Wyszukiwarka

Min’s Onigiri (Poznań)

Najnowszy hit poznańskiej gastronomii – oryginalny, smaczny i za grosze.

Pewnie przynajmniej raz w życiu widzieliście jakieś anime. W końcu pod koniec lat 90. jedna połowa podwórka oglądała „Dragon Balla”, a druga „Czarodziejkę z księżyca”. Później moda na japońskie bajki też raczej nie przemijała, zmieniały się jedynie kreskówki. I raczej rzadko w nich jedzono sushi, prędzej ramen i onigiri – ryżowe kanapki. Teraz można się poczuć jak Goku (lub – jak kto woli – Songo) w centrum Poznania.

Z tego, co udało mi się dowiedzieć, Min’s Onigiri to nowy projekt właścicieli Taczaka 20 – knajpy-ikony, jeśli chodzi o rewitalizację tej ulicy. Za przygotowanie kanapek odpowiada drobniutka Koreanka Min – podczas mojej wizyty pomaga jej jeden chłopak oraz dwie dziewczyny, zawijające onigiri w folię. Wszystko w malutkim lokalu, w którym jest tylko jedno miejsce siedzące – nie jest to wadą, bo Min’s Onigiri nastawione jest w zasadzie wyłącznie na sprzedaż swoich produktów. Chodzi o kanapki, nie o przestrzeń, w której chcesz spędzić czas.

20151021_111759

Czym w zasadzie jest onigiri? To coś, co japońskie dzieci zabierają ze sobą np. do szkoły, rodzaj kanapki. Różnica między tym, co my rozumiemy pod tym pojęciem, jest taka, że zamiast pieczywa mamy ryż, dodatkowo owinięty nori (dla niewtajemniczonych: ten glon, który można spotkać w niektórych rodzajach sushi), aby całość utrzymać w ryzach. Podejrzewam, że wewnątrz może znaleźć się w zasadzie wszystko. W Min’s Onigiri postawiono na typowo wschodnioazjatyckie specjały. W zasadzie to japońskie i koreańskie.

20151021_111806

20151021_110224

Sam proszę o cztery warianty: z tuńczykiem i majonezem, wołowiną bulgogi, kurczakiem teriyaki i kimchi z wieprzowiną. W sprzedaży są też opcje wegetariańskie oraz więcej rybnych. Sam swoim zwyczajem decyduję się przede wszystkim na mięso. Do tego dobieram zupę miso w kubku. Razem płacę 29 zł – szóstkę za każde onigiri i piątkę za gorący wywar. To całkiem sporo, ale żeby się najeść wcale nie trzeba zamawiać aż czterech kanapek.

20151021_110245

20151021_110852

Wystarczą dwie, w porywach trzy. Jestem po prostu głodny wrażeń. Tuńczyk z majonezem nie robi na mnie wrażenia, prawdę mówiąc nie wiem, czemu się na niego zdecydowałem. Dalej jest lepiej: wołowinę bulgogi uwielbiam odkąd próbowaliśmy ją przygotować w ramach jednego z porn foodów, z kolei kurczak teriyaki jest jednym z moim ulubionym. Jedyna wada: wydaję mi się, że stosunek między „nadzieniem” a ryżem mógłbym być ciut większy. Odnoszę wrażenie, że to ryż tutaj dominuje, a wolałbym czuć przede wszystkim mięso w pysznych sosach. Problem ten nie występuje w przypadku kimchi z wieprzowiną – to zdecydowanie najlepsze onigiri, w którym farsz wyraźnie stoi na pierwszym planie. Może to zasługa pikantnej kapusty?

20151021_110942
kimchi i wieprzowina
tuńłczyk i majonez
tuńłczyk i majonez

Zupa miso ma dla mnie specyficzny smak „glona”, choć przygotowywana jest z fermentowanej soi – pewno nie jest dla każdego. Mi bardzo przypada do gustu i nie wyobrażam sobie, bym w przyszłości kupił onigiri bez niej.

20151021_111434

Czy warto? Na pewno. To coś zupełnie innego – nie zjesz czegoś takiego w Poznaniu, być może i w całej Polsce. Poza tym dobrze smakuje, syci i jest w miarę tanie. Fajna przekąska, choć może nie taka 10/10. No i koniecznie sprawdźcie wariant z kimchi! Jeśli nie jecie mięsa, możecie spróbować jak kapusta z chili łączy się z cheddarem.

