Wyszukiwarka

Punkt Sporny (Poznań)

Miejsce o bardzo adekwatnej nazwie – można posprzeczać się co do tego, czy warto je odwiedzić.

Sam trafiam do niego przynajmniej z 3 powodów: ktoś mi polecał, honorują tu kartę OpenCard (50% zniżki na jedzenie) i na papierze mają świetne menu – przeglądając je rankiem, nie widziałem w nim żadnych słabych punktów. Niestety, nie wszystko toczy się po mojej myśli.

Na miejscu bombardowany jestem złymi wiadomościami. Po pierwsze, na dania trzeba czekać minimum 45 minut. Wielu ludzi przy stolikach nie widzę, ale skoro informują o tym przed złożeniem zamówienia, wszystko jest jak najbardziej fair. Druga sprawa mrozi mi krew w żyłach: nie ma tatara. Wróć, nie tyle nie ma, co „ze względu na upały mamy zakaz”. Nigdy wcześniej się z czymś takim nie spotkałem, ale nie jestem chodzącą alfą i omegą – może to całkiem logiczne i zasadne?

Czym jest karta OpenCard?
To karta, dzięki której możecie zjeść w kilkuset restauracjach na terenie całego kraju ze zniżką 30% (na cały rachunek) lub 50% (tylko na jedzenie). Koszt karty na rok to 199 zł. Kwotę tę można płacić też w miesięcznych ratach. Istnieje również możliwość aktywowania karty na mniejszą liczbę miesięcy. Jeśli nie jesteście pewni, czy to się opłaca, możecie wypróbować testową, w pełni darmową, 45-dniową wersję karty.

Tylko wiecie, co jest najśmieszniejsze? Przy stoliku obok siedziała piątka osób w średnim wieku. Im tatara podano. Najpierw jednego, potem po upływie ok. 20 minut drugiego, którego nie zamawiali. Albo właśnie złamano zakaz, albo kelnerka ściemniła mi prosto w oczy. Po co? Dlaczego? W jakim celu? Totalnie nie wiem.

W każdym razie wraz z dziewczyną zamawiamy inne przystawki: krewetki w sosie słodko-kwaśnym i zupę z kalmarami. Z kolei na danie główne prosimy polędwiczki wołowe z sosem mango i łososia w musie gruszkowo-limonkowym. Do tego dwa soki owocowo-warzywne. Chwilę po złożeniu zamówienia kelnerka informuje nas, że właśnie zepsuł się blender. Jak pech to pech. W zamian bierzemy zieloną herbatę i świeżo wyciskany sok z pomarańczy.

Dziś jadłem obiad z @soniakarman w Punkcie Spornym na Starym Rynku. Na załączonej focie macie jedzone przeze mnie przystawki. Więcej zobaczycie jutro. Ale! Dzisiejsza wizyta to początek Tygodnia z @opencard – karty dającej zniżki 30 lub 50% w wybranych restauracjach na terenie całego kraju. W ciągu tego tygodnia odwiedzę łącznie 5 knajp w Poznaniu, w których można korzystać z karty OpenCard, ocenię je i napiszę, ile zaoszczędziłem na zniżkach. Będą też fanty dla Was: karty na rok do wygrania w konkursach oraz 45-dniowe triale dla wszystkich zupełnie za darmo! Śledźcie bloga i fanpage: tam będę informować na bieżąco! #wygrywamzanoreksja #punktsporny #staryrynek #oldtown #oldmarket #poznan #cityofpoznan #shrimps #prawns #soup #foodgasm #foodporn #foodstagram #instafood #foodpic #foodphoto #jedzenie #szamka #omnomnom #yummy #tasty

A photo posted by Maciej Blatkiewicz (@wygrywamzanoreksja) on

Przystawki mnie nie porywają. Krewetki są po prostu smaczne – dla mnie zdecydowanie za mało bardzo dobrego sosu, który w większej ilości mógłby podnieść ciut poziom potrawy. Z zupą jest gorzej – pomidorowy wywar z kalmarami i warzywami, m.in. selerem naciowym i marchewką. Przede wszystkim jest ona strasznie nijaka: kompletnie niedoprawiona, płaska. Brakuje jakiegoś wyrazistego akcentu – może nutki czegoś pikantnego? Jedna papryczka chili mogłaby pomóc. Druga sprawa: kalmary. Są wielkie i trudno je przekroić łyżką, a w buzi momentami trudno je przegryźć. Spory zawód.

DSC04787 (Kopiowanie)

DSC04792 (Kopiowanie)

Dania główne wypadają lepiej. No, w zasadzie jedna potrawa. Łosoś z gruszkowo-limonkowym musem średnio przypada mi do gustu. Nie wiem, na ile to wina sposobu przyrządzenia, a na ile moich upodobań. Ot, łosoś jak łosoś. Mus miał tu wprowadzić coś ciekawego, ale niestety w żaden sposób się nie przebija. Na całe szczęścia to danie je moja dziewczyna, ja tylko skubię dla smaku. Ona jest zadowolona, acz daleka od zachwytu.

