Radhe Vega (Poznań)

DSC08345 (Kopiowanie)

Niezbadane są wyroki czytelnicze. W tym miesiącu wysłaliście nas do restauracji… wegańskiej. Albo to dobry trolling, albo udane starania właścicieli knajpy – niemniej obiecaliśmy i wybraliśmy się. A w zasadzie wybrałem się sam, bo reszta redakcji tak nie była zainteresowana bezmięsnym jedzeniem, że aż z tego powodu wyjechała z Poznania. No cóż.

Do Radhe Vega idę bez żadnych uprzedzeń. Wiem, że wegańsko czasem może oznaczać smacznie i syto. Poza tym lubię kuchnię hinduską, choć spotykam się z nią rzadko – na blogu mogliście przeczytać moją relację z Namaste India z Zielonej Góry i Flavours z czeskiego Brna. Nie czuję się więc w żadnym wypadku ekspertem, a raczej okazjonalnym entuzjastą.

By mieć w miarę pełny obraz tego, co oferuje Radhe Vega, zamawiam przystawkę, danie główne, deser i napój. Pierwszy na stole pojawia się ostatni z wymienionych. Coconut mango lassi, czyli popularny indyjski napój przygotowany na bazie mleka kokosowego. Gęsty, ale lekki, słodki i orzeźwiający. W smaku wyraźnie przoduje mleko kokosowe, mango gdzieś się schowało.

DSC08357 (Kopiowanie)

[column]DSC08362 (Kopiowanie)[/column][column]DSC08359 (Kopiowanie)[/column]

Za przystawkę robią onion bhaji, czyli cebula panierowane w mące grochowej. Pierwsze skojarzenie: takie małe placki ziemniaczane, tyle że w całości w cebuli i w chrupkiej, lekko pikantnej panierce. Świetnie smakują zarówno same w sobie, jak i towarzystwie sosów podanych do startera od firmy (o którym nie ma co się rozpisywać – miła rzecz do pochrupania w oczekiwaniu na pierwsze danie). Sosy są dwa: jeden tradycyjny, miętowy, drugie bliżej mi niezidentyfikowany, charakteryzujący się lekko kwaskowym i słodkawym posmakiem.

DSC08363 (Kopiowanie)

DSC08365 (Kopiowanie)

DSC08369 (Kopiowanie)

Sześć placków okazuje się całkiem sytą przekąską, a przecież chwilę po ich skonsumowaniu, siedzę już przed daniem głównym – paneer tikka afghani, czyli ser indyjski marynowany w sosie nerkowcowym z pieca podany z chlebkiem naan. Niestety, ta potrawa mnie rozczarowuje. Ser sam w sobie nie ma charakterystycznego smaku, a sos nie dość że delikatny i subtelny – acz raczej bez większego wyrazu – to jeszcze jest go jak na lekarstwo. Mimo obecności warzyw, danie jest trochę suche i dość monotonne – co chwilę muszę popijać je mango lassi i ratować się sosami dołączonymi do starteru. Będąc mniej więcej w połowie talerza, zaczynam zastanawiać się, co by było, gdyby zamiast sera (lub w jego towarzystwie) pojawiło się dobre, soczyste mięso – takie myśli nie powinni pojawić się podczas konsumpcji dobrego, wegańskiego dania. Chlebek naan nie ratuje całości, mimo że jest smaczny i dobrze przygotowany.

DSC08373 (Kopiowanie)

DSC08374 (Kopiowanie)

DSC08376 (Kopiowanie)

DSC08377 (Kopiowanie)

Całe szczęście deser poprawia mi humor. Lody o smaku mango należą do moich ulubionych – tu występują w dodatku wraz z migdałami i miodem (lub jakimś słodkim syropem). Prawdopodobnie – zdaję się na mój czasem wątpiący zmysł smaku – przyprawione są delikatnie kardamonem. Bardzo słodki deser, ale zarazem bardzo smaczny.

DSC08383 (Kopiowanie)

DSC08387 (Kopiowanie)

Jeśli Radhe Vega miała mnie przekonać do kuchni wegańskiej, to niestety jej się nie udało. Większość potraw smakowało wprawdzie bardzo dobrze, ale danie główne, które – jak uważam – powinno pokazywać siłę danej restauracji, bardzo mnie rozczarowało. Być może gdybym wybrał inną rzecz z oferty, moje wrażenie byłoby inne. Menu Radhe Vega nie wskazuje jednak żadnej specjalności, więc musiałem zdać się na swój wybór.

Wnioski są proste: jest na ogół smacznie, weganie i wegetarianie pewnie docenią. Ale ja nie wrócę, bo wolę zjeść jednak mięso. Choć – na zakończenie muszę to przyznać – trzydaniowym wegańskim obiadem najadłem się tak bardzo, że do następnego posiłku zasiadłem dopiero następnego dnia. Wszelkie teorie o tym, że daniem bez mięsa nie da się najeść, można więc włożyć między bajki.

Lokalizacja: Głogowska 86, Poznań | fanpage

Ceny:
* coconut mango lassi – 12 zł
* onion bhaji – 14 zł
* paneer tikka afghani – 26 zł
* lody mango – 14 zł

Smakowitość:

coconut mango lassi 85%
onion bhaji 75%
paneer tikka afghani 40%
lody mango 90%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: syty, choć bezmięsny

Zastanawiasz się, co i gdzie zjeść w Poznaniu? Chcesz się podzielić opinią o lokalu, który odwiedziłeś? Dołącz do grupy „Gdzie zjeść w Poznaniu?” na Facebooku, zadaj pytanie lub wymień się spostrzeżeniami odnośnie gastronomii ze stolicy Wielkopolski.

  • Anna Kromska

    Nie do końca mogę się zgodzić z powyższą opinią, ponieważ mam same dobre doświadczenia z Radhe Vega :). Byłam tam 3 razy, za każdym razem z innym zestawem osób i wszystkim bardzo smakowało ( a było w tym gronie 3 zadeklarowanych mięsożerców + plus ja, która z indyjskich potraw przyrządza głównie dania mięsne). Chciałabym na początek sprostować, że Radhe Vega nie jest restauracją wegańską a wegetariańską, z opcjami wegańskimi ;). Indyjski paneer to ser z mleka, więc z weganizmem nie ma nic wspólnego. Troszkę jestem zdziwiona wyborem dania, jako że sztandarowe dla kuchni indyjskiej są potrawy curry – gdy pierwszy raz tam byłam, to nawet kelner odradził mi zdaje się te dania z pieca jako zbyt suche i dlatego wzięłam curry. Od siebie mogę gorąco polecić samosy – są tak dobre jak moje 😛 – a także baingan pakora. Onion bhaji nie będę polecała (choć polecam!) bo widzę, że smakowały.
    A z innych dań, polecam te bardziej „wilgotne”, w typie curry, póki co moimi faworytami są Vege kofta, Matar paneer i Paneer tikka masala, z ryżem albo z plackiem naan. Dla mnie rewelacja! Wczoraj byłam znów i nie jest to moja ostatnia wizyta, bo jeszcze jest wiele pozycji w menu, których chciałabym spróbować 🙂

    • Anna Kromska

      próbowałam też lodów kulfi i były super! a słodycz pochodzi z mleka skondensowanego 🙂

      • Zachęcasz do dania drugiej szansy. 🙂

        • Anna Kromska

          Jak najbardziej 🙂 Choć zdaję sobie sprawę, że to może być stąpanie po cienkim lodzie 😀