Wiecie, w indyjskiej knajpie zjecie tę potrawę smaczniejszą, lepiej doprawioną i z bardziej autentycznymi chlebkami naan – te z Tramwajarza są jak na mój gust zbyt pulchne. Niemniej, danie mi smakowało, na pewno o wiele bardziej niż placki ziemniaczane dzień wcześniej. Tylko ta surówka taka bez sensu: starte jabłko i trochę ostrej papryczki zwyczajnie średnio tutaj pasuje. Ale najadam się z uśmiechem na twarzy, więc chyba zwyczajnie narzekam ciut za mocno.

20160421_142006(1)-01

20160421_142040(1)-01

Co by jednak się nie wydarzyło, do Tramwajarza raczej nie wrócę. Nie lubię knajp, w których smacznie jest wtedy, „gdy się trafi”. Idąc gdzieś szamać, lubię mieć pewność, że zjem coś smacznego. A tu wychodzi na to, że bywa różnie.

ZOBACZ VLOG Z TRAMWAJARZA I SUBSKRYBUJ MÓJ KANAŁ NA YOUTUBE

Lokalizacja: Słowackiego 19/21, Poznań | fanpage

Ceny:
* kompot – 3 zł
* plyndze – 11 zł
* naleśniki – 13 zł
* barszcz – 8 zł
* dahl – 18 zł

Smakowitość:

kompot 90%
plyndze 60%
naleśniki 30%
barszcz 80%
dahl 70%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: bywa różnie

  • Maria

    Byłam tam kilka razy i myślałam, że może wege to nie moje smaki. Ciężko znaleźć coś, co pasowałoby mi bez zastrzeżeń. Głównie brakuje mi przypraw, albo kompozycje używane przez kucharzy zupełnie mnie nie przekonują.
    Ale znam kilku zagorzałych miłośników kuchni Tramwajarza, więc każdemu kto się waha polecałabym przetestować samodzielnie 🙂

  • Za to balsamico to powinna być jakaś chłosta za karę. Im bardziej fantazyjny wzorek na daniu, tym większa pewność, że to będzie niejadalne