Wyszukiwarka

Tośka Cantine (Poznań)

Trochę na uboczu, w tyłach Teatru Wielkiego mieści się może nie tyle perełka, co knajpa, którą warto odwiedzić przy pierwszej nadarzającej się okazji.

Może to być wizyta przed lub po spektaklu. Może to być randka, choć niekoniecznie rocznicowa lub zaręczynowa. Za to jedna z pierwszych? Jak najbardziej. Może to być także rodzinny obiad lub babski wieczór. Tośka to miejsce na niejedną okazję, czemu sprzyja panujący klimat, nienaganny wystrój oraz bardzo smaczna karta dań. Ale dość tych superlatyw jak z broszurki reklamowej – wszystko to wprawdzie jest prawdą, ale wiem, że potrzebujecie konkretów i opinii człowieka z krwi i kości.

20150929_184617 (Kopiowanie)

20150929_184640 (Kopiowanie)

Prawdę mówiąc, lokal jest usytuowany w dość niefortunnym miejscu. Niby centrum miasta, Teatr Wielki i tak dalej, ale wejście do Tośki jest z tyłu budynku, kompletnie niewidoczne – jadąc samochodem lub autobusem raczej go nie zauważysz. Wprost z ulicy więc tutaj nie wejdziesz: musisz albo wiedzieć, że właśnie tu znajduje się knajpa, albo być stałym bywalcem teatru. Cóż, ja ostatnio byłem rok temu na „Skrzypku na dachu”.

20150929_184106(1) (Kopiowanie)

20150929_184710 (Kopiowanie)

Mając to na uwadze, nie dziwią mnie dwie rzeczy: to, że Tośka postanowiła mnie w swoje skromne progi zaprosić (nawet jakbym miał ocenić negatywnie, to tak czy siak jest to jakiś rozgłos, a jest przecież sporo grono osób, które nie ufa niczyim opiniom i musi sprawdzić osobiście) oraz – to ta druga rzecz – że we wtorkowy wieczór jest tu raczej przeciwieństwo tłumów (może dwa zajęte stoliki). W sumie, pustki właśnie w ten dzień tygodnia dziwią tylko w bardziej wytwornych restauracjach (raczej do nich nie chadzam, ale zauważyłem, że w Poznaniu miejsc, w których zarezerwowanie stolika „na jutro” graniczy z cudem, raczej za wielu nie ma – ot, dygresja).

Tośka wita nas – mnie i moją dziewczynę (to już chyba randka, prawda?) – chlebem i… pesto. Taka tyci przekąska w oczekiwaniu na realizację zamówienia. Tu się zatrzymam, bo o ile własnoręcznie ukręcone pesto to standard, o tyle chleb własnego wypieku wciąż bywa czynnikiem wyróżniającym jedne knajpy od drugich.

20150929_184927 (Kopiowanie)

20150929_185424 (Kopiowanie)

Przy tej małej przegryzce nie doceniam w pełni walorów pieczywa. Na całe szczęście, oboje zgodnie zamawiamy tatara, do którego podaje się już znacznie większe kromki. Podoba mi się, że w tym całym szaleństwie za żywnością fit & healthy, Tośka nie próbuje na siłę tworzyć razowych bochenków, tylko po swojemu robi biały chleb – mięciutki z chrupiącą skórką. Szczerze? Gdybym mieszkał blisko, codziennie rano przychodziłbym na tyły Teatru Wielkiego na śniadanie (tak, mają w ofercie). Z drugiej strony, śniadań tu jeszcze nie próbowałem, więc gdyby mi z jakiegoś powodu nie przypadły do gustu, zamawiałbym tylko bochen tego pysznego chleba i zabierał go do domu.

20150929_190819 (Kopiowanie)

20150929_190849 (Kopiowanie)

20150929_190830 (Kopiowanie)

Ale dość o pieczywie, przecież przez chwilą wspomniałem słowo „tatar”, na którego dźwięk włącza mi się odruch Pawłowa i muszę się pilnować, by przypadkiem nie oślinić siebie i otoczenia. W Tośce podany jest naprawdę finezyjnie – wiele już w życiu widziałem, ale tu kucharz pozytywnie mnie zaskakuje. To całe przybranie, żółtko na wygiętej łyżce – jest na czym oko zawiesić. Tyle że im dłużej się temu tatarowi człowiek przygląda, tym mocniej widzi jego największą wadę – mięso nie jest siekane, a bardzo mocno zmielone na jednolitą masę.

