Gdzie wypić kawę w Poznaniu?

3

Ranking najlepszych kawiarni w Poznaniu.

Gdzie wypić najlepszą kawę w Poznaniu? Ja Wam tego nie powiem. Ja jestem kawoszem-amatorem. Kawy na co dzień nie pijam, z czego jestem dumny, bo nie jestem od niej uzależniony, jak ta część społeczeństwa, która pije ją raz dziennie. Lubię jej smak, ale w określonych sytuacjach. Dla przykładu, gdy piszę teksty na bloga.

Dlatego też na przełomie listopada i grudnia zacząłem poszukiwania kawiarni w Poznaniu, która po pierwsze serwuje dobrą kawę, po drugie siedzi się w niej przyjemnie, a po trzecie ma do zaoferowania coś więcej, jakieś słodkie lub słone przekąski. Skorzystałem z porad Asi Szwałek, która poznańskie kawiarnie zna lepiej ode mnie i uzbrojony w listę od niej wyruszyłem na poszukiwania.

20151125_112809_HDR-2

Zatem poniższa lista to trochę takie „widzimisię”. W sensie, im wyższa pozycja, tym bardziej dana kawiarnia spodobała mi się całościowo. Jedni mają lepszą kawę, inni jedzenie, a u kolejnych klimat wręcz oczarowuje. Chcę jednak WYRAŹNIE ZAZNACZYĆ, że CAŁA DZIESIĄTKA to miejsca, które warto odwiedzić. Bo są zwyczajnie super. Miejsce 1 od 10 różni to, że jedno jest bardziej super od drugiego. Tylko tyle i aż tyle.

Ale żeby nie było, że to tylko moje „widzimisię”, to poprosiłem wspomnianą Asię Szwałek o komentarz ws. „najlepszej kawy w Poznaniu”. Ona się zna i prawdę Wam powie! Tak że lista i miejsca moje, opinia o jakości kawy Asi. Miłego czytania!

10. 239

lokalizacja: Sczanieckiej 10/2 | fanpage

20151218_111652-2-2

Cieszy mnie to, że takie kawiarnie otwierają się nie tylko w centrum i na Jeżycach, ale również na nieco zapomnianym i powoli budzącym się do życia Łazarzu. „Nowoczesna” i „hipsterska” – to chyba najlepsze przymiotniki opisujące tę kawiarnię połączonej z architektoniczną pracownią. Dobra kawa i omlet z szynką, który przy mojej wizycie szybko postawił mnie na nogi.

***

9. Taczaka 20

lokalizacja: Taczaka 20 | fanpage

20151127_124016-2

Niektórzy wielbiciele tego lokalu mogą być zdziwieni jego niskim miejscem w tym rankingu. Od razu chcę się jednak wytłumaczyć, że to nie dlatego, że coś mi tutaj nie pasowało, a z powodu konkurencji, w której elementy składowe pasowały mi zwyczajnie bardziej. Szanuję za upór w rewitalizacji ulicy Taczaka, szanuję za dripa i za sernik śmietankowo-czekoladowy. W przyszłości chętnie wrócę.

***

8. Sweet Surrender

lokalizacja: Krasińskiego 1/1 | fanpage

20151130_123831-2

Ulokowana w takim miejscu, że nikt by się nie spodziewał – niby na Moście Teatralnym, ale już nie, niby na Jeżycach, ale jednak na ich granicy. Kawka jednak pierwyj sort, kanapeczka z mozzarellą i pesto bazyliowym wjechała doskonale, ale to klimat tu jest najfajniejszy. Jest tak domowo, ale stylowo. Trochę jak w Kawiarni u Przyjaciół, jednak tutaj wpuszczono znacznie więcej światła. Z tego zestawienia chyba najlepsze miejsce na randkę. No i w sobotę mają tu pankejki. Muszę się kiedyś wybrać!

***

7. Hygge

lokalizacja: Kanałowa 15 | fanpage

20151229_132509-2

Znów Łazarz i znów dobra kawa. Zarówno w 239, jak i w Hygge oprócz standardowych ciast, śniadań i innych przekąsek do kofeiny, są też większe porcje i konkretne lunche. W Hygge zjadłem jedne z lepszych kopytek w moim życiu z polędwicą w sosie piernikowym. Mięsko mogłoby być może bardziej soczyste, ale i tak – to był dobry dzień!

