NAGRODY IM. ZŁOTEGO PRZEWODU POKARMOWEGO ZA ROK 2016

…czyli najlepsze knajpy w Poznaniu w minionym roku!

Jak je wybrałem? W prosty sposób. Sprawdziłem – na podstawie recenzji i zestawień, wyróżnień w podsumowaniach miesiąca oraz zdjęć dodanych na Instagramie – jakie knajpy odwiedziłem w 2016 roku. Spośród nich wybrałem te, które najlepiej zapamiętałem i w których mi najbardziej smakowało.

Odrzuciłem jedynie zwycięzce zestawienia z 2015 rokuYetzTu na Krysiewicza – postanowiłem, że prestiżową Nagrodę im. Złotego Przewodu Pokarmowego można zdobyć tylko raz.

Kryteria proste jak budowa cepa, ranking w 100% subiektywny. Zaczynamy!

Liczba dań niezbędna do przygotowania tego rankingu
684

15. Piwna Stopa

Szewska 7 | fanpage

zakres cen: 10-20 PLN

Coraz rzadziej sięgam po piwo koncernowe, typowych eurolagerów praktycznie w ogóle już nie pijam, więc obecność dwóch multitapów z piwem rzemieślniczym w tym zestawieniu nie powinna nikogo dziwić. Piwną Stopę lubię za klimat – zarówno sali, jak i ogródka – oraz udaną próbę przygotowania hot dogów premium. To pierwszy krok w zmienianiu świadomości odnośnie bułki z parówką, która większości osób kojarzy się z obrzydlistwem sprzedawanym na stacjach benzynowych. Jeszcze parę lat i zmieni się to krzywdzące postrzeganie.

14. Fudge Filosophy

Długa 9/1 | fanpage

zakres cen: 10-20 PLN

W zeszłym roku tej kwintesencji słodkiego food pornu zabrakło w rankingu, w tym nie mógłbym jej pominąć. Trudno nie zauważyć rosnącej popularności wynikającej z przegenialnego pomysłu na lokal, trwaniu w nim i rozwijaniu go. Gdy myślę o słodkościach w Poznaniu, to jako pierwsze do głowy przychodzi mi właśnie Fudge Filosophy. W 2016 parę razy tutaj wracałem, często przyprowadzając znajomych z innych miast spragnionych cukru. A że momentami niektóre propozycje deserów wydają się przesłodzone? Cóż, dokładnie takie mają być!

13. Bo. Poznań

Kościuszki 84 | fanpage

zakres cen: 20-30 PLN

Do dziś biję się w pierś na wspomnienie krzywdzącej recenzji napisanej po pierwszej wizycie. Spróbowałem lunchu, który był po prostu smaczny i nic poza tym, totalnie olewając ofertę śniadaniową. Po paru miesiącach naprawiłem jednak swój błąd i odkryłem, że podają tu jedne z najlepszych śniadań w mieście. Ciekawe, sycące i zwyczajnie pyszne. Przygotowuję teraz ranking miejsc na śniadania w Poznaniu (publikacja – jak się uda – pod koniec stycznia 2017) i Bo. jest jednym z głównych faworytów do zwycięstwa. Obserwujcie mój profil prywatny na Facebooku, gdzie na bieżąco „raportuję” ze swoich śniadaniowych poszukiwań.

12. Ministerstwo Browaru – Wroniecka

Wroniecka 16 | fanpage

zakres cen: 10-20 PLN

Drugi z multitapów w zestawieniu. Pod względem wyboru piwa rzemieślniczego oraz jedzenia (zamiast hot dogów świetne burgery, pod tym względem to poznańska czołówka) Ministerstwo prezentuje moim zdaniem zbliżony poziom do Piwnej Stopy. Bardziej podoba mi się jednak klimat pubu z Wronieckiej, reprezentowany głównie przez cudowny, dostępny w ciepłe miesiące ogródek. Przesiadywałem tam wielokrotnie i zawsze wychodziłem z niego nie dość, że najedzony, to jeszcze chwiejnym krokiem.

