Wyszukiwarka

Jak wygląda knajpa tuż po Kuchennej Rewolucji Magdy Gessler? Lizawka HRPC.

Kręcono tam 200. odcinek programu. Pojawiłem się w Lizawce 2 dni po kolacji kończącej metamorfozę.

Zacznę może od tego, że nie jestem zbyt wielkim fanem zarówno Kuchennych Rewolucji, jak i samej osoby Magdy Gessler. Widziałem kilkanaście, może dwadzieścia parę odcinków tego programu i mam dość ambiwalentne zdanie na jego temat. Podstawowe założenia, które prowadząca chce przekazać właścicielom lokalu, jego pracownikom, a także widzom, uważam za całkowicie słuszne: karta ma być krótka, cena nie może zwalać z nóg, knajpa musi się dobrze prezentować i musi być w niej czysto, a pracownikom trzeba płacić.

Z drugiej strony, osobowość Magdy Gessler, a także operowanie przez nią utartymi frazesami i niektórymi mitami, bardzo mi nie odpowiada. No i to też nie jest tak, że knajpy po udanej rewolucji robią zawrotną karierę – po emisji odcinka przeżywają wprawdzie boom popularności, ale później (w większości przypadków) nie stają się modnymi miejscami, które ktoś cały czas chce odwiedzać. Chyba że w telewizji właśnie leci powtórka programu, ale to też daje tylko chwilowy efekt.

Jak będzie z Lizawką? Nie będę wróżył z fusów. Istniejący od 1973 roku zajazd w poznańskim Antoninku kilka miesięcy temu przejęli nowi właściciele, którzy od tego czasu starają się ożywić to nieco zapomniane w ostatnich latach miejsce. Jedną z prób rozsławienia Lizawki na nowo było właśnie wzięcie udziału w Kuchennych Rewolucjach.

Zobacz vloga z Lizawki i zasubskrybuj mój kanał na YouTubie

Zaproszono mnie tutaj 2 dni po tym, gdy Magda Gessler ewakuowała się wraz z całą ekipą TVN-u. Do Lizawki jednak jeszcze wróci mniej więcej za kilka tygodni, chcąc sprawdzić, na ile właściciele i obsługa restauracji trzymają się jej zaleceń. Czy rewolucja się udała, dowiem się ponoć w maju, kiedy prawdopodobnie zostanie wyemitowany odcinek.

Nie mam pojęcia, na ile Magda Gessler wywróciła Lizawkę do góry nogami: czy tłukła talerze, czy kazała czyścić kuchnię i czy napotkała na jakieś poważniejsze problemy personalne. Nie wierzę jednak w to, że w 200. odcinku programu nie będzie się działo. To jest telewizja i show musi trwać!

Pewny jestem za to dwóch rzeczy. Po pierwsze, Magda Gessler zmieniła (na lepsze) wystrój lokalu. Z surowego wnętrza zrobiła naprawdę przytulne miejsce. Skąd wiem, jak wyglądała Lizawka wcześniej? Ot, magia telewizji: pewnie w TVN-ie tego nie pokażą, ale wyremontowano tylko połowę sali, drugą pozostawiając nietkniętą. Jakie były tego powody? Mogę tylko przypuszczać i gdybać. Może chodziło o czas, może budżet? Co by za tym nie stało, to liczę na to, że właściciele zajmą się drugą połowę sali – i to jak najszybciej, najlepiej jeszcze przed emisją odcinka.

Po drugie, zmiany zaszły w karcie. Akurat moja wizyta przypadła na taki okres przejściowy: w restauracji wciąż dogorywało stare menu, ale było też dostępnych kilka nowych dań, w tym te wprowadzone przez Magdę Gessler. Z jednej strony kilka takich dni ułatwia załodze Lizawki przyswojenie oferty, a także zminimalizowanie strat (składniki niezbędne do przygotowania potraw, które wypadły z karty, mogłyby się zmarnować), z drugiej pozwala na chociażby częściowe zaspokojenie apetytów pierwszych gości skuszonych famą związaną z Kuchennymi Rewolucjami.

