Minister Cafe (Poznań)

20151209_122741_HDR

Kawiarnia, która wyrosła z pubu.

Jeśli śledzicie na bieżąco to, co zamieszczam w social mediach (głównie na Facebooku i Instagramie), to pewnie wiecie, że od jakiegoś czasu odwiedzam poznańskie kawiarnie. Po to, żeby popracować i żeby zdobyć materiał na zestawienie „Gdzie wypić kawę w Poznaniu?”. Nazwa jest jeszcze robocza, bo, prawdę powiedziawszy, nie o samą kawę w tym wszystkim chodzi.

W ten sposób trafiłem do Minister Cafe – kawiarni mieszczącej się tuż nad Ministerstwem Browaru i założonej przez jego właścicieli. Nie przewidywałem, że poszczególne, odwiedzone przeze mnie kawiarnie, doczekają się osobnych recenzji, ale to miejsce na tyle mnie zauroczyło, że miałem wręcz wewnętrzną potrzebę, by je poznać lepiej i opisać szerzej.

20151209_122108

I właśnie kawa nie miała na to w ogóle wpływu. Nie jestem wielbicielem kawy, piję ją raczej w niewielkich ilościach – przez małe doświadczenie i w związku z tym wąską skalę porównawczą, wszystkie kawy w odwiedzonych przeze mnie kawiarniach mi zwyczajnie smakowały. A że są to dobre kawiarnie – ich listę wskazała mi Asia Szwałek, blogerka i instagramerka, która wypiła w życiu pewnie więcej litrów kawy niż ja zjadłem kilogramów wołowiny – to różnice w przypadku większości kawiarni są naprawdę symboliczne, na poziomie niuansów, więc trudne do wyłapania przez takiego kawowego żółtodzioba jak ja. Ale spokojnie, w tworzącym się zestawieniu swoje 3 grosze dorzuci Asia, która pewniejszą ręką wskaże kawiarnie z najlepszą kawą.

20151210_120222

Jeśli zatem nie kawą zachęca kawiarnia, to w zasadzie czym? Klimatem i rzeczami, które może zaoferować poza nią. W Ministrze kawa może jest na pierwszym miejscu, ale mnie lokal ten kupił tak naprawdę atmosferą. Po pierwsze: wystrój – jest z jednej strony przytulnie i domowo, a z drugiej zmieści się tu całkiem sporo osób na dość niewielkiej przestrzeni. Po drugie: muzyka – gra głośno i nie są to może rzeczy, których słucham na co dzień (pod tym względem najbliżej mi do „udźwiękowienia” Kawiarni Stragan), ale świetnie się przy niej pracuje.

Największe wrażenie robi jednak na mnie oferta Ministra – w sensie to, co można tutaj zamówić poza kawą. Jest piwo, stoją przynajmniej trzy krany i jest to kraft, w końcu lokal poniżej i osoby właścicieli do czegoś zobowiązują. Wprawdzie pojawiam się tutaj za każdym razem w porze lunchu (a może raczej drugiego śniadania?), ale kompletnie mi to nie przeszkadza, by tuż po 12 zamówić kufel dobrego, rzemieślniczego piwa.

20151209_123754_HDR

Prawdziwa frajda zaczyna się jednak przy analizie krótkiej karty serwowanych dań. Są to głównie śniadania i mniejsze, właśnie lunchowe posiłki. Raczej się tu nie nażrecie, ale też nie o to w tym miejscu chodzi.

Za pierwszym razem zamawiam „panini ds. mięsa”, czyli kanapkę z kurczakiem, boczkiem, serem, jalapeno aioli, podawanym w osobnej miseczce sosem BBQ i sałatką. Połączenie składników idealnie pod mój gust! Pieczywo smaczne, boczek mocno wyczuwalny, sos barbecue naprawdę dobry (maczam w nim każdy kęs panini). No i nie można powiedzieć, że jest tutaj za mało sera. Jak na jedną kanapeczkę syci ona cała całkiem mocno. Na drugie śniadanie w sam raz.