11. Kolorowa

27 grudnia 21

zakres cen: do 10 PLN

W 2016 zjadłem zdecydowanie mniej lodów niż w 2015 i nie bardzo wiem dlaczego. Może dlatego że po te najlepsze często trzeba stać w długiej, ciągnącej się na kilkadziesiąt osób kolejce, a nie zawsze miałem na to czas? Bo chyba nie muszę mówić, że stać w niej po stokroć warto, gdyż na jej końcu czekają pyszne lody w dużych porcjach? Kolorowa to w kontekście lodów Królowa Poznania. Szkoda, że ani razu w tym roku nie udało mi się trafić na moje ulubione lody bananowe z dodatkiem karmelu i herbatnika. Wyobraźcie sobie moją smutną minę, gdy po pół godziny stania w kolejce okazało się, że pojawią się one za kwadrans! Był niemal tak wielki płacz, jak wtedy, gdy tuż po kupieniu lodów cały rożek upada ci na ziemię…

10. MOMO

Szewska 2 | fanpage

zakres cen: 30-50 PLN

Knajpa obecna w rankingu przed rokiem, która w tym zanotowała spory awans. Powtarzam jak mantrę, że jeśli ktoś ma ochotę na owoce morza, to powinien wybrać się tutaj. Choćby dlatego, że codzienna dostawa gwarantuje ich świeżość, a kucharze wiedzą, jak się z nimi obchodzić. Nie jest może najtaniej, ale ceny są w granicach rozsądku. Na wszelkie większe okazje MOMO będzie jak znalazł, tym bardziej w tylnej, bardziej eleganckiej sali lub – przy dobrej pogodzie – na pięknie ulokowanym tarasie. Jak coś świętować, to na dachu owocami morza i kieliszkiem dobrego alkoholu!

9. Amici Miei

Rybaki 24/25 | fanpage

zakres cen: 30-50 PLN

Negatywne wrażenie, jakie zrobiła na mnie tutaj cena butelki wody (20 PLN), zamazały moje doznania smakowe. Jak na dłoni widać, że w Amici Miei korzysta się z wysokiej jakości składników, które na kuchni łączą ze sobą ludzie mający na ten temat pojęcie. Sonia uważa, że jadła tu najlepsze aglio oglio e peperoncino i ja, jako etatowy podjadacz jej dań, potwierdzam to z ręką na sercu. Jakby plusów było mało, to od wejścia czuć prawdziwie włoski klimat budowany przez właściciela, Włocha z krwi i kości, który w apenińskim stylu zagaduje swoich gości – co więcej, jeśli ktoś nie podejmuje z nim gadki, to zwyczajnie odpuszcza.

8. 3 Kapary

Jarochowskiego 8 | fanpage

zakres cen: 20-30 PLN

Jeśli już przy włoskiej kuchni jesteśmy, to nie sposób pominąć to miejsce. Podobnie jak powyżej korzysta się tu wyłącznie z wysoko jakościowych, sprowadzanych z Włoch składników (pomijając cebulę czy czosnek, te są rdzennie polskie), co zwyczajnie przekłada się na zniewalający smak serwowanych dań. Podawana tu pizza to czołówka, jeśli chodzi o pizzę w Poznaniu, a makarony (przepraszam, pasty!) są chyba jeszcze lepsze. Fajny, mały lokalik na rozwijającym się pod względem gastronomicznym Łazarzu.

PS Warto w tym miejscu wspomnieć o Tomaszu i Pomidory, chyba jeszcze mniejsze knajpce z Wojska Polskiego, opartej na bardzo podobnej, jeśli nie identycznej filozofii. Tutejsza pizza to w zasadzie ten sam poziom co w 3 Kaparach – można się niby kłócić, która smakuje lepiej, ale to już raczej zależy od konkretnych propozycji i samych upodobań zajadającego się. Gdyby ranking zawierał 16 knajp, Tomasz i Pomidory na pewno by się w nim znalazł. Byłby niżej tylko z tego względu, że makarony w 3 Kaprach to prawdziwa magia, a na Wojska Polskiego stety-niesety zamówicie wyłącznie pizzę.

7. Fat Bob Burger

Kramarska 21 | fanpage

zakres cen: 10-20 PLN

Wg przygotowywanego w pocie czoła przez dwa miesiące rankingu najlepszych burgerów mojego autorstwa, najlepsza burgerownia w Poznaniu. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. Jest tutaj wszystko: własny styl, dobre jakościowo składniki, umiejętności na kuchni i fajny klimat. Minusem może być wprawdzie to, że ten „własny styl” nie będzie stylem każdego, ale przecież wcale nie o to chodzi w gastronomii. Już jak miałbym się czegoś przyczepić, to raczej zmasowanych oblężeń, jakie każdego dnia przeżywa Fat Bob, ale to też trochę tak, jak czepiać się kogoś, że mu wychodzi w życiu. To są burgery, a nie jakieś tam kanapeczki!

