Wyszukiwarka

Fat Bob Burger (Poznań)

Chyba nie było dotąd innej knajpy, do odwiedzenia której namawialibyście nas tak długo, tak głośno i tak konsekwentnie. Nie mogliśmy pozostać obojętni na takie zaangażowanie. Odwiedziliśmy Fat Boba – wszystkie pieśni pochwalne na jego cześć okazały się prawdą.

Obejrzyj videorecenzję z Fat Boba i subskrybuj mój kanał na YouTubie

Zamawiam FBB Porka, w skład którego wchodzą: 200g wołowiny, 100g pulled porka, onion ringsy, pikle oraz 2 sosy: salsa i FBB relish. Wszystko przygotowywane samodzielnie: od mięsa, przez sosy i bułkę, po ogórki – za to pełen szacun już na starcie. Na papierze FBB Pork wygląda na niebo dla miłośników burgerów.

DSC08450 (Kopiowanie)

DSC08446 (Kopiowanie)

Na talerzu prezentuje się podobnie. Potężny kolos, na którego widok oko się cieszy. Ostatnio takie coś widziałem w warszawskim Barn Burgerze. I pachnie przecudnie. Wrażenia wizualno-węchowe powodują, że nie jestem w stanie wytrzymać dłuższej i poważniejszej sesji zdjęciowe, robię kilka byle jakich fot i zabieram się do pożarcia potwora.

I jest idealnie, naprawdę. Wołowina wysokiej jakości i wysmażona dokładnie tak, jak chciałem. Pulled pork fantastyczny, rozpływa się w ustach, coś niesamowitego. Krążki cebulowe nie są może najlepszymi, jakie jadłem w życiu, ale na pewno najlepszymi, jakie jadłem w burgerze. Mogłoby być ich więcej. Chociaż na dobrą sprawę nie wiem, czy by się zmieściły w bułce. Bułce, która jest ewenementem na skalę Poznania – świeci się jak psu nie powiem co, posypana jest czarnuszką i smakuje rewelacyjnie, trzymając całość w ryzach jako tako, czyli przeciętnie.

DSC08449 (Kopiowanie)

Do tego jedno warzywo (cebula to nie warzywo, to styl życia, pamiętajcie). I bardzo dobrze. W dodatku tym jednym jedynym warzywem jest ogóras, który w burgerach spisuje się zawsze doskonale. Brak sałaty to coś fantastycznego, naprawdę. Sosy są dwa i oba fajne – salsa typowa, relish lekko musztardowy. Oczywiście bardziej ucieszyłby mnie sos BBQ, ale na życzenie nie powinno być problemu z podmianą. Dlatego też nic nie powstrzymuje mnie od wstawienia pierwszej od bardzo dawna dziesiątki. Fat Bob Burger to niekwestionowany król Poznania.

Aha, zapomniałbym: FBB Porka zamawiam w zestawie – dopłacam 4,50 zł i dostaję cienkie frytki i azjatyckiego colesława. Fryty wyjątkowe – nie mam pojęcia jak przygotowywane, ale mają inną barwę i inny smak, który pewnie nie każdemu przypadnie do gustu. Mnie cienko krojone ziemniaki kupiły niemal od razu i choć na ogół nie przepadam za frytkami, to w Fat Bobie burgery będę brać zawsze z nimi. Co innego colesław, który rzeczywiście smakuje inaczej od „tradycyjnego”, ale też nie jest dla mnie czymś nadzwyczajnym. Ot, ciekawostka, którą warto chociaż raz spróbować.

DSC08447 (Kopiowanie)

DSC08448 (Kopiowanie)

Najważniejsze są jednak burgery. A te są tu niesamowite. Aż ślinka cieknie mi na myśl, że kiedyś spróbuję ich wszystkich. Wam też, towarzysze?

J-Mac

[J-Mac]

Tak. Mnie też, ale po kolei. Moim pierwszym wyborem jest opcja FBB Żebro – skubaniec poza potężnym kawałkiem wołowiny ma jeszcze 100g chrupiących żeberek. Z warzyw pikle, z ważnych dodatków karmelizowaną cebulę. Z sosów BBQ. Wyobrażacie to sobie? Przecież to jest klasyk w dniu premiery.

To, co trafia przed mój nos, po kilku minutach wprawia mnie w zachwyt. Dawno nie widziałem takiego skubańca. Zapach – obłędny, daję rednaczowi zrobić kilka zdjęć i zaczynam jeść.