DSC04799 (Kopiowanie)

DSC04801 (Kopiowanie)

Za to moja polędwiczka zdaje egzamin. Wysmażona tak jak chciałem (średnio) i odpowiednio doprawiona. Sos mango fajnie się komponuje z mięsem, jest lekko pikantny. Oczywiście nie jest to najlepszy kawałek wołowiny, jaki jadłem w całym swoim życiu, ale z chęcią bym na niego wrócił.

DSC04806 (Kopiowanie)

DSC04809 (Kopiowanie)

DSC04812 (Kopiowanie)

Tym bardziej, że dobieram sobie do niego bardzo smaczne dodatki. No właśnie, jeszcze o nich nic nie mówiłem. Do każdego dania głównego przysługują dwa dodatki – jeśli chce się więcej, trzeba dopłacić. Wybiera się z puli mniej lub bardziej klasycznych wypełniaczy talerza. Ja proszę o rzadziej spotykane: placki z cukini oraz fasolkę z daktylami. Placki podobne do ziemniaczanych, mega spoko – gdyby była możliwość zamówienia ich większej porcji solo, to mógłbym kiedyś przyjść tylko na nie. Fasolce prócz daktyli towarzyszyła cebulka – połączenie ciekawe, początkowo mogące budzić spore wątpliwości, ale w praktyce dobrze się spisujące.

Wypróbuj darmowej, 45-dniowej wersji testowej OpenCard.

Także jedzenie czasem na plus, czasem na minus. Wrażenia psuje trochę atmosfera miejsca, historia z tatarem, czy to że w lokalu nie słychać żadnej muzyki, a wyłącznie odgłosy dobiegające z kuchni (w tym próby zmartwychwstania blendera). To trochę dziwne, bo lokal aspiruje chyba do nowoczesnej, eleganckiej knajpki, a w takiej muzyka to mus!

Czy chciałbym wrócić? Mógłbym, na sprawdzone danie. Z drugiej strony moja polędwica wołowa jest w regularnej cenie dość droga, więc nie wiem, czy mimo wszystko nie czułbym po jej zjedzeniu lekkiego niedosytu. Ze zniżką 50% sytuacja wygląda jednak o wiele lepiej. Mówiąc inaczej, możecie rozważyć Punkt Spory jako miejsce do odwiedzenia, gdy będziecie mieli chociażby 45-dniową i w pełni darmową wersją karty Open Card. Brzmi jak chamska reklama tej usługi, ale taka jest niestety prawda. Bo można się spierać, czy w Punkcie Spornym zjesz smacznie, ale trudno się spierać o to, że takie jedzenie powinno być jednak ciut tańsze.

Konkurs

Chcesz wygrać kartę OpenCard na rok? Wystarczy, że napiszesz w komentarzach, którą knajpę w Poznaniu, w której karta OpenCard uprawnia do zniżek, powinienem odwiedzić i dodasz, dlaczego tak sądzisz. Masz czas do czwartku, do godz. 20.00.

Wyniki konkursu zamieszczę pod piątkową recenzją. Autor najciekawszego wg mnie komentarza zwycięża i zgarnia kartę. Proste? No ba!

WAŻNE! W komentarzu koniecznie zamieść swój adres e-mail – jeśli go nie podasz, Twoja odpowiedź nie będzie brana pod uwagę w konkursie.

Dla ułatwienia: tutaj możecie przejrzeć pełną listę knajp, w których honorują kartę OpenCard. Wystarczy wybrać Poznań spośród miast i voila!

Lokalizacja: Stary Rynek 27, Poznań | fanpage

Ceny (regularne):
* krewetki – 25 zł
* zupa – 18 zł
* łosoś – 36 zł
* polędwica – 59 zł

Powinienem zapłacić: 138 zł
Zapłaciłem: 69 zł
Zaoszczędziłem: 69 zł

Smakowitość:

krewetki 70%
zupa 40%
łosoś 60%
polędwica 80%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: dla Pana zakaz, dla innych nie

Ocena Ogólna

Słaba knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
2/5 (6)
Ja oceniam na...

Wpis powstał we współpracy z marką OpenCard.

  • Joanna Malarowska

    Spójrz na swoją przystawkę. A teraz na tatara z sarny „U Myśliwych”. Jeszcze raz na swoją, a teraz znów na tatara z sarny… Co widzisz? Tak, tatar z sarny wychyla się zza steka z jelenia na gorącym kamieniu. Już czujesz ten zapach?
    j.malarowska@gmail.com

  • Filip Odważny

    No to lecimy z propozycją! Ja typuję restaurację „U Myśliwych”.
    Wczoraj wróciłem z wakacji. Było bajkowo. Ciepło, wygodnie i mega smacznie. Kuchnia śródziemnomorska, świeże krewetki i takie tam bajery.