***

6. Tłok

lokalizacja: Żurawia 13 | fanpage

20151126_115652-2

Taka malutka kawiarenka tuż obok mojego ulubionego Sztosu. Miejsca do siedzenia może niewiele, ale robi to jakiś klimat. Kawa pyszna, tego nie zaprzeczę. Przy swojej wizycie zamawiam tu tosty z suszonymi pomidorami i mozzarellą – nie dość, że robią mi dzień, to jeszcze ładnie wyglądają na zdjęciach. Mój człowiek J-Mac twierdzi, że w Tłoku serwują jedne z lepszych serników w mieście. Nie próbuję, ale wierzę. No i plus za przemiłą obsługę i puszczaną muzykę – klasyczny rap z nieśmiertelnym „Illmaticiem” Nasa na czele.

***

5. Piece of Cake

lokalizacja: Żydowska 29 | fanpage

20151211_115013-2

Miejsce niemal równie klimatyczne co Sweet Surrender, tylko bardziej stonowane i – powiedziałbym – ciut bardziej biznesowe. Ten komentarz dotyczy wyłącznie wystroju, bo poza tym jest przepysznie i przemiło. Zarówno jeśli chodzi o kawę, jak i o sernik mango, który trzyma poziom tego z La Ruiny. Czyli – mówiąc inaczej – jest zwyczajnie najlepszy w mieście. Dobrze się tu siedzi, a otoczenie nadaje się nie tylko pod podpisywanie umów, ale i uroczą randkę. Wrócę tu podczas mojego bezmięsnego miesiąca (kwiecień 2016) na wegeburgery, a co!

***

4. Brisman Kawowy Bar

lokalizacja: Mickiewicza 20 | fanpage

20151125_112551_HDR-2

Pierwszy lokal odwiedzony z tej listy. W środku może trochę surowo i chłodnawo, ale obsługa pełna profeska przy zachowaniu odpowiedniej dozy sympatyczności. Na starcie zostałem zapytany, czy czarna, czy biała, a jak odpowiedziałem, że w sumie nie wiem, to dokładnie mnie przemaglowano, co poskutkowało świetną kawą. Z przekąsek głównie ciasta i przygotowane wcześniej kanapki. Trochę słabo, podczas mojego tournee po kawiarniach jednak częściej brałem drugie śniadanie lub lunch. Tutaj zamawiam sernik i choć nie smakuje AŻ TAK DOBRZE, jak ten z Piece of Cake czy La Ruiny, to i tak zachwycałem się każdym kęsem.

***

3. Kawiarnia Stragan

lokalizacja: Ratajczaka 31 | fanpage

20151216_122642_HDR

Miejsce, które było moją ulubioną kawiarnią przez jakiś rok, bo podobało mi się w nim wszystko, o czym zresztą pisałem w recenzji. Kawa super, po pierwszym wypitym tu dripie miałem lekkie kofeinowe przedawkowanie i zwielokrotnioną energię. Menu też doskonałe, a dodatkowo niedawno wprowadzono nowości. Sam się sobie dziwię, że kawiarnia, która w ofercie ma rewelacyjne bajgle z bekonem nie jest na pierwszym miejscu, ale cóż, konkurencja wydaje mi się ciut lepsza. Do tego instrumentalny rap na głośnikach i wiesz, że zwyczajnie fajnie tu wracać. A jeśli Was wciąż nie przekonałem, to powtórzę: BAJGLE Z GÓRĄ BEKONU!

<<< PRZECZYTAJ RECENZJĘ >>>

***

2. Cafe La Ruina

lokalizacja: Śródka 3 | fanpage

20151230_133439-2

Cenię za kawę nie tylko z alternatywnych metod parzenia (dripy, chemexy i takie tam – to jest chyba w każdej kawiarni z tej listy), ale też za ciekawostki ze świata. Kawa po wietnamsku słodziutka, że aż nie mogę. Po marokańsku? Wyjątkowa, użycie wody różanej i dodanie kardamonu robi swoje. Jeśli się nie jest kawowym faszystą, to się takie nowości pokocha, choć raczej od święta, niż na co dzień. No i serniki. Fenomenalne, najlepsze w mieście i takie tam. Choć zarazem na pewno specyficzne, w niepowtarzalnym stylu, który nie każdy musi polubić. Brakuje trochę bardziej konkretnych przekąsek. Ale na konkrety to tuż obok, do Raju.

