Wyszukiwarka

FALLA (Poznań)

Tak jak nie lubię falafeli i hummusu, tak tu wyjątkowo oba te dania mi smakują.

FALLA to lokal, który zebrał najwięcej głosów w ankiecie na wegetariańskie miejsca do odwiedzenia przeze mnie. Trochę mnie to zdziwiło, gdyż do tej pory znacznie więcej „ochów” i „achów” słyszałem o WYPASIE i JE SUSIE. Z drugiej strony jest to dość świeże miejsce, więc pewnie stąd bierze się zainteresowanie moją opinią na jego temat.

Jest tylko jeden problem: nie przepadam ani za hummusem, ani za falafelami – specjalnościami FALLI. Po prostu ich nie lubię i już. Na wyraźne życzenie czytelników, postanawiam dać tym bliskowschodnim potrawom ostatnią szansę.

Na wejściu FALLA nie robi zbyt dobrego wrażenia: trzy czy cztery stoliki, krótka lada, lodówka, jakieś drobne elementy dekoracyjne – to w zasadzie wszystko. Ot, całość wygląda na ciut mocniej odpicowaną budkę z kebabem. Ale przecież nie wystrój robi knajpę. Jedzenie – to ono się liczy.

Errata: FALLA od czasu publikacji recenzji przeniosła się do nowego, większego lokalu. Także nie sugerujcie się moją opinią o metrażu i liczbie stolików.

DSC05170

Decyduję się na „rękę Fatimy” z dwóch powodów. Po pierwsze, ta pozycja z menu pięknie wygląda na zdjęciach. Po drugie, jest to w zasadzie streszczenie całej oferty FALLI – na tym wyjątkowym talerzu znajduje się przekrój specjalności lokalu: 5 rodzajów hummusu, falafel i warzywa przyrządzone tak, jak to się robi na Bliskim Wschodzie. Wrażenie robi na mnie nie tylko wygląd ręki Fatimy, ale też jej rozmiar – jest to spora porcja nawet dla dwóch osób. Ale ja nie dam rady?!

O żesz w mordę! Wielkie to!
O żesz w mordę! Wielkie to!
Chyba nie dam rady...
Chyba nie dam rady…

Zaczynam od hummusu w wariancie klasycznym. Dobry, smakuje mi, ale nie jest to rzecz, którą zamówiłbym ponownie (zwłaszcza solo), ani która śniłaby mi się po nocach. Podany jest z kwaśną, piklowaną rzepą – pasuje tu idealnie. Znacznie ciekawiej jest w przypadku pozostałych hummusów – moim faworytem jest ten z dodatkiem marchewki i miodu (dla mnie coś bardzo „WOW”), choć również mocno przemawia do mnie aromat wędzonego chipotle. Poza tym zajadam się opcją z kolendrą i chili oraz suszonymi pomidorami – obie mogę śmiało polecić.

Taka legenda odnośnie hummusu.
Taka legenda odnośnie hummusu.

Następnie zabieram się za falafel. Mam co do niego spore obawy, gdyż do tej pory smakował mi tylko w WYPASIE, a próbowałem go wiele razy. Zawsze problemem było dla mnie to, że danie jest bardzo suche. Tutaj – za sprawą dodania dużej ilości ziół – tak nie jest. Falafel po przekrojeniu jest wręcz wściekle ciemnozielony. Wciągam wszystkie cztery „kotleciki” bez grymasu na twarzy. I o to chodzi!

DSC05186

Jak wcześniej wspominałem, rękę Fatimy uzupełniają warzywka: piklowana marchewka, cebulka, rzepa, oliwki, cieciorka, papryka, kasza bulgur z jakąś zieleniną (pietruszka?) – jest tego naprawdę sporo. Poza tym to całkiem fajne urozmaicenie, taka przegryzka, między kolejnymi kęsami hummusu czy falafela. Jestem na tak!

Ręka Fatimy nie należy do najtańszych dań (45 zł), więc warto się na nią skusić w szczególnych sytuacjach. Przede wszystkim warto mieć kompana lub towarzyszkę do pałaszowania tego ogromnego talerza – sam wziąłem trochę hummusu i warzyw ze sobą na wynos, więc jeśli ja nie dałem rady, to pewnie większości z Was też to się nie uda. Obsługa FALLI poinformowała mnie, że ręka Fatimy to danie nawet na 3 osoby, ale z tym zapewnieniem byłbym już bardziej ostrożny – wydaję mi się, że na parę będzie w sam raz.

DSC05184

DSC05180

Skoro ta pozycja z menu jest przekrojem „wszystkiego, co najlepsze” w lokalu, na pewno warto w nią zainwestować przy pierwszej wizycie. W ten sposób szybko dowiecie się, co Wam smakuje, a co nie i czy warto do FALLI wracać, a jeśli tak, to na co. Bardzo lubię to rozwiązanie w ofercie knajp – proste i raczej rzadko spotykane, a szkoda, bo na pewno pomaga zdobyć stałych klientów.