W tym burgerze zagrało praktycznie wszystko. Poczynając od rewelacyjnej, ciepłej i nieco chrupkiej bułki – która, swoją drogą, jest najlepszą burger bułą w Poznaniu. Wgryzam się i wiem, że będzie lepiej niż dobrze. Wołowina – jak wyżej. Podręcznikowa, po prostu. Dokładnie taka, jak być powinna – jaram się oporowo. Żeberka – na szczęście bez kości, dodające smaku całości. Sos – BBQ – owszem jest conajmniej jedno miejsce w mieście gdzie zjecie lepszy (Whiskey in the Jar) – ale nie mam mu nic do zarzucenia – doskonale robi swoją robotę. Tak samo jak ogórek i karmelizowana cebulka. Jestem tak podjarany, że decyduję się na jeszcze jednego burgera.

DSC08437 (Kopiowanie)

DSC08438 (Kopiowanie)

DSC08452 (Kopiowanie)

FBB Klasyk – bo o nim mowa – zgodnie z moją teorią, powinienem był od niego zacząć. Na szczęście, zostało mi trochę miejsca  w żołądku i byłem w stanie go zjeść. „Na szczęście” jest tu bardzo dobrym zwrotem. Bo jeśli spojrzymy na skład – wygląda świetnie. Poza wołowiną mamy jeszcze FBB boczek, karmelizowaną cebule, pikle, sery i sos FBB Relish.

To co w nim zachwyca – poza obłędną wołowiną – to boczek. Bo jest w cieście. Serio. Geniusz. Chrupiący, nie za słony, w cieście. Pierwszy raz coś takiego jadłem, ale zakochałem się w tym boczku bez pamięci. Reszta składników – znowu propsy i znowu doskonale uzupełniają całość. Pikle – jak to pikle, nie przeszkadzają, a nawet dodają trochę charakteru. Cebula wygrywa słodkie nuty w tle, którego głównym planem są sery. Najlepszy klasyk, jaki jest dostępny w Poznaniu.

DSC08460 (Kopiowanie)

DSC08459 (Kopiowanie)

Oba burgery mają jeden drobny minus. Bułka od spodu jest dość krucha i troszkę pęka, przez co łatwo się pobrudzić. Ale smaku to nie psuje. A to smak jest najważniejszy.

[bobbybobas]

Chłopaki jak widać zajarani Bobem bez pamięci! A ja? Bez szaleństw. Skusiłem się na coś, czego nigdzie jeszcze nie widziałem, a tym bardziej nie kosztowałem. Burgera z grzybami!

FBB Grzyb, jak na imię temu dżentelmenowi, składa się z 200g wołowiny, pieczonych grzybów, sera wędzonego, karmelizowanej cebuli i majonezu grzybowego. Na papierze wydawał się ciekawy. Kiedy dotarł do stolika zapowiadał się bardzo obiecująco. Maciek uczynił swoją fotograficzną powinność, a ja nadzwyczaj wygłodniały przystąpiłem do degustacji. Spodziewałem się, że taka ilość wołowiny, który dodatkowo poprosiłem o wysmażenie medium rare, będzie łechtać moje kubki smakowe, a nuty grzybowe dopełnią całości. I tu się w swoich oczekiwaniach myliłem.

DSC08442 (Kopiowanie)

DSC08443 (Kopiowanie)

Jako pierwszy wbija się smak pieczonych, marynowanych pieczarek, które po takim przyrządzeniu smakują bardzo interesująco. Są też w słusznej ilości, co powiększa ich przewagę. Wędzony ser czasem przebije się na tyle, aby być wyczuwalny w smaku. Fizycznie jest zauważalny przy każdym kęsie. Karmelizowana cebula nie wtrąca się do rozmowy, natomiast majonez grzybowy przypieczętowuje niezbywalną kontrolę grzybowego smaku w tej kompozycji.

Ale co z wołowiną? No właśnie, co? Niestety ginie w cieniu pod kapeluszem pieczarek. W ostatnich kęsach dopiero dała o sobie znać. Jest świetna, odpowiednio zmielona, prawidłowo wysmażona, adekwatnie przyprawiona. Na taką wołowinę warto było czekać cały dzień. Ostatnia kwestia to wychwalana przez Panów bułka. Cholera jasna, moja rozpadła się na drobne okruszki już po pierwszym gryzie. Była smaczna, ale urobiłem się po łokcie starając się jakoś kulturalnie zjeść swojego burgera.

DSC08441 (Kopiowanie)

Tak jak i rednacz swojego burgera biorę w zestawie. Dopłata 4,5 zł z jednej strony wydaje się uczciwa, z drugiej mocno naciągnięta, ale o tym za moment. Najpierw podkreślę, tak jak zrobił to Maciek, ewenement smaku frytek. Zapewne będzie to sekretem lokalu, a samemu ciężko sie domyślić co to jest, ale frytki miały lekko słodkawy, tajemniczy smak. Były w czymś obtoczone przed smażeniem, co nadało im tychże właśnie cech. Coleslaw był, nie fascynował, bo kogo fascynują warzywa.