<<< PRZECZYTAJ RECENZJĘ >>>

***

1. Minister Cafe

lokalizacja: Ratajczaka 34 | fanpage

20151209_122749-2

Co ma Minister, czego nie mają pozostałe kawiarnie z rankingu? Piwo. Dobre rzemieślnicze piwo, które kulturalnie można wypić również przed 12. I za to ich podziwiam. Oczywiście dochodzi do tego jeszcze dobra kawa i świetne przekąski mniejsze i większe. Panini ds. mięsa – kanapka z kurczakiem, boczkiem, serem, jalapeno aioli i sosem BBQ – to jeden z lepszych sandwiczy, które zjadłem w 2015. A przecież tych smakowitości jest jeszcze sporo. Klimat też okej, muzyka głośna, ale pełna rockowych hiciorów. Czego chcieć więcej? Jeszcze więcej dobrego piwa i Minister potrafi to zapewnić. Panie i Panowie, najlepsza kawiarnia w mieście!

<<< PRZECZYTAJ RECENZJĘ >>>

***

<<< Gdzie to się wszystko znajduje? Zobacz mapę! >>> 

Co Ty na to, Asiu?

Maleństwo

[Asia Szwałek]

Maciek zrobił prawdziwy kawowy maraton, ja zajmę się pisaniem o miejscach, które są mi dobrze znane i lubiane przeze mnie. Nie będzie rankingu, bo czarny napój w każdym z tych miejsc jest dobry, tylko do jednych wracam częściej, do innych rzadziej i to nie dlatego, że jakość mi nie odpowiada – wracam do ludzi, którzy robią dobrze moim kubkom smakowym.

Taczaka 20 – miejsce, które przyczyniło się do drugiej młodości ulicy Taczaka. Kiedyś spędzałam tam każdą niedzielę, bo serwowali najlepsze zupy w Poznaniu, ale dobro się skończyło. Teraz wracam tam na dripa i przysmak Generała Taczaka, który jest tak słodki, że poziom cukru będzie podwyższony jeszcze przez kilka kolejnych dni. Sama kawa, czy to americano, czy to latte, czy to drip, jest poprawna, jednak zdarzają się takie wizyty, podczas których muszę obejść się smakiem, bo najzwyczajniej zabrakło kawy na alternatywe.

Zgłodniałeś? Kliknij w baner i zamów jedzenie z dostawą do domu.

Tłok, czyli moja wielka (ale mała) jeżycka miłość. Daleko od mojej kochanej Wildy, ale w ciepłe dni wystarczy odpalić aplikację do mierzenia kroków, wcisnąć do uszu ulubioną muzykę i wybrać się na spacer na Żurawią 13! Miejsce cię oczaruje, gdy tylko przekroczysz próg tej mikroskopijnej kawiarni. Później idzie jak z górki, czyli zamawiasz dripa na zimno albo ciepło w zależności jaka temperatura za oknem (bardzo propsuję fakt, że odmawiają zrobienia dripa na zimno, gdy nie maja lodu z przefiltrowanej wody), do tego sernik i jesteś kupiony! Wybierasz się do Tłoku ze znajomymi, macie do wyboru gry, które urozmaicą czas podczas siorbania kawy, dobrej kawy. Staram się odwiedzać to miejsce w miarę często i jeszcze nigdy nie zdarzyło się, że wyszłam niezadowolona z doboru kawy, którą zaproponował barista. Dodatkowo, zejdźcie na dół do najbardziej oryginalnej łazienki, do której możecie trafić.

