Habas (Poznań)

Proszę Państwa, mamy HIT!

Buda naprzeciwko Kupca Poznańskiego przez lata kojarzyła się z tanim, nocnym żarciem marnej jakości. Pamiętam, że właśnie z niej pochodził pierwszy kebab, który wyrzuciłem do śmieci po kilku gryzach – obrzydliwego smaku nie potrafiło przysłonić nawet upojenie alkoholowe.

Potem był tu CheckPoint. CheckPoint Remix. Buły ze schabowym, z golonką i pulled porkiem. Smakowało całkiem nieźle, ale rynek tego nie kupił i zamknięto interes na cztery spusty.

I teraz mamy w tej samej budzie Habas – lokal, w którym stawia się na dobrą bułę i dobre mięcho. Mówiąc inaczej, na kanapki premium, które zgodnie z moimi przewidywaniami powolutku podbijają gastronomiczną mapę Poznania. Wciąż może nie ma na nie takiej mody jak na burgery, ale ten trend już majaczy na horyzoncie.

Screenshot_2016-08-17-20-41-06-01

„Kanapki premium” to jednak dość szerokie pojęcie. Habas ma na siebie jeden, konkretny pomysł: dobre mięso przygotowane metodą sous-vide – próżniowego gotowania w plastikowych workach. Nie brzmi to zbyt apetycznie? Niech więc przemówi do Was efekt: przyrządzone w ten sposób mięso wychodzi naprawdę doskonale.

Screenshot_2016-08-11-19-40-05-01

W Habasie zjecie kanapki z wołowiną: polikami, rostbefem i antrykotem. Do każdego rodzaju mięsa można dobrać dodatki samemu lub zdecydować się na gotową kompozycję, w której również – wedle uznania – można dowolnie podmieniać składniki. Obsługa jest otwarta na wszelkie sugestie, a także potrafi odpowiednio doradzić.

Screenshot_2016-08-17-20-39-33-01

Przy pierwszej wizycie stawiam na poliki wołowe. Głównie z uwagi na kanapkę, której próbowałem w Pogromcach Meatów w Warszawie. Wtedy poliki wołowe w bułce smakowały rewelacyjnie i tu też jest świetnie (choć nie aż tak, Pogromcy to inna liga) – są delikatne, wręcz rozpływające się w ustach, a przy okazji pyszne. Właśnie tego oczekuję od wszelkiej maści kanapek premium – że mięso będzie wysokiej jakości, dobrze przyrządzone i w całej bułce zagra pierwsze skrzypce.

Screenshot_2016-08-03-17-02-00-01

No właśnie, pieczywo – ono też ma kolosalne znaczenie. Jeśli się rozpadnie, jest dramat. Jeśli jest gumowe – dramat. Jeśli wypieczoną na wiór grzanką – również dramat. W Habasie bułki – przynajmniej te jasne, maślane – są totalnie zajebiste. Mówię serio, poznańska czołówka w tym temacie. Z jednej strony mięciutkie, z drugiej lekko chrupiące. Smaczne same w sobie, lekko maślane, z posypką z czarnuszki. No, sztos totalny!

Mamy więc zacne mięso i pieczywo takie, że aż chce się zamówić parę bułek do domu. Czego brakuje? Dodatków! W mojej kompozycji były to grillowane warzywa: marchewka, seler i pietrucha, konfitura z pomidorów oraz sos musztardowo-chrzanowy. Wszystko przygotowane przez załogę Habasu, co się chwali. Następnym razem jednak na pewno wymienię sos na inny, ten był dla mnie zbyt mdły – zastanawiam się nad BBQ (jedyna „kupna” rzecz w ofercie) lub mango.

Screenshot_2016-08-17-20-38-31-01

Druga wizyta mija pod znakiem steku – nie mogę się zdecydować między rostebefem a antrykotem, ale moje wątpliwości rozwiewa właścicielka mówiąc, że na tę chwilę jest tylko to pierwsze. Decyduję się na obecną tego dnia specjalną kompozycję ze spinatą picante (rodzaj salami), serem wędzonym, jalapeno, marynowaną gruszką i sosem kaparowym. I wiecie co? Fajnie, gdyby ta specjalna kompozycja była dostępna w Habasie przez cały czas.

Screenshot_2016-08-11-19-41-10-01

Rostbef jest w podobnej formie co w sandwiczach philly cheese steak – podany w mniejszych kawałkach, a nie w jednym wielkim „płacie”. Buła ponownie kapitalna. Spinata, ser wędzony i jalapeno dodają kanapce zadziorności – czegoś, czego chyba trochę brakowało poprzednio. Znów wymieniłbym sos, znów na BBQ lub mango i to nie dlatego, że ten kaparowy mi nie smakuje. Po prostu wydaję mi się, że z jednym z wymienionych kanapka smakowałaby lepiej. Z drugiej strony, wydaję mi się, że dotyczy to dosłownie każdej jadalnej rzeczy na świecie, więc może niekoniecznie przejmujcie się moją opinią odnośnie sosów.

Pozwólcie, że powtórzę: w centrum Poznania mamy kanapkowy HIT! Ostatnio tak bardzo mięso w bułce smakowało mi w nom nom nom na Kościelnej. I to jest ten sam poziom oraz równie rewelacyjny, choć całkiem inny pomysł. Mam nadzieję, że właściciele nie spuszczą z tonu i będą prezentować tę samą, wysoką jakość jeszcze przez długi czas. Ale znając ich, raczej bym się o to nie bał. Powiem nawet więcej: pewnie w najbliższej przyszłości pomysł zostanie rozwinięty. Trzymam za to kciuki!

Lokalizacja: Plac Wiosny Ludów 3, Poznań | fanpage

Ceny:
* poliki wołowe – 18 zł
* antrykot / rostbef – 24 zł

Smakowitość:

poliki wołowe 90%
rostbef 85%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: ja się jedną kanapką najadłem, a Ty?