Choć akurat w moim przypadku raczej nie zadziałało. Nie żeby było niesmacznie, wręcz przeciwnie – wyszedłem z FALLI szczęśliwie najedzony. Po prostu potwierdziło się to, co uważałem od dłuższego czasu: te dwie rzeczy – hummus i falafel – nie są na liście potraw, na które mogę mieć raz kiedyś ochotę. Było smacznie, nie narzekam, ale nie chcę na nie wracać – ani mnie to nie odrzuca, ani nie przyciąga.

Zatem polecam FALLĘ dwóm rodzajom osób – tym, którzy lubią hummus i falafele i tym, którzy albo tych dań nie jedli, albo jedli je tylko kilka razy w życiu w miejscach, które się w nich nie specjalizują. Ja raczej nie wrócę, bo to po prostu nie mój klimat. Ale jeśli będę w pobliżu głodny lub zaciągnie mnie tu jakiś znajomy „hummus lover”, to prawdopodobnie chwilę pogrymaszę, by później zajadać się tym, co zamówię.

Mam nadzieję, że rozumiecie tę moją zawiłą argumentację. W skrócie: jest smacznie (nawet bardzo), ale to nie mój smak. I tyle.

Lokalizacja: Wawrzyniaka 19, Poznań | fanpage

Cena: 45 zł

Smakowitość 80%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: nie jedzcie tego sami, nie dacie rady

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
4.34/5 (41)
Ja oceniam na...

  • Aleksandra Kalowska

    Jeśli chciałbyś się przekonać do falafela, a będziesz w stolicy, na Kredytowej w totalnie obskurnym miejscu jest najlepszy falafel w Polsce. Potwierdziło mi to 4 Arabów i jeden Izraelczyk, uważam to za wybitnie wiążącą opinię 😉

    • Jeśli do tej pory się nie przekonałem, to już się nie przekonam. Taka prawda. Bigos też z niejednego gara jadłem, a wciąż nie przepadam. 😉

  • Nemesis Nave

    Kiedy przeszłam na dietę bezmięsną, czaiłam się do hummusu jak pies do jeża… Takie papki średnio mnie przekonują, a jeszcze jak się zrażę, to pewnie więcej nie zjem. „Zaryzykowałam” w shisha barze – i całkiem miło się zaskoczyłam. Jako przekąska na pieczywie sprawdza się super. Ale nie żeby zaraz za tym szaleć… 😉
    Do subwaya wprowadzili właśnie kanapki z falafelem – koniecznie kiedyś spróbuj! Byłam pewna, że się na tym zawiodę, a tu niespodzianka.

    Btw. Jak na takie ilości spożywanego jedzenia – niezła sylwetka.

  • Joanna Kucharzewska

    Za bardzo obciążasz tymi wpisami mój portfel :p. Wpadliśmy z chłopakiem na twojego bloga z ciekawości, po tym jak prowadziłeś spotkanie na WNPiD. Nawet nie wiesz jak żałujemy, że nas ominęło! Blog świetny, a my podążamy twoimi śladami poszukując dobrego jedzonka w Poznaniu. Co więcej, też planujemy sobie od maja urządzić miesiąc bez mięsa, ale to bardziej z ciekawości, żeby zobaczyć, czy i jak wpłynie to na nasze samopoczucie. I właśnie w ten sposób zawędrowaliśmy dzisiaj do Falli. Wcześniej jadłam kilka razy hummus i falafle – za każdym razem tego żałowałam, natomiast dla mojego chłopaka była to nowość. Zamówiliśmy rękę fatimy – rzeczywiście jest to porcja dla 2 osób, ale pod warunkiem, że wszystko nam będzie smakować, wtedy się najemy, a wręcz trochę przejemy.
    Wrażenia z tego miejsca byłyby bardzo pozytywne, gdyby nie jedna sprawa – beznadziejna organizacja pracy! Lokal przepełniony, no ale tego się nie czepiam (w końcu sobota, godz. 16). No ale żeby kelnerki pytały się ludzi co zamówili na wynos, bo nigdzie tego nie zapisały, goniły za klientem, bo nie dołożyły czegoś do zamówienia? To już chyba przesada. W trakcie jedzenia na tyle nam zasmakowały 2 rodzaje hummusu, że postanowiliśmy go wziąć na wynos. Zamówiłam go ok. 10 minut przed zakończeniem jedzenia, po czym zwolniliśmy stolik, bo inni ludzie już czekali w kolejce na miejsce. Wtedy się grzecznie spytałam, za ile hummus będzie gotowy – 10 minut usłyszeliśmy, po czym w efekcie dostaliśmy go dopiero po 20 minutach. Zdecydowanie warto unikać tego miejsca w weekendy!

    • Kasia M

      Zgadzam się, byłam tam dzisiaj, zamówiłam falafel- czekałam pół godziny…Danie było dobre, ale panuje tam lekki chaos, może jak powiększą lokal to będzie lepiej bo chętnie spróbowałabym innych dań 🙂

    • Ja byłem we wtorek, bo jak przyszedłem w niedzielę, to nie było gdzie usiąść. Także chyba dobrze się złożyło. No i dzięki za miłe słowa – budujące! A spotkania ze mną jeszcze kiedyś będą. 🙂