Piece of Cake to miejsce, do którego wracam przede wszystkim dla samych ludzi. Ich słodkie i wytrawne rzeczy, sposób podejścia do odwiedzającego kawiarnię i wystrój miejsca jest taki, że wracasz tutaj za każdym razem, gdy jesteś w pobliżu. Zawsze przygotowani na wybrednych gości, którzy czasem mają większe wymagania niż mierzą (wcale tutaj nie chodzi o mnie). Tutaj zjadłam pierwszą wegekanapkę i… zasmakowała mi na tyle, że poza kawą, lubię tam jeść mniejsze przekąski, które nie zapchają przed większym posiłkiem, ale sprawią, że brzuch nie będzie pokazywał wszystkim wokół, że jest głodny. Sama kawa w Piece of Cake jest dobra i zawsze jest w czym wybierać, by przygotowana kawa nam smakowała. Niestety oprócz dripa, nie piłam tam nic innego, ale chłopacy z Igersów są zadowoleni (sądząc po ich minach i propozycjach następnych wizyt). Do tego, wszystko ogarniają właściciele, więc kto kiedykolwiek miał do czynienia z gastronomią, doskonale wie, że właściciel mający pojęcie o tym, co ogarnia w swoim miejscu, to najlepsza rzecz na świecie, oprócz jedzenia rzecz jasna.

Asia Szwałek: blog | instagram | twitter | facebook

W Brismanie pierwsza była moja Mama! Dajecie wiarę? Odwiedziłam Gacę, gdy lokal był jeszcze małych rozmiarów. Teraz, po rozbudowaniu, można nie tylko wypić dobrze przygotowaną kawę (masz przyjemność picia czarnego napoju od najlepszej baristki w Polsce!!!), ale też brać udział w warsztatach z parzenia alternatywnych kaw! Sama mam w planach zapisanie się na taki kurs, by mój domowy drip był jeszcze smaczniejszy! Odwiedziłam Brismana ze znajomymi i w pierwszej chwili byłam bardzo zaskoczona, gdy chciałam zamówić mniej kwaskowatego chemexa, a w odpowiedzi zostałam poinformowana, że owszem, przygotują chemexa, ale z jakiej kawy to dopiero się przekonam, gdy go otrzymam. Pierwszy raz się z takim czymś spotkałam, ale byłam pozytywnie zaskoczona takim podejściem, gdy siorbnęłam pierwszego łyka alternatywy.

Stragan kawiarnia to miejsce, gdzie pierwszy raz w życiu wypiłam dripa. Zabrzmiałam teraz, jakbym chciała opowiedzieć historię swojego życia, ale niestety nie mamy tyle czasu. W tym miejscu wszystko jest fajne: wystrój, kawa, słodkości i słone rzeczy. Barista na samym wejściu wita Cię wesołym „cześć” i pierwsze koty za płoty. Mają fajną zasadę: gdy ktoś pyta o cukier, najpierw proponują posmakować gorzką kawę, by poczuć jej pierwotny smak, a nie zasłodzoną, czarną substancję. Dzięki temu, przekonałam się, że gorzka kawa to samo dobro, a zasłodzić zawsze można się słodkim, którego mają zawsze pod dostatkiem.

Mówisz Śródka, myślisz La Ruina! Właśnie to miejsce przyczyniło się do odświeżenia tej dzielnicy Poznania i pokazania, że nie składa się tylko z Mostu Jordana, ale również z fajnych miejsc, do których wracasz. Tutaj dostaniesz kawę po wietnamsku, której drugiej takiej szukać w całym Poznaniu na darmo. Przekraczając próg kawiarni, masz świadomość, że nie jest to zwyczajne miejsce zrobione na wzór innych, jest ono jedyne w swoim rodzaju – spędzisz tu miło czas smakując dobrej kawy i przepysznych ciast Moniki. Jan co jakiś czas zerknie, czy wszystko się zgadza i zniknie w drugim lokalu, Raju. Powiem Wam tylko, że jak raz zasmakujesz w sernikach Moniki, uzależnisz się do tego stopnia, że Twoje nogi same będą Cię prowadzić na śródkowy spacer, by w końcu wylądować w La Ruinie!

