Wyszukiwarka

Firlejka (Poznań)

Niespodziewanie pyszne dania w przyzwoitej cenie.

Dlaczego niespodziewanie? Po pierwsze ze względu na lokalizację. Plac Kolegiacki mimo bliskości Urzędu Miasta to okolica, w którą ludzie nie zapuszczają się tak często jak choćby na Stary Rynek. Tak trochę na uboczu, po drodze w zasadzie nigdzie.

Po drugie, rzut oka na menu. Dla zwykłego zjadacza chleba, szyjki rakowe prędzej kojarzą się z chorobą. A to wręcz wybitne danie, które nie dość, że może konkurować z krewetkami czy nawet langustynkami, to jest jeszcze nasze, rodzime, polskie. W Firlejce przyrządzone po królewsku, warte każdej złotówki. Aż żal nie zamówić, to prawdziwa uczta dla podniebienia. Nie wyobrażam sobie wizyty w Firlejce bez spróbowania ich.

IMG_20160713_153157

Idąc dalej po karcie, trafiam na karczek w sosie na bazie czarnej Fortuny. Z tego połączenia mogą wyniknąć dwie rzeczy: albo będzie to danie genialne, albo spieprzone. Skłaniam się ku tej pierwszej możliwości, choć – moim zdaniem – pieprzu użyto tu trochę zanadto. Ciemny, gęsty i lekko słodkawy sos wspaniale komponuje się z mięsem. Reszta (kasza i warzywa) to tylko dodatki i tło dla tej wspaniałej roli pierwszoplanowej.

IMG_20160721_194507

Podczas swojej wizyty próbuję jeszcze soljankę. Gęstą, wyrazistą, mocno mięsną i lekko kwaśną – słowem, wspaniałą na kaca. Trochę żałowałem, że przy zajadaniu się nią nie mam Syndromu Dnia Poprzedniego, może bardziej piałbym nad nią z zachwytu. Tak jak przed laty robiłem to nad soljanką z Kahuny, to była prawdziwa petarda! W Firlejce jest ona po prostu bardzo smaczna.

Screenshot_2016-07-12-21-47-22-01

Na deser – fondant czekoladowy. Danie, które dobrze przygotowane, smakuje obłędnie. I tak jest tym razem. Płynna czekolada w czekoladowym cieście zawsze mnie do siebie przekonuje.

Screenshot_2016-07-12-21-39-21-01

Wcześniej skubię jeszcze czarne risotto od Soni. Z krewetkami tygrysimi, nutą musztardy i mięty. To bardziej jej smaki niż moje i raczej nie udźwignąłbym całego dania, lecz trochę podjadam i złego słowa nie powiem.

Screenshot_2016-07-12-21-42-32-01

Generalnie trudno się do czegokolwiek w Firlejce przyczepić. Początkowo chciałem do tego, że nie jest to jedzenie na co dzień – my z Sonią też odwiedzamy je ze specjalnej okazji (ktoś z naszej dwójki obronił magisterkę i nie byłem to ja) – ale przecież codziennie serwuje się tu zestawy lunchowe w niskich cenach. Co prawda nie próbowałem ich, więc nie wiem, jak z ich jakością, ale o nią jestem raczej spokojny. Na pewno są one mniej wykwintne.

Zła jest jedynie lokalizacja. I to, że wewnątrz, niezależnie od pory dnia, panuje półmrok. Poza tym super. Jedzenie świetne, a to przecież najważniejsze.

I pamiętajcie: przy pierwszej wizycie koniecznie zamówcie szyjki rakowe. Kosmos!

Lokalizacja: Plac Kolegiacki 14/15, Poznań | fanpage

Ceny:
* szyjki rakowe – 19 zł
* soljanka – 12 zł
* karczek – 27 zł
* fondant – 17 zł
* risotto – 40 zł

Smakowitość:

szyjki rakowe 100%
soljanka 80%
karczek 85%
fondant 90%
risotto 40%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: przystawka + danie główne = pełen żołądek

Ocena Ogólna

Rewelacja

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
4.69/5 (26)
Ja oceniam na...

  • Zaraz tam zła lokalizacja 😉 Jeśli się jedzie w okolice Starego coś zjeść, to równie dobrze można iść tam. Odległość porównywalna z porownywalną imho Papierówką.

  • YOUWOTM8

    Jak na takie smaki to bardzo przyzwoite ceny