Wyszukiwarka

Ośla Ławka (Poznań)

Wracam do szkoły, by napełnić swój żołądek.

Mam wrażenie, że od chwili, kiedy po raz ostatni usłyszałem dzwonek na lekcję, minęła cała wieczność, a było to raptem kilka lat temu! Wspomnienia ze szkoły mam raczej dobre – no, może poza trochę jednak kiepskimi latami z gimnazjum. Kiedy jednak siadam w Oślej Ławce – przytulnym lokalu przy ul. Taczaka, trochę właśnie stylizowanym na gabinet lekcyjny – ani przez chwilę nie czuję się nieswojo.

Zobacz videorecenzję i zasubskrybuj mój kanał na YouTubie

Wraz z Sonią spotykamy się tutaj z Asią Szwałek, poznańską blogerką i instagramerką oraz Pawłem Opydo, autorem bloga Zombie Samurai i programu Złe Książki na YouTubie. Ot, zwykłe spotkanie towarzyskie w piątkowy wieczór. Trochę jednak zjadłem, a że bardzo mi się w Oślej Ławce spodobało, to nie mogłem przegapić okazji, by o niej kilku słów nie napisać.

20160115_201918~2

Klimat jest ujmujący, cieszy szeroki wybór piw rzemieślniczych (jest mój ulubiony Sweet Nygus!) oraz naprawdę smaczne wino domu, ale największe wrażenie robi na mnie to, co na talerzu. Spoczywa na nim boczek glazurowany z pigwą, musem z pigwy i lubczykiem. Co najważniejsze, jest to słusznej wielkości kawał najlepszej części świni, nie żadne tam plasterki. Może troszeczkę tłusty, ale nie na tyle, by nie jeść go ze smakiem. Zwłaszcza że glazura jest wyborna, słodko-słona i wspaniale komponuje się z boczkiem. Plus za mus z pigwy – nie przypuszczałem, że cokolwiek z tego owocu może być tak smaczne.

20160115_201754~2

Sonia ma większy głód ode mnie (ja tego dnia zjadłem już pizzę) i zamawia dwa dania. Na start prosi o „zupę-rybę”. Nie mam pojęcia, z czego ona jest przygotowywana, menu też na ten temat milczy, ale patrząc na kolor i smakując jej, można przypuszczać, że jednym z głównych składników jest tutaj marchewka. Zupa sama w sobie smakuje całkiem dobrze, ale też jest dość monotonna. Na całe szczęście świetnie przełamuje ją tytułowa „ryba”, czyli wędzony pstrąg, który sprawia, że na tym talerzu robi się naprawdę interesująco. Do zupy podawane są także chipsy z warzyw: selera i marchewki.

20160115_200142~2

20160115_200200~2

Druga potrawa mojej dziewczyny to „danie dnia” i jest totalnie nie w moim klimacie. No bo o ile jeszcze zielone kluski (ta barwa to od szpinaku?) z czosnkowym posmakiem są fajne, o tyle dodatek jarmużu mnie zupełnie nie przekonuje. Tyle że to już rzecz raczej gustu i preferencji, a nie tego, że kucharz zrobił coś źle.

20160115_201947~2

20160115_202002~2

20160115_202009~2

Do Oślej jeszcze na pewno wrócę. Obsługa jest przemiła, klimat fajny, a jedzenie naprawdę smaczne. Co więcej, menu zmienia się tu co jakiś czas (aczkolwiek glazurowany boczek karty trzyma się mocno, inne się jedynie dodatki do niego), więc jest dodatkowy powód do ponownego odwiedzenia lokalu.

 

Paweł Opydo

[Paweł Opydo]

Smakowało mi – i w zasadzie tyle jestem w stanie powiedzieć o jedzeniu, bo zwyczajnie się na tym nie znam. Dobre jedzenie, zaskakujący wybór piw, przemiła obsługa. Z drugiej strony średnio mi podeszło to, co akurat ocenić jestem w stanie – wystrój i klimat.

No bo tak: już sama nazwa wskazuje, że będziemy mieć do czynienia z restauracją stylizowaną na szkołę. No i z jednej strony faktycznie – menu to dziennik, na ścianie wisi tablica, a napoje dostajemy w miarkach, niemal prosto z sali do chemii.

Jednocześnie jednak mamy zupełnie standardowe stoły i krzesła, stroje obsługi, sztućce i tak dalej. Klimat jest więc nierówny – nie sprawia wrażenia, że jemy w szkolnej sali, tylko w restauracji z kilkoma elementami szkolnej sali. Trudno w taki nastrój uwierzyć, bo to trochę jak restauracja sushi, w której menu jest napisane fontem stylizowanym na hiraganę. Chciałoby się pójść dalej: jeść przy szkolnych ławach na standardowych krzesełkach, czytać gazetki szkolne na ścianach, dostawać jedzenie w pudełku na lunch. Niestety, tego się nie spodziewajcie.

A szkoda, bo cała ta stylizacja to główny element zwracający uwagę na „Oślą ławkę”. Bez niej to byłaby dość standardowa, niekoniecznie wpadająca w oko restauracja. Jasne, całkiem dobra – ale mało oryginalna. Bycie „szkolną” miejscówką powoduje ciekawość, ale cały ten pomysł rozjeżdża się bardzo szybko co sprawia, że niekoniecznie jest to miejsce, do którego mam ochotę wracać – brakuje mu czegoś specjalnego.

GDZIE MAM ZJEŚĆ W MARCU 2016?

…czyli ankieta, w której decydujecie, gdzie powinienem udać się „na testy”. Do wyboru 5 miejsc – to, które zdobędzie najwięcej głosów, wygrywa. Ankietę zamykam za tydzień, 6 marca o godz. 23.59.

GDZIE MAM ZJEŚĆ W MARCU 2016?

  • Tokyo Tey (37%, 281 Votes)
  • Hyćka (22%, 163 Votes)
  • Pastwisko (19%, 142 Votes)
  • Krowi Placek Piątkowo (12%, 88 Votes)
  • Beef Burger Naramowice (10%, 77 Votes)

Total Voters: 751

Loading ... Loading ...

Lokalizacja: Taczaka 23, Poznań | fanpage

Ceny:
* danie dnia – 19 zł
* glazurowany boczek – ~30 zł

Smakowitość:

glazurowany boczek 85%
zupa ryba 75%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: BOCZEK!

 

Ocena Ogólna

Rewelacja

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
4.53/5 (19)
Ja oceniam na...

  • Anna Kuskiewicz

    Jeśli nie sądziłeś, że cokolwiek z pigwy może być smaczne to nie piłeś herbaty z konfiturą z pigwy! Ta konfiutura to jeden z niewielu powodów, dla których zawsze oczekuje zimy 😀

    • A czy ta konfitura jest smaczna sama w sobie, czy tylko z herbatą? :>

      • Anna Kuskiewicz

        Konfiutura z pigwy to zbyt cenny towar, by mama pozwalała wyjadać ze słoczika 🙁 Ale kawałki pigwy jakie zostają pod koniec picia herbaty w kubku są pyszne! :3

  • Zielone wygląda mega! Zupełnie jak ciasto mech 😀

  • Stern

    A nalewka pigwowa i wino z pigwy? Pyszności 😀

  • Joanna Kopel

    W marcu z boczkiem mus z szałwi – wg mnie smakowo jest to kiepskie zestawienie. W daniu współjedzącej koper włoski był zamrożony na twardy lód. Plus mało entuzjastyczna, gdzieśmająca kelnerka. To był mój pierwszy obiad w Oślej Ławce i raczej ostatni