20151209_122757

20151209_122806

20151209_122749

Przy następnej wizycie proszę o rilletes z kaczki. Nie bardzo wiem, czym ten rillets w zasadzie jest, ale zamawiam go, bo podoba mi się, że do jego przygotowania dodaje się piwo Gulden Daark i miodowego Jacka Danielsa. Biorąc pod uwagę, że totalnie nie wiem, czego się spodziewać, danie mnie kompletnie zaskakuje. To coś pomiędzy pasztetem a smalcem – smarowidło na chleb pełne dużych kawałków rwanego, długo pieczonego mięska kaczki. Smakuje bardzo dobrze, na bagietkę nadaje się super, a towarzystwo pikli jest przy tym jak najbardziej na miejscu. Jakby co, to tego piwa i miodowego Jacka za bardzo nie czuć, ale i tak warto spróbować. Choć przy pierwszej wizycie lepiej postawić na panini.

20151210_121147

20151210_121136

Czytam sobie teraz. W sensie kończę już. Dla fanów Kazika pozycja obowiązkowa.
Czytam sobie teraz. W sensie kończę już. Dla fanów Kazika pozycja obowiązkowa.

Dopiero przy trzecich odwiedzinach udaje mi się zamówić coś, co przykuwa moją uwagę już przy pierwszej wizycie – kanapkę z pastrami. Bardzo smaczne – mięso jest fantastyczne, ogórek znów doskonały, a ostra, francuska musztarda pasuje tu wyśmienicie. Tyle że czuję się lekko rozczarowany ilością pastrami w kanapce – porównajcie sobie moje zdjęcie, z fotą z fanpage’a Ministra. Rozmawiałem później na ten temat z właścicielami, pracownik przygotowujący ją dla mnie zwyczajnie zrobił to źle. Mięsa powinno być trzy razy więcej. Mam nadzieję, że więcej tego karygodnego błędu (kaman, to przecież pastrami!) nie popełni.

20151215_122235

20151215_122258

Pomijając tę nieszczęsną wpadkę, uwielbiam to miejsce. Kawiarnia, która wyrosła z pubu (Ministerstwo Browaru też polecam jak coś), stała się w mig moją ulubioną (przebiła i Stragan, i La Ruinę, które dotąd uważałem może nie tyle za najlepsze, co za „dla mnie najfajniejsze”). Z racji tego, że staram się zarabiać na blogu i na co dzień pracuję z domu, muszę wyrwać z objęć moich czterech ścian – teraz wiem, że najczęściej moje kroki będę kierować do Minister Cafe. Panini ds. mięsa, do tego piwko i można pisać kreatywne artykuły.

PS Po dwóch miesiącach wróciłem do Ministra. Pod względem pastrami mocno się poprawili. Dowód:

Zgłodniałeś? Kliknij w baner i zamów jedzenie z dostawą do domu.

Lokalizacja: Ratajczaka 34, Poznań | fanpage

Ceny:
* latte – 9 zł
* herbata zielona – 10 zł
* piwo – 13 zł (to, które ja piłem – ceny się różnią w zależności od rodzaju, ale podobny pułap generalnie)
* panini ds. mięsa – 15 zł
* rilletes z kaczki – 15 zł
* pastrami – 17 zł

Smakowitość:

panini ds. mięsa 85%
rilletes z kaczki 80%
pastrami 75%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: na drugie śniadanie w sam raz

  • Jeśli Poznań i kawa to proponuje najbardziej zakręconych i nota bene najlepszych baristów na rynku polski (podpytaj Agę- coś Ci powie 😉 to tylko: https://web.facebook.com/BrismanKawowyBar/?fref=ts

    • Byłem, też świetnie! 🙂

      • Age znam osobiście i UWIELBIAM jako człowieka- dlatego jej kawiarnia nie ma opcji żeby nie była mega:)

  • Radek Rutkowski

    W Minister najfajniejsze jest to, że praktycznie cały rok można siedzieć na dworze – a ja strrrrrasznie nie lubię siedzieć w środku…

  • tacoje

    Ja też uwielbiam Ministra! Ulubiona kawiarnia, najlepsze śniadania, bajeczne piwko i super obsługa 🙂

  • Pharea

    mam Ministra pod samym bokiem i nigdy tam nie byłam, szukałam ostatnio fajnej klimatycznej kawiarni i oto znalazłam. Na pewno wpadnę 🙂