Frytki mięsne (Fat Bob Burger, Poznań)

DSC_0664

Gdy zobaczyłem, że w Fat Bobie serwują frytki z mięsa, to pokonałem 250 km, by ich spróbować. No, było jeszcze parę innych powodów dlaczego przyjechałem do Poznania, ale one nie liczą się.

DSC_0659

Lokal jaki jest każdy widzi, bo i burgery z niego były już opisywane. Podoba mi się wystrój. Szczególnie te maszynki do mielenia mięsa. Zdecydowanie dodają klimatu.

DSC_0675

DSC_0677

Oczywiście nie był bym sobą, gdybym sam nie sprawdził, czy rzeczywiście wszelkie pochwały są zasadne. Są. Klasyk będzie moim punktem odniesienia dla oceniania burgerów w Szczecinie. Jest idealny – smaczny i świetnie wyważony – perfekcyjnie wysmażone mięso, różowe – tak jak chciałem, idealny balans składników poza wołowiną, przyjemnie chrupiący boczek zatopiony w równie smacznym cieście i świetna buła z czarnuszką, która trzymała całość w kupie. Jak zwykle takie kanapeczki pochłaniam szybko, bom zawsze nienażarty – tak tym razem w ogóle zjadłem ekspresem. I trochę żałuję, że nie delektowałem się dłużej tym smakiem. Gdyby ktoś znad szczecińskiego morza nie wiedział gdzie zjeść w Poznaniu – Fat Bob Burger is the way to go.

DSC_0660

Ale tak właściwie, to tym razem tekst nie miał być o daniu głównym, tylko o dodatku – o tytułowych frytkach. Według opisu dostać powinienem kawałki wołowiny smażonej na głębokim tłuszczu z asystą mięsnego sosu. Mniej więcej takie coś wylądowało na moim stole, stosunkowo niedługo od zamówienia. I tu zaczynają się zgrzyty. Danie wygląda… mocno przeciętnie. Nie do końca podoba mi się sposób podania, w naczyniu przypominającym emaliowaną, małą wanienkę. Do tego prezencja samej potrawy… Kawałki mięsa pokryte są jakimś białym nalotem, który wygląda jak wykrystalizowana sól, albo jak smalec. Choć nie smakowało ani tym, ani tym. Same kawałki nie są złe, przyjemnie rozpadają się na włókna podczas jedzenia, choć proces smażenia spowodował, że jest dość sucho. Tu z pomocą przychodzi przepyszny sos, równie mięsny jak te fryteczki, trochę jak sos do zrazów, jakim raczyć się mogę u babci w święta. Co do ilości – wydawać by się mogło, że jest ich mało, ale uwierzcie mi, jak by tego było więcej, to niewydolność nerek z przebiałczenia gwarantowana.

[column]DSC_0667[/column][column]DSC_0669[/column]

Nie do końca wiem, co sądzić o tych „frytkach”. Oczekiwań w zasadzie nie miałem żadnych, bo szedłem praktycznie w ciemno, nie wiedząc, jak to będzie wyglądać. Niestety sposób podania i sam wygląd kompletnie nie przypadł mi do gustu, choć w smaku nie jest aż tak źle, szczególnie z tym pysznym sosem. Może nadać inną, bardziej adekwatną nazwę niż frytki? Może „paluszki”? Może poeksperymentować ze sposobem podania? Od razu zalać sosem? Bo w tej sytuacji polecić mogę tylko hardkorowym miłośnikom mięsa. Pozostałym śmiertelnikom radzę jednak brać frytki z ziemniaków. Węglowodany są jednak lepszym zapychaczem do burgera.

DSC_0666

Lokalizacja: Kramarska 21, Poznań | fanpage

Ceny:
* FBB Klasyk – 17 zł
* Frytki mięsne ~ 10zł

Smakowitość:

FBB Klasyk 100%
Frytki mięsne 50%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: mięsny, w smaku mięsny, mięsny w smaku

[icon-box icon=twitter width=1/3]
Bądź na bieżąco i obserwuj mnie na Twitterze.
[/icon-box]

[icon-box icon=photo width=1/3]
Najapetyczniejsze zdjęcia? Sprawdź na Instagramie.
[/icon-box]

[icon-box icon=user width=1/3]
Nie wiesz, gdzie zjeść w Poznaniu? Zapytaj w grupie na Facebooku.
[/icon-box]