Magda Gessler nie tylko wprowadziła nowe dania i pozbyła się kilku starych, ale też sprawiła, że menu stało się bardziej czytelne. Uważam, że jest wprawdzie ono ciut za długie, ale i tak wybranie tego, co chce się zjeść, jest łatwiejsze niż wcześniej.

Cieszy mnie, że z menu ostatecznie znikną pierogi z kaczką, które jak na mój gust były najsłabszym daniem z tych spróbowanych w Lizawce. Z kolei trochę szkoda, że mocniej nie została rozbudowana sekcją z dziczyzną – aż się prosi, aby w takim miejscu było więcej dań z dzika, sarny czy jelenia. Podejrzewam jednak, że wbrew pozorom nie są to najpopularniejsze potrawy, również ze względu na cenę i zwyczajnie mogłyby generować straty.

Fajnie, że zostaje kaczka, która była całkiem niezła, ale w nieco zmienionej formie – większa porcja i dodatkowe jabłka mogą okazać się strzałem w dziesiątkę. Jeszcze bardziej zaakcentowałbym w menu zupy, bo to zdecydowanie najsmakowitsze kąski w restauracji. Mam tu na myśli i grzybową, i intensywnie aromatyczny rosół z kaczki, i równie wyrazisty rosół z ogonów wołowych wprowadzony przez Magdę Gessler.

Jej autorstwa jest również kotlet schabowy z dzika w ciekawej panierce z orzechów włoskich – coś dla tych, co kochają schabowe, ale chcieliby spróbować ich w ciut innym wydaniu. Pozostałych dań Magdy Gessler nie jadłem, niektóre nie były jeszcze dostępne.

Na początku nazwałem Lizawkę zajazdem. Nie wiem, na ile pokażą to w programie, ale poza restauracją jest jeszcze hotel. Przyznam, że weekendowy przyjazd pary lub rodziny z dziećmi nie ma raczej sensu, bo dodatkowych rozrywek jest tu zwyczajnie za mało, ale taki nocleg przyda się na pewno w sytuacji zorganizowania w Lizawce jakiejś imprezy. Może nawet wesela? Przy budynku widziałem spore miejsce na ognisko, co może być dodatkowym atutem przy organizacji dowolnego przyjęcia.

Obok Lizawki znajduje się też duża strzelnica. Ma to swoje plusy i minusy. Wadą są na pewno regularne odgłosy wystrzałów, które na całe szczęście nie zaczynają się skoro świt i do których idzie się po jakimś czasie przyzwyczaić. Zaletą jest możliwość spróbowania swoich sił w strzelaniu z broni do celu (rzutek lub tarczy). Niestety, to nie jest tak, że można przyjechać, „wejść z ulicy” i powiedzieć, że chciałoby się przejść krótkie szkolenie. Wszystko trzeba załatwiać przez klub sportowy lub stowarzyszenia takie jak np. to. W sumie to zrozumiałe, w końcu to broń palna, a nie jakiś tam bilard czy inne kręgle.

Sam się na mały trening załapałem. Nigdy mnie do strzelania nie ciągnęło, ale skoro dostałem już taką możliwość, to stwierdziłem, że warto spróbować. Okazało się to o wiele trudniejsze, niż się początkowo wydawało. Fajne doświadczenie, czegoś się nauczyłem, choć raczej na pewno nie wkręcę się w to bardziej.

Generalnie 2 dni po Kuchennych Rewolucjach, mimo braku Magdy Gessler i kilkunastoosobowej ekipy TVN-u, rewolucja wciąż się działa: menu dalej się jeszcze przeobrażało, a obsługa i właściciele przystosowywali się do nowej sytuacji. W chwili, gdy czytacie te słowa, na pewno funkcjonuje już nowa karta dań wraz z potrawami wprowadzonymi przez Magdę Gessler – nie wiem, czy zmienił się już wystrój drugiej połowy sali.