6. UP in SMOKE BBQ

Kościuszki / Powstańców Wielkopolskich | fanpage

zakres cen: 20-30 PLN

Jedyny food truck w zestawieniu, ale za to jaki! Potężny wóz ze smokerem (grillo-wędzarnią), w którym z mięsem dzieją się prawdziwe cuda. Tutejsze żeberka to mokry sen każdego fana BBQ, a kanapki z karkówką w różnych kompozycjach biją na głowę większość kanapek premium w Poznaniu. Co więcej, właściciele UP in SMOKE BBQ jako jedni z nielicznych właścicieli food trucków w Polsce postanowili zainwestować potężne siano, stawiając ogrzewany kontener i rozwiązując tym samym odwieczny życiowy problem wielu z Was: „Jak cieszyć się jedzeniem z food trucka zimą?”. Szanuję takie podejście.

PS Będąc przy food truckach muszę powiedzieć, że w tym roku w Poznaniu nimi obrodziło – zarówno pod względem ich liczby, jak i różnorodności. Wyróżnić należy choćby słynne z solonej wołowiny nom nom nom (które do wiosny niestety zawiesiło swoją działalność), Bufet Truck z najlepszymi w mieście zapiekankami, karaib’ską z kuchnią kreolską (gdzie się podziewacie?), Lewant z bliskowschodnimi rarytasami (czekam na powrót po zimie!) czy Pig in Fog specjalizujące się w kanapkach z wędzoną wieprzowiną. Street food w Poznaniu ma się dobrze!

5. Meat us

Żydowska 26 | fanpage

zakres cen: 20-30 PLN

Wywoławszy temat kanapek premium, przedstawiam najlepszego reprezentanta tego gastro trendu. Za jego sukces odpowiada ten sam facet, co za sukces Fat Boba – to od samego początku dobrze rokowało. Bułki z szarpaną wieprzowiną, wołowiną, kurczakiem czy kaczką w mocno azjatyckich kompozycjach okazały się strzałem w dziesiątkę. Dla mnie jest to zupełnie inny poziom niż kanapki premium, które do tej pory serwowano w innych miejscach w Poznaniu. Choć, podobnie jak w przypadku Fat Boba, na pewno nie siądą one każdemu, ale przecież nie w tym rzecz!

PS Kanapki premium to w tym roku był dla mnie chyba temat nr 1, przynajmniej przez kilka miesięcy. W związku z tym nie mogę w tym podsumowaniu nie wymienić takich miejsc jak Pod Nosem z Żydowskiej, których azjatyckie pulled porki zdobyły moje serce już po dwóch gryzach oraz Habasu z Placu Wiosny Ludów, gdzie jest jakość, jest smak i są pyszne poliki wołowe w bułce.

4. WYPAS

Jackowskiego 38 | fanpage

zakres cen: 20-30 PLN

Dość dużym wydarzeniem, przynajmniej w moim życiu, był kwietniowy miesiąc bez mięsa. Upadłem na głowę i wymyśliłem sobie, że będę wege przez 30 dni. Nie było tak źle, jak się zapowiadało. Również dzięki knajpce z Jackowskiego, w której wszystko jest wegańskie i obłędnie smaczne, a po jednej wizycie człowiek nawet się chwilę zastanawia, po co jeść mięso, skoro we wszystkich wypasowych daniach go ani trochę nie brakowało. Oczywiście teraz trochę hiperbolizuję, bo w sumie to dzień bez bekonu jest dniem straconym. Niemniej, jeśli czasem się gburowato zastanawiasz: „Co to za obiad, skoro nie ma w nim mięsa?”, to idź do Wypasu i przekonaj się na własne oczy, że da się inaczej. Aha, nazwa nie jest przypadkowa i odnosi się zarówno do jakości jedzenia, jak i wielkości porcji.

PS Jest jeszcze JE SUS na Taczaka. Tyle że to taki większy hardkor. W sensie, że niekoniecznie na pierwsze spotkanie z bezmięsnym obiadem. Więcej nie ma co tłumaczyć, przeczytajcie recenzję. Hate it or love it.

3. Ośla Ławka

Taczaka 23 | fanpage

zakres cen: 30-50 PLN

Totalną żenadą 2016 roku jest to, że odwiedziłem to miejsce tylko raz. Z drugiej strony, ten jeden raz wystarczył, by szybko je docenić. Za pomysły na dania, za dbałość o każdy składnik, za podejście do klienta i za glazurowany boczek. Czyli chyba jedyne danie z menu, które trzyma się kurczowo karty przez cały rok, zmieniając jednak towarzystwo w zależności od sezonu na konkretne warzywa lub owoce. Cóż, jednym z moich noworocznych postanowień będzie chyba minimum trzykrotne odwiedzenie Oślej Ławki w 2017. I zacznę je wypełniać od stycznia.

