Wyszukiwarka

Porażka (Poznań)

Porażka – pierwsza wege knajpa, w której jem podczas swojego bezmięsnego miesiąca – nie okazuje się porażką.

Odwiedzam ją dwa razy. Do pierwszej wizyty doprowadza menu dnia zamieszczone na fanpage’u – tybetańskie pierożki momo podane z cebulowym chutneyem brzmią na tyle kusząco, by wyciągnąć mnie z domu już pierwszego dnia mojego wyzwania. Do dania domawiam sobie pudding chia na deser.

20160401_141042~2

Pierożki nadziewane są farszem z ostro doprawionej soczewicy. Smakuje on całkiem dobrze, lecz mam wrażenie, że mielone mięso lepiej by się tutaj sprawdziło, ale trudno oczekiwać martwych zwierząt w wegetariańskiej knajpie. Poza tym wszystkie jest takie, jak należy – ciasto delikatne, odpowiednia ilość sezamu i cebulowo-sojowy chutney, który fajnie podkreśla smak pierożków. Tak bezmięsnie to ja mogę jeść!

20160401_142204~2

20160401_142200~2

20160401_142347~2

Wspomniany wcześniej pudding chia zamawiam tylko dlatego, że ładnie i apetycznie wygląda. Wrażenia wizualne idą jednak w parze ze smakowymi: to bardzo dobry deser, który w dodatku nie jest przesadnie słodki. Jeszcze kiedyś na niego wrócę.

Jednak drugi raz odwiedzam Porażkę w porze śniadaniowej i decyduję się na szakszukę. To bardzo proste dania, które składa się z rozberbelonych pomidorów i cebuli oraz wbitych w to jajek. Wszystko doprawia się według własnego uznania i przygotowuje się albo na patelni, albo zapieka i tak jest właśnie w Porażce. Ze względu na użycie prostych składników raczej trudno tu coś spieprzyć.

20160405_103443~2

20160405_103449~2

Szakszuka podawana jest z ciemnym chlebem, a w jej cenę wliczony jest napój (przynajmniej kawa lub herbata). Za 12 złotych można zjeść smaczne, ciepłe (a nawet gorące!) śniadanie, w dodatku w fajnym lokalu, w którym muzyka płynie z winyli.

Czy wrócę tu sam z siebie po zakończeniu mojego bezmięsnego miesiąca? Raczej nie, aż tak wielkiego wrażenia na mnie Porażka nie robi. Jeśli jednak ktoś zaproponuje mi tutaj spotkanie, to nie będę się opierał. Skusić mnie może również menu lunchowo-obiadowe, które jest zmienne i codziennie pojawia się w nim coś nowego. Gdybym jednak był wegetarianinem, raz na jakiś czas wracałbym do Porażki z uśmiechem na ustach.

ZOBACZ VLOGI Z PORAŻKI I SUBSKRYBUJ MÓJ KANAŁ NA YOUTUBE

Lokalizacja: 29 lutego 29/33, Poznań | fanpage

Ceny:
* pierożki momo – 18 zł
* pudding chia – 8 zł
* szakszuka – 12 zł

Smakowitość:

pierożki momo 70%
pudding chia 80%
szakszuka 75%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: danie + deser i się najadłem

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.79/5 (14)
Ja oceniam na...

  • Sandra Różnowska

    Porażkę mam po drodze ze szkoły, także od czasu do czasu wpadam na jakiś obiad. Ostatnio trafił mi się pyszny pad thai 🙂
    Pewnie w najbliższym czasie skuszę się jeszcze na ten deser, który próbowałeś.
    Lubię mięso, może nie tak bardzo jak Ty, ale takie lżejsze menu jest dobrym urozmaiceniem tygodnia 😀

  • To chyba miałeś farta, bo nas skutecznie od dłuższego czasu utwierdzają, że w Porażce jest porażka. Pyzy kokosowe z boczniakami nie za dobre, wegański ramen z seitanem bardzo na nie, falafele ok, ale są lepsze w poz, naleśniki indyjskie z ziemniakami wyjątkowo nijakie, dalej nie pamiętam, ale po 5tej wizycie już sobie ich odpuściliśmy.

    • Oceniałem na podstawie tylko tego, co jadłem, więc trudno mi się odnieść do tych dań. 😉

  • Dominika

    Fajne wegańskie jedzenie jest też w Starcie, na Wildzie. Sernik jaglany z musem porzeczkowym to mistrzostwo świata. Podobnie kaszotto z boczniakami 😉