Jeśli jesteście ciekawi, jak to wygląda – możecie odwiedzić Lizawkę już teraz. Po emisji 200. odcinka Kuchennych Rewolucji przez jakiś czas będzie pewnie trudno o stolik.

Lizawka HRPC

lokalizacja: Bałtycka 79, Poznań | fanpage

Artykuł powstał we współpracy z Lizawka HRPC.

  • Podejrzewam że ta połowa knajpy została zrobiona przez ekipę Kuchennych Rewolucji na wzór, a resztą ma się już zająć sama restauracja. Jak to zrobią i czy w ogóle to zrobią to już inna sprawa, która raczej nie zostanie przedstawiona w telewizji 😉

    • Jestem właśnie ciekawy, jak z tym przedstawieniem w telewizji będzie. Obstawiam jak Ty, ale może miło się zaskoczę. 😉

  • zipperblog

    nazwy to ona wymyśla wyjątkowo durne

    • Akurat Lizawka jest Lizawką od samego początku. 😉 I nie jest to jakieś słowotwórstwo, a prawdziwy wyraz. Tutaj jego znaczenie: https://pl.wikipedia.org/wiki/Lizawka Do tego miejsca jak najbardziej pasuje. 🙂

    • Anna Micińska

      No i trafiłeś Pan jak kulą w płot 🙂 Gratulacje hahhahahaha

  • jako stały bywalec Lizawki, „Wadą są na pewno regularne odgłosy wystrzałów” – nigdy bym tego nie powiedział 😛

  • Ania

    Nie zgodzę się z tym, że nie ma tam co robić. Ogromny zalesiony teren nie nazwałabym „niczym”, bo to że nie ma tam klubów czy pubów w pobliżu wcale tego miejsca nie skreśla.

    Dawno temu, jeszcze za dzieciaka, miałam okazję dosyć często bywać w zajeździe Lizawka. Wszystko drewniane, poroża na ścianach, ciepłe wnętrze i typowo polskie jedzenie. Wszystko do siebie pasowało, bo tak jak z zewnątrz zajazd wyglądał, tak samo w środku. Jedzenie było przepyszne. Do dzisiaj pamiętam krem ze szparagów, którego nigdzie później tak pysznego nie znalazłam (mimo, że mam już 22 lata).
    Po jakimś czasie, zaczęli zmieniać się właściciele i Lizawka przechodziła kilka rewolucji. To właśnie tam miałam robione 18-ste urodziny, na których jedzenie rozpieściło każdego podniebienia – tatary, różne mięsa, deser (w tym pokaz robienia lodów przy użyciu ciekłego azotu)… coś wspaniałego!
    Tamtejszy wówczas kucharz (i właściciel) to teraz (nie jestem pewna czy jeszcze) właściciel Dworku Katarzynki.
    Kiedy kuchnia (i właściciel) ponownie się zmienił, to do niepasującego wnętrza lokalu dodano jeszcze menu, które również nie wkomponowało się w styl i aurę miejsca. Zwykłe zupy, devollaie, schabowe – niczym restauracja nie zaskakiwała, przez co przestaliśmy praktycznie w ogóle tam jeździć.
    Ciekawa jestem obecnego menu i wystroju lokalu, z chęcią to sprawdzę i porównam do tego, jak Lizawka zmieniała się na przestrzeni lat 🙂

  • olgab

    Maciej a byłeś w Bazylia i Oregano na Wysokiej? Włoska knajpa po Gesslerowych rewolucjach już chyba 3 lata się trzyma 🤔

    • Nie byłem, ale totalnie mnie nie ciągnie. W Poznaniu jest bardzo dużo dobrych włoskich knajp, które poradziły sobie bez pomocy Magdy Gessler. 🙂

      • Iza Adamczak

        Nie polecam, jedzenie straszne, na moją niską ocenę na Fb za danie całkowicie przesolone wlasciciel odpisał w sposob bardzo niegrzeczny. Zreszta ta rewolucja chyba sie nie udała.