Wracając do ceny. Wydaje się ona sprawiedliwa, jeśli ktoś chce frytki tylko po to, by okrasić smak całego posiłku, docenia ich niewątpliwie niepowtarzalny smak, a coleslaw ma być przełamaniem smaku. Cena jest wredna i za wysoka dla kogoś, kto za prawie 5 złotych oczekiwał, że zamówione dodatki dodadzą ciut zapchania w żołądku. Jako że przyjechałem niemożliwie głodny, a ilość frytek była totalnie niewielka, uważam, że wybierając te dodatki strzeliłem kulą w płot. Nie pomogły się najeść, a w tej cenie w drodze powrotnej mogłem zabrać duże frytki z sieciówki.

DSC08444 (Kopiowanie)

DSC08447 (Kopiowanie)

Burger wyszedł grzybowo-grzybowy, także trzeba naprawdę lubić grzyby, aby przypadł do gustu. Ja lubię, więc nazbyt narzekać nie będę, ale żeby tak zagrzybić, żeby wołowiny nie było czuć? Oj, zdarza się. Smakowało. Gdyby budżet pozwolił, poszedłbym w ślady J-Maca i degustował dalej! Dodatki? Przepłacamy, chyba, że obsługa podwoi ich porcję.

Lokalizacja: Kramarska 21, Poznań | fanpage

Ceny:
* FBB Pork – 20 zł
* FBB Żebro – 20 zł
* FBB Klasyk – 17 zł
* FBB Grzyb – 18 zł
* Zestaw – +4,50 zł

Smakowitość:

FBB Pork 100%
FBB Żebro 100%
FBB Klasyk 100%
FBB Grzyb 80%
frytki 80%
colesław 65%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: bardzo fat

Ocena Ogólna

Rewelacja

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
4.43/5 (7)
Ja oceniam na...

  • Marcin Kot

    Czasem zdarza (zdarzało?) im się trochę przesolić mięso, ale poza tym nie mam żadnych uwag. O ligę wyżej niż konkurencja, zdecydowanie.

  • A mi u nich nie podchodzi :/
    Na pierwszy ogień poszedł puled pork, no i czułem się jak bym jadł smakową rozpadającą się bułkę z duża ilością dobrze upieczonego, ale słonego mięsa i piklami (kiszone > dlugo dlugo nic > pikle) :< takie mocne 5/10

    Zniesmaczony pierwszym podejściem wybrałem, burgera z żeberkami i sosem BBQ – czyli coś co powinno być dość wyraźne w smaku z założenia. No i było to samo co za pierwszym razem… niewyraźnie, sos smakował nijak, żeberka, które miały być chrupkie takie wcale nie były, znowu było tylko słono, a bułka nadawała dziwnego smaku, a całość dopełniały pikle, a karmelizowana cebula gdzieś ginęła.

    Niestety najwidoczniej mam spaczone kubki smakowe, a szkoda, bo knajpka z fajnym klimatem, dobrymi frytkami i dużą ilością mięska… Dobrze, że w mamy dużo burgerowni do wyboru 🙂

  • paula

    nie zgodzę się jeśli chodzi o klasyka, bo tylko jego probowalam. bulka rozlatywała sie w rękach, sosy nie zachwycaly, ogórki prawie niewyczuwalne, a najgorszy był ten boczek. smakowal potwornie. mówiąc szczerze wyciągnęłam go z burgera i zostawiłam na talerzu. jedyne co mi odpowiadało to stopień wysmażenia mięsa – jako jedyne się obroniło i smakiem i jakością.
    jak dla mnie za klasyka (który powinien być kultowy) : 4/10

    • Heh, no boczek jest mocno specyficzny – nie każdemu podejdzie. 🙂

  • Joanna Pecold

    Też się wypowiem, bo po tylu dobrych opiniach wybrałam się wreszcie do słynnego Fat Bob Burgera. I powiem szczerze – w ogóle mnie nie zachwycił. Może dlatego, że ja w burgerze lubię i mięso i dodatki które balansują smak. Lubię dodatki w postaci ogórka i pomidora, listka sałaty z odrobiną cebuli i dobrym sosem. Tutaj po prostu czułam mięso i bułkę i nic poza tym. Stopień wysmażenia mięsa – bardzo dobry, ale zdecydowanie brakowało mi dodatków. Cena – 21 zł – też wysoka jak na burgera. Może to po prostu nie mój smak, a fani zdecydowanie mięsnych burgerów będą zachwyceni. Moje serce nalezy do Food Patrolu – tam mi po prostu bardzo smakuje. Poza tym colesław bardzo słabiutki, tonął w majonezie 🙁