2. Firlejka

Plac Kolegiacki 14/15 | fanpage

zakres cen: 30-50 PLN

Jak ja lubię to miejsce! W 2016 byłem w nim ze 3 razy i zawsze wychodziłem z niego bardzo zadowolony. To trochę podobna historia, co w przypadku Oślej Ławki – fajne pomysły, dobre składniki i prawdziwi specjaliści na kuchni. Firlejkowe szyjki rakowe to prawdziwy „must eat”, więc jeśli nie mieliście okazji ich spróbować, to biegnijcie na Plac Kolegiacki i nadrabiajcie zaległości. Na koniec dodam, że miło było obserwować, jak restauracja, która od początku oczarowywała pysznym jedzeniem, ale nie do końca radziła sobie z promocją i przyciąganiem nowych gości, w kilka miesięcy stała się chętnie uczęszczanym miejscem na gastronomicznej mapie Poznania. Trzymam kciuki za dalszy rozwój!

1. Raj

Śródka 3 | fanpage

zakres cen: 20-30 PLN

Jeśli śledzicie moje poczynania w social mediach uważnie, to w sumie mogliście się tego spodziewać. Być może część z Was przyklasnęła, a na pewno ten i ów powiedział coś w stylu „ja pierdolę, znowu oni”. Cóż, prawda jest taka, że uwielbiam Raj, odkąd zjadłem tam po raz pierwszy, a przy każdej kolejnej wizycie to moje uwielbienie rosło. W 2015 knajpa ze Śródki zajęła drugie miejsce, nieznacznie ulegając YetzTu z Krysiewicza. W 2016 nie miała sobie równych. Wracałem na marokański tadżin, khmerskie kanapki, izraelski fattoush oraz oczywiście tajski pad thai i wietnamskie pho. Pokazywałem znajomym, którzy przyjeżdżali z innych miast Polski lub z zagranicy. Wszyscy byli zachwyceni.

Nie wszyscy jednak „czają Raj”, bo nie jest to też miejsce dla wszystkich. Bo wystrój nie ten, bo dania jednak nie podchodzą ich kubkom smakowym, bo obsługa zbyt luźna, a jak byli w Tajlandii, to pad thai smakował inaczej, a tutaj miał smakować tak jak tam (a przecież w 67-milionowym kraju każdy pad thai smakuje tak samo).

I wiecie co? To jest właśnie fajne w Raju. Że nie jest dla wszystkich. Nie że dla lepszych czy lepsiejszych, po prostu dla konkretnego grona odbiorców, wokół którego udało się zbudować społeczność – zarówno w realu, jak i w social mediach. Duży popyt na książkę właścicieli knajpy, Moniki i Jana, tylko to potwierdza.

Ja jestem zachwycony. A wszystkich znudzonych moim zachwytem uspokajam: w przyszłym roku Złoty Przewód Pokarmowy wygra kto inny.

Gdzie się to wszystko mieści? Spójrzcie na mapkę:

Tak wygląda moja lista najlepszych knajp 2016 roku. Dajcie koniecznie znać w komentarzach, co o niej sądzicie i jakie miejsca najchętniej odwiedzaliście w minionych 12 miesiącach!

A już pojutrze… jeszcze jedno podsumowanie!

  • Cholera, w większości jeszcze nie jadłem! Tak być nie będzie!

    Plan na najbliższy kwartał – ogarnąć wszystkie pozycje z tej listy!

  • Tyle lokali, ale najważniejszy (i parę mniejszych) już odhaczone 😀 Raj jak najbardziej zasłużył sobie na takie a nie inne miejsce! 😀

  • Ramon

    Uwielbiam te zestawienia – potem wystarczy tylko odhaczyć lokale w ciągu roku. I zawsze dobrze się zje 🙂

  • To już wiem, gdzie iść na następną randkę.

    (A tak naprawdę to nie, bo za dużo tych miejsc bym się zdecydował…)

    • Najbardziej pod randkę nadają się miejsca 2., 9. i 10. Czyli albo kuchnia polska na poziomie, albo włoska, albo owoce morza. Wybór robi się prostszy. 🙂

  • Ula

    A ja czekałam na najlepszego gofra w mieście na tej liście 😁 z Kramarskiej oczywiście 😏 pozdrawiam 😀