Na samym końcu mój drugi dom, czyli Minister Cafe. Zaczęło się od tego, że przyszłam na rozmowę kwalifikacyjną, a zostałam na dłużej w ogóle w innej formie, niż zamierzałam. Chciałam dla nich parzyć dripy, aeropressy, herbaty i piec dużo przepysznych ciast, ale skończyło się na tym, że przychodzę do swoich znajomych, by spędzić miło czas. Panini, pastrami – aż na samą myśl o słonych smakach Ministra jestem momentalnie głodna! Powiadam Wam, karmią bardzo dobrze, a przy tym poją jak mało kto! W tym miejscu poczujesz się dobrze, jakbyś bywał tam od zawsze i coś w tym jest, bo już zawsze będziesz wracać. Nigdy nie wyszłam niezadowolona po wybraniu kawy i późniejszym jej spróbowaniu. Nawet gdy nie ma takiej, która mi najbardziej odpowiada, kombinują z zaparzaniem tak, by wszystko było na tip i top, a najlepszy w tym wszystkim jest fakt, że znajomości z kawiarni, przeradzają się na znajomości poza nią.

GDZIE MAM ZJEŚĆ W LUTYM 2016?

Powraca ankieta, w której decydujecie, gdzie powinienem udać się „na testy”. Do wyboru 5 miejsc – to, które zdobędzie najwięcej głosów, wygrywa. Ankietę zamykam za tydzień, 7 lutego o godz. 23.59.

GDZIE MAM ZJEŚĆ W LUTYM 2016?

  • Tostowina (30%, 207 Votes)
  • Karafka (26%, 177 Votes)
  • Bar Orient Express (26%, 175 Votes)
  • Spice House (11%, 75 Votes)
  • Pod Cykadami (7%, 46 Votes)

Total Voters: 680

Loading ... Loading ...
  • Ania

    Poznań potrzebuje rankingu najlepszych serników w mieście, koniecznie! i musisz wtedy odwiedzić Cukier Puder, bo dziewczyny robią wspaniałości (np. z białą czekoladą na orzechowym spodzie <3)

    PS piwo jako argument na plus dla kawiarni jest trochę słaby, bo od czego są puby, ale i tak dobre zestawienie.

    • Ranking serników? Wchodzę w to! 😀

      A piwo to jest zawsze dobry argument. Inna sprawa, że nawet gdyby Minister tego piwa by nie miał, to i tak by wygrał ten ranking. 😉

  • Kawiarnie <3

    Poszłam do Ministra skuszona Twoją recenzją pastrami. Zobaczyłam w menu rilettes z kaczki. JAKIE TO BYŁO DOBRE.

    Na pewno skuszę się na inne punkty z Twojej listy 😉 A czy w Ptasim i U Przyjaciół też byłeś?

    • W Ptasim Radiu byłem, ale nie uznaję tego za kawiarnię. 😀 U Przyjaciół też odwiedziłem – klimat mega, ale pod względem kawy i jedzonka gorzej od powyższej dziesiątki.

      • Za co uznajesz Ptasie? 😀 A co do Przyjaciół – zgadzam się, nie dla jedzenia tam się idzie 🙂

  • Elwira Jakubowska

    Ja polecam klasyk – Gołębnik, z najlepszym murzynkiem w mieście! 🙂

  • U mnie króluje Brisman na przemian z Ministrem 😀
    Oba miejsca kocham za kawę ale przede wszystkim za rewelacyjną obsługę <3

  • Marek

    Dziwi mnie wynik na Lazarskim rejonie. W hygge bylem podobnie jak Ty na lunchu/obiedzie i sie mega wtedy przjechalem, podobnie jak kilka osob ktore wtedy byly ze mna. Jedzenie bylo niesmaczne, chociaz bylo to juz kilka miesiecy temu, do tego atmosfera jest duzo ciezsza od 239, ktore dostalo latke hipsterskiego. Sniadania w 239 sa bardzo dobre, cena/jakosc/ilosc bardzo domowa, przychodze tam w dresach na kacu i nigdy nie czulem sie dziwnie. Polecam takie 8/10. przestan sie spuszcac nad ruina xd

    • Jeśli chodzi o wynik z Łazarza – byłem i tu, i tu raz. Może przy częstszych odwiedzinach zmieniłbym zdanie. 🙂 Ale niestety obecnie zupełnie mi nie po drodze. 😉

      Co do La Ruiny – dla mnie super miejsce, co zrobić. 😉

  • Lilka

    Czarne mleko, Cafe Ryczka i Imbryk (Jeżyce) – podają tam bardzo dobrą kawę. Poza tym kawa w Mipetraka w Puszczykowie przy Muzeum Arkadego Fidlera-mniam 🙂