  • Kuba Waligórski

    Jak do cholery można zrobić burgera z porka? toż to profanacja i ta kapusta kiszona do tego, co to k…. ma być jakaś golonka? pomyliliście bajki, nie zjem tego gówna na pewno

    • Ten burger nie jest z porka. Jest z wołowiny, jak przystało na burgera. 😉 Pulled pork jest tylko DODATKIEM. Czytaj uważnie. 😉

      Kapusta kiszona? W żadnym burgerze nie masz kapusty kiszonej.

  • Radek Rutkowski

    Jak dla mnie porażka – ciężko nawet powiedzieć, jak smakowało, po starałem się głównie nie ubrudzić (a nie pomagała w tym bezglutenowa bułka, która nijak nie pomaga w utrzymaniu w ryzach ogromnej zawartości). Albo podaje się burgera, którego można zjeść normalnie trzymając w rękach (np. Łapu Papu), albo się go podaje na talerzu z sztućcami (np. Święta Krowa). Tutaj nie wyszło.

    • Abstrahując od Twojej oceny knajpy, jedzenie burgera sztućcami to zbrodnia! Tutaj coś napisałem na ten temat: http://wygrywamzanoreksja.pl/sandbox/jedz-reka/

      A burgery ze Świętej Krowy są jednymi z gorszych w Poznaniu.

      • Radek Rutkowski

        1. No i wszystko fajnie, ale hamburger musi DAĆ SIĘ ZJEŚĆ rękami – jak to jest np. w Łapu Papu przy pojedynczych, po podwójne stanowią wyzwanie, a potrójnych nawet się nie podejmowałem zamawiać. Trochę to przypomina dyskusję o jedzeniu ryżu pałeczkami – jak się go ugotuje po europejsku na sypko, to się nie da i tyle. Jeśli jest trochę posklejany, to się da.
        Te z FBB ostatecznie zjadłem rękami, ale nie miałem z tego żadnej przyjemności. Kiedyś jadłem pulled porka w Lizbonie – był tak przygotowany, że mógłbym go jeść podczas biegu. A więc da się.
        2. Odnosiłem się do samego sposobu podania w Świętej Krowie – nie zauważam w swoim wpisie żadnego odniesienia do smaku hamburgerów.

        • Ad. 1 Jasna sprawa! Mi się w Fat Bobie udało to bez problemu – może od czasu mojej wizyty (parę miesięcy minęło) kucharz zmienił recepturę bułek, może zwyczajnie miałeś pecha (albo ja szczęście). Nie skreślaj ich na zawsze, spróbuj jeszcze raz za jakiś dłuższy czas. To miejsce ma naprawdę ogromny potencjał. 🙂

          Ad. 2 Wiem, wiem. Zawsze to dodaję w przypadku burgerów ze Świętej Krowy, bo nie wiedzieć czemu wielu ludzi ich kocha i stawia za wzór burgera. A to duży błąd! 🙂

          • Radek Rutkowski

            Ad. 1 Wziąłem porka (strasznie mnie w niedzielę przypiliło, odbiłem się od drzwi w Klepce, odbiłem się w Wyczesanych i wylądowałem ostatecznie w FBB) – tego mięcha jest zwyczajnie za dużo jak na jedną sztukę. Wolałbym kupić 2 mniejsze (i tańsze).
            Ad.2 Mnie tam akurat odpowiada, że mielą mięso grubiej niż inne burgerownie. No i mam w miarę po drodze. Zawsze niedoścignionym w Poznaniu był dla mnie Jajkon z ŁP, ale po ostatniej wizycie zauważyłem, że się tam mocno popsuło. Aktualnie chyba nie mam ulubionej burgerowni.

          • A nie wiem, chyba na tę chwilę nigdzie nie ma. 😉

  • Jacek

    Dziwią mnie tutaj komentarze trochę, zgadzam się z autorami, burgery dają radę. Ja polecam Włoski.

  • Marcin Zetski

    Burgery jesli chodzi o wyglad i ilosc roznych dodatkow w bulce naprawde niezle, mieso prawidlowo wysmazone, no i smak calkiem spoko, natomiast nie bedzie to moja ulubiona burgerownia w Poznaniu. Myślę, że powinni popracować nad podkręceniem smaku np bardziej wyrazistymi sosami (jedlismy Klasyka i Porka)