Lokalizacja: Edwarda Taylora, Poznań | fanpage

Cena:
* onigiri – 6 zł
* miso – 5 zł

Smakowitość:

tuńczyk z majonezem 60%
wołowina bulgogi 80%
kurczak teriyaki 75%
kimchi z wieprzowiną 90%
miso 70%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: japan style

Ocena Ogólna

Rewelacja

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
4.43/5 (67)
Ja oceniam na...

  • Sheena Moonsept

    Songo D:

  • Miso to fermentowana soja, z „glonem” nie ma nic wspólnego.

    • Mój błąd, że poddałem się jedynie moim kubkom smakowym i nie wygooglałem sprawy. Dzięki za zwrócenie uwagi, POPRAWIAM i kajam się!

      • Małgorzata Szymańska

        nie kajaj się, kubki smakowe miały rację!

    • Małgorzata Szymańska

      Ale do zupy miso daje się też dashi, czyli wywar z glonów kombu i ryby bonito 😛

  • Mam zła wieści! W onigiri zawsze dominuje ryż, nadzienia jest w porównaniu do niego, relatywnie mało 😀 Cena jak na polskie warunki też nadzwyczaj spoko, tutaj dobre chodzą po około 6rmb, a ze sklepowej lodówki po 3.

    • W sumie: tak właśnie myślałem. Te złe wieści nie są takie złe, wychodzi bowiem na to, że w Min’s robią onigiri zgodnie ze „sztuką”.

      • Jeżeli jest mało, to znaczy, że jak najbardziej zgodnie ze sztuką. Zastanawia mnie tylko czy ta sztuka przypadnie do gustu Polakom. Poczekamy, zobaczymy 😉

  • Magda Czerniewicz

    Czy to, czym jest owinięte to są wodorosty od sushi? Wygląda pysznie ale odstrasza mnie wszystko, co miało kontakt lub pachnie rybą i obawiam się nieco.

    • Dokładnie są to te wodorosty. Nie zrażaj się, tylko spróbuj – 6 zł to nie majątek! 🙂

      • Magda Czerniewicz

        Fair point

    • Hugh G. Rection

      Ja w przypadku ich onigiri nie poczułem zbytnio tego rybnego posmaku, który zazwyczaj towarzyszy nori, więc moim zdaniem możesz śmiało próbować.

  • Marja

    Ciekawa reklama na fb i chęć spróbowania czegoś nowego zaprowadziła mnie do Min’s Onigiri, spróbowałam dwóch – poprawne, smaczne, ale bez większego szału. Ciekawy zamiennik dla drożdżówek, jednak jak dla mnie – ciut za drogi, 4-5,- i mogłabym jeść codziennie. Minus za obsługę – nie wiem dlaczego obsługa nie stosuje form grzecznościowych, nie przypominam sobie, żebym przechodziła na „ty”, nie jestem królową angielską, ale pewne formy zobowiązują.

    • Co kto lubi, ja wolę, gdy obsługa się zwraca do mnie na Ty w takich lokalach. Nie lubię „panowania” i „paniowania”. 😉

    • Hugh G. Rection

      Taki trend w tych nowych, hipsterskich knajpach targetowanych na młodego klienta, „cześć” zamiast „dzień dobry” i „co dla ciebie” zamiast „co dla pana/pani” – w pięciogwiazdkowej restauracji by mnie to wkurzyło, ale w takich miejscach bardzo mi to odpowiada.

  • Hugh G. Rection

    Byłem w Min’s Onigiri dwukrotnie i się zakochałem, na pewno będę wracał, jeśli będę w pobliżu. Jedyny poważny minus lokalu jest taki, że ze względu na ogromny popyt (i bliskość uczelni, której studenci się tam chętnie stołują) zwykle 13-15 wystawiają znak „sold out” i zamykają.
    Myślę, że mógłbyś wspomnieć w recenzji dla wszystkich, którzy zapragną sami się przekonać, jak cudowne są onigiri od Min, że najlepiej wpadać do lokalu krótko po otwarciu, żeby jeszcze mieć wybór 😀

  • Amelie Lanneugrasse

    Jadłam dziś pierwszy raz z kurczakiem i bekonem. Ogólnie pyszniutkie ale z kurczakiem zbyt suche jeszcze jakiś sos dodatkowo by się przydał. Bekon natomiast super z tym majo. Plus za wczesne godziny otwarcia i szybki dowóz. Napewno jeszcze zamówię.