    Powrót do Polski, jak to zwykle z wakacji, ciężki. Niby na wyjeździe było super, ale naszej kuchni wstydzić się nie możemy! Na liście restauracji OpenCard kuchnia francuska, międzynarodowa, azjatycka. Ale to właśnie Polska powinna aspirować do najwyższego stopnia podium. Trzeba docenić to co mamy, a menu „U Myśliwych” wygląda bardzo ciekawie!
    A poza tym mają tatara. Z sarny. Z cebulką i ogórkiem. Bo po Polsku!
    filip.odwazny@gmail.com

  • Kasia

    A ja bym Cię wysłała do Blubra Kafe. Drożdżówka? Kruche ciastko? Kawa albo owsianka? Banały? Niby tak – da się to przecież często kupić w sklepach typu małpka express, ale wszyscy wiemy, że najprostsze rzeczy bywają najlepsze – bez żadnych Ą-Ę. Za to też najłatwiej je spartolić, a wtedy można być wściekłym, że wydało się 4zł na drożdżówę. Drożdżówa może z palcem w kruszonce wygrać z foundantem, a polska szczawiowa z jajem zawstydzić confit. Wyrusz tam i sprawdź czy rzeczywiście mają „pasje myśli i pomysły” czy tylko blubrają 😛
    katarzyna.okoniewska@onet.pl

  • Filip

    Zastanawiając się nad restauracją, którą mógłbym dla was wybrać, odrzuciłem na wejściu włoskie, amerykańskie i inne podobne, do których zaglądacie stosunkowo często. Pomyślałem, że może dobrym pomysłem byłoby sprawdzenie restauracji indyjskiej! Konkurencja stosunkowo mała w Poznaniu, kuchnia nietypowa, ale dobre miejsce z takim jedzeniem mogłoby namieszać. Zastanawiałem się jeszcze nad kuchnią chińską/wietnamską, jednak kilka takich miejsc już polecieliście. Dlatego stawiam na restaurację Tavaa. Myślę, że kuchnia indyjska to dobry kolejny kierunek! A kuchnia Polska? Każdy wie, że kuchnia oferowana przez nasze babcie i dziadków doskonale ją reprezentuje.

    filipalammari@gmail.com

  • Witek Pajzderski

    Powiem któtko. Powinieneś wybrać się do Cammero Steak House lub U myśliwych. Dlaczego? W tych restauracjach jest dużo mięsa, a jak powszechnie wiadomo – mięso jest najlepsze.
    W każdych ilościach, w każdej postaci i o każdej porze.

    pajzderski@gmail.com

  • Starfly

    Zaproponuję coś, o czym pewnie pomyślałbyś na samym końcu, a mianowicie: ,,Kawiarnię Gołębnik”. 🙂 Słysząc taką nazwę mamy przed oczami kawę i ciastko, co jest dużym błędem. Uwielbiam to miejsce za klimatyczne wnętrze, sielski ogródek, a przede wszystkim za różnorodne śniadania i lunchy w ofercie. Częste wizyty przekonały mnie o tym, że w ,,Gołębniku” (mimo niewygórowanych cen), potrawy przygotowuje się ze starannością, są zawsze świeże, wyglądają apetycznie i tak też smakują. 🙂
    starflystarfly@gmail.com

  • Marta Kaszyńska

    Odwiedź ten francuski twór – „Palaise du Jardin” czy coś i obczaj proszę, czy to żabojadzkie niezrozumiale dla mnie menu jest choć trochę zjadliwe… knajpa wygląda na drogą i wykwintna, ale sądząc po ilości jedzenia na talerzu, to możesz potem śmiało iść do „U myśliwych” i wciągnąć że dwa steki z jelenia… 😀
    kasz.iiii@gmail.com k

  • Iwona Szymańska

    Stanowczo restauracja Gusto w Hotelu Ilon! To jest magia! Dania są przepyszne a połączenia smaków po prostu tańczą na naszym podniebieniu! Nie da się ukryć że od Gusto zaczęłam swoją przygodę z tymi „droższymi” restauracjami i stwierdziłam, że wiele traciłam dotychczas, nie dostrzegając potencjału jaki drzemie w pewnych połączeniach smakowych 🙂 do tego pizza podczas wieczoru włoskiego też rozwala na łopatki! mmm a kaczka w ich wydaniu i ten obłędny sos pieprzowy! Jeny jaka zrobiłam się głodna!

    iwonka2017@wp.pl