20150929_191238 (Kopiowanie)

20150929_191423 (Kopiowanie)

Wygląda to nieestetycznie, może przypominać (nie)sławnego tatara z Sokołowa i generalnie budzi złe skojarzenia. I to jest tylko (lub dla niektórych AŻ) do poprawienia, bo smakowo – nie zawodzi. Czuć, że mięso jest wysokiej jakości, dodatki posiekano drobno („maczeta style” to nie tutaj) i w odpowiedniej ilości. Ciekawostką jest obecność musztardy francuskiej: kawałki gorczycy świetnie łączą się z surowym mięsem – jeśli jeszcze nie próbowaliście takiej kombinacji, to musicie koniecznie, ja od teraz jestem jej fanem.

20150929_191330 (Kopiowanie)

20150929_191402(1) (Kopiowanie)

Dania główne wybieramy już różnie – u mnie makaron w ostrym sosie arrabbiata na boczku, u niej łosoś na kuskusie kalafiorowym ze szpinakiem, suszonymi pomidorami i sosem kaparowym. Jej talerz jest na pewno bardziej „fancy” i – jak sama mi przyznaje – jest na nim wszystko to, co lubi najbardziej. Od siebie dodam, że wszystko przyrządzone jak należy.

20150929_192747 (Kopiowanie)

20150929_192819 (Kopiowanie)

O moim makaronie też nie wykrztuszę złego słowa: jest robiony na miejscu i ja w to wierzę. Sosik – pierwsza klasa. Dla niektórych może wydać się ciut za tłusty, ale ja, wielbiciel boczku, który jest za to odpowiedzialny, jestem w siódmym niebie. Aha, i rzeczywiście jest pikantnie – wnętrzności może nie wypala, ale czuć tę ostrość od pierwszego kęsa.

20150929_192848(1) (Kopiowanie)

20150929_192937(1) (Kopiowanie)

Na deser próbujemy ciast: brownie i szarlotki – oba z lodami. I jedno, i drugie bardzo smaczne, choć po ich skosztowaniu moje życie się nie zmienia. Warto czymś takim skończyć tutaj obiad, ale dla samych wypieków raczej bym do Tośki nie przyszedł.

20150929_195201 (Kopiowanie)

20150929_195125 (Kopiowanie)

20150929_195137 (Kopiowanie)

20150929_195117 (Kopiowanie)

Pod względem wrażeń smakowych zostaję zaspokojony, to samo tyczy się sytości potraw (sam tatar to już niezły skurczybyk!). A jak to wygląda cenowo? Cóż, do mojego zestawienia „tanich i smacznych” miejsc Poznania Tośka na pewno by się nie załapała. Wyżej opisany obiad dla dwóch osób zamknąłby się w 150 zł. Czy to dużo, czy mało? To już zależy od własnego punktu widzenia, więc najlepiej, jeśli sami odpowiecie sobie na to pytanie.

Od siebie mogę dodać tylko, że to jedzenie w tej atmosferze na pewno jest warte swojej ceny. Znajdźcie sobie okazję i tu przyjdźcie – będziecie zadowoleni, gwarantuję!

Lokalizacja: Fredry 9, Poznań | fanpage

Ceny:
* tatar – 27 zł
* łosoś – 30 zł
* makaron – 26 zł
* szarlotka – 13 zł
* brownie – 16 zł

Smakowitość:

tatar 80%
łosoś 80%
makaron 80%
szarlotka 75%
brownie 75%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: fajnie tu, wpadajcie!

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.83/5 (6)
Ja oceniam na...

  • Agnieszka Rybicka

    Tatar jest bardzo drobno siekany i „zbijany” przez kucharza, może tym razem przedobrzył 🙂 Bardzo bardzo dziękujemy za wizytę i opinię! Oczywiście tośkanie zapraszają ponownie! 🙂 🙂

    • Dzięki za komentarz! Wnosi on dużo w temacie tatara. 🙂

      PS I tak jestem zdania, że najważniejszy jest SMAK! A ten jest tu pierwszorzędny. 🙂

  • zipperblog

    Drobno pokrojony burak – polski szafran xD