Fudge Filosophy (Poznań)

Nowe miejsce w Poznaniu. W dodatku bardo oryginalne – wcześniej takiego czegoś nie było. Zostaliśmy zaproszeni i z chęcią sprawdziliśmy, o co chodzi w szejkach z batonów.

Ale Fudge Filosophy to nie tylko szejki. To generalnie słodkości. Za piątkę możecie kupić jedną kostkę fudge (fudge’a? nie wiem, jak to się odmienia). Co to jest? Coś pomiędzy kremem a ciastkiem. Wiem, spora rozbieżność. Konsystencja jedyna w swoim rodzaju, którą trudno opisać słowami – wierzę, że uda się Ewie lubi Filipowi niżej. A smaków multum. Jadłem białą czekoladę z Oreo, białą czekoladę solo, pistacje (z kawałkami orzechów) i limonkę. Dwa pierwsze bardzo słodkie i bardzo sycące, trzeci słodko-słony i pyszny, a ostatni smakował jak guma do żucia. 5 zł kosztuje kostka fudge’a, którą można się najeść na parę godzin, a jeśli ktoś woli podziubać, to spokojnie może zjeść pół – druga połowa może leżeć poza lodówką z tydzień i nic się jej nie stanie.

SAM_0111

SAM_0102

Poza tym są jeszcze takie ciekawostki jak czipsy słone w czekoladzie. Niby dwie nie pasujące do siebie rzeczy, a w smaku – bardzo fajne. Nie krzywcie się, do odważnych świat należy. Spróbujcie.

Przejdźmy do clue programu. Do szejków. Za pół litra płacimy 13,90 zł. Bardzo sympatyczne właścicielki lokalu przygotowują je na bazie mleka i lodów. Do tego dodają dwa dowolnie wybrane batony i miksują. Nigdy wcześniej nie słyszałem o czymś takim, było to dla mnie na maksa ciekawe. A skoro w Fudge Filosophy mamy pełną dowolność w mieszaniu składników, wybieram dwa najbardziej od siebie odległe: KitKata z masłem orzechowym i kwaśne Skittlesy. Całość udekorowana jest bitą śmietaną, żebym przypadkiem nie narzekał na brak cukru i kalorii.

SAM_0114

Efekt jest piorunujący. Serio. Bierzesz łyka i najpierw czujesz kwaskowatość Skittlesów, by po chwili „gdzieś z tyłu” siadło masło orzechowe z KitKata. Ciekawe połączenie. I bardzo, bardzo, bardzo słodkie. Szczerze? Nie jadłem i nie piłem w życiu nic słodszego. Cukier we krwi mi się pewnie potroił. Kaloryczna bomba, smakująca jednak tak pięknie, tak rewelacyjnie, że warto na nie wysupłać te 14 zł.

Jedyne czego mi w tym miejscu brakuje, to czegoś gorzkiego na przełamanie słodkości dostępnego w lokalu (albo choćby wody z cytryną) oraz rzadziej spotykanych w Polsce batonów z zagranicy. Chcę szejka z Reese’s!

Zgadzacie się koledzy redaktorzy?

MruMru

[MruMru]

TAK! Zgadzamy się! Dziewczyny zrobiły super rzecz – w tym małym lokalu możemy wypić shake’a na bazie mleka, lodów śmietankowych i wybranych przez siebie batonów. A tych do wyboru jest mnóstwo. Bounty, Kinder Bueno, Milky Way, Snickers, Mars, KitKat…. do tego M&M’s, oreo, Sikttles. Co więcej, dziewczyny starają się, by wybór był jak największy.

Fudge  – to takie miękkie kostki robione na bazie mleka, masła i składników, które mają nadać smak – my spróbowaliśmy tych o smaku oreo z białą czekoladą, samą białą czekoladę, limonkę i pistację. Wyszliśmy z tak podwyższonym poziomem cukru, że nikt by nie pogardził zastrzykiem insulinowym, żeby pomóc naszemu organizmowi się z tego otrząsnąć. Jeśli o mnie chodzi, byłam zachwycona. Fudge z oreo i białą czekoladą smakował mi chyba najbardziej, chociaż ten z limonką był fajnie świeży. Biała czekolada to sama słodycz. Fajnym pomysłem był fudge pistacjowy, bo robiony z pistacji solonych, przez co nie był aż tak słodki. Solone chipsy w czekoladzie też świetne! W ogóle połączenie słodki-słony jest mega.

SAM_0108

SAM_0113

Clue programu były jednak te shake’i. Ja wybrałam sobie połączenie Milky Waya z Kinder Bueno i wygrałam tym życie. Słodki jak cholera, jednak mniej słodki od smaków wybranych przez chłopców. Najbardziej wybijało się Kinder Bueno, a Mikly Way świetnie to dopełniał.

Stworzyliśmy też specjalnego shake – oczywiście o nazwie „Wygrywam z Anoreksją”. To połączenie Kinder Bueno, Milky Way i kwaśnych Skittlesów. Polecamy serdecznie!

mfn

[mfn]

Oczywiście, że się zgadzam, przecież to miejsce to coś pięknego. Jeden z lepszych pomysłów, na które można wpaść. Bo wiecie co? Nie da się wybrać źle. Bez względu na to, czy zmieszamy Raffaello z Kinder Bueno, czy możę Skittlesy ze Snickersem, to zawsze będzie smakować dobrze. Raz przypadnie nam do gustu bardziej, a innym razem mniej, ale nie wyobrażam sobie, żeby ktoś skrzywił się z niezadowoleniem. No chyba, że ktoś nie lubi słodyczy, ale to zjawisko niepowtarzalne jak gole Obiego Mikela.

SAM_0106

Z fudge’ów czy jakkolwiek to nazwać, najbardziej smakowało mi połączenie białej czekolady z oreo. To prawda, było mega słodko, ale połączenie obu smaków wyszło naprawdę dobrze. Z kolei sama biała czekolada była już aż za słodka. Na shake’a wybrałem sobie mieszaninę Raffaello z Snickersem i to był całkiem niezły wybór. Może nie smakowało aż tak dobrze jak shake Ewy, ale do narzekań powodów nie było. Na pierwszy plan wybijało się Raffaello ze swoimi wiórkami kokosowymi, a Snickers dopełniał smaku i dopełniał go dobrze.

Przed przyjściem popełniłem jednak jeden błąd – zjadłem śniadanie. Nie bierzcie ze mnie przykładu, shake’ami/fudge’ami nasycicie się wystarczająco.

 

10168072_504546769668126_6978959872440733408_n

Lokalizacja: Długa 9, Poznań

Cena:
* shake – 13,90 zł
* fudge – 5 zł

Smakowitość: 9,33/10 (rednacz – 9,5/10, MruMru – 9,5/10, mfn – 9/10)

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: cukrzyca z miejsca

SAM_0109

SAM_0103