Wyszukiwarka

Cammero Steak House (Poznań)

Amerykańska kuchnia ze stekami na pierwszym planie. Udany powrót po latach.

Okolice Ronda Kaponiera można nazwać „zagłębiem dobrych steków” w Poznaniu. Na tej samej ulicy, tuż obok siebie, znajdują się dwa lokale, w których potrafią serwować oraz – co chyba najważniejsze – smażyć wołowinę.

Parę miesięcy temu byłem gościem na degustacji w SomePlace Else – to jedna z dwóch restauracji w hotelu Sheraton. Jest w niej nieco oldschoolowy klimat i królują w niej steki. Podaje się tu dobrą jakościowo wołowinę, szef kuchni zdaje się znać wszystkie stopnie wysmażenia i generalnie są to bardzo smakowite mięsne kąski w słusznym rozmiarze. Na podstawie moich doświadczeń nie jestem w stanie powiedzieć o tym miejscu złego słowa, jednak ze względu na bardzo wysokie ceny, raczej nieprędko do niego wrócę – dla mnie w SomePlace Else steki są zwyczajnie za drogie.

Inaczej sprawa wygląda w przypadku Cammero Steak House – mamy tu podobny klimat i znacznie niższe ceny. Dalej są to wprawdzie steki (a steki zwyczajnie muszą trochę kosztować), więc nie są to kwoty, które lekką ręką wydawałbym codziennie na obiad. Ale już raz w tygodniu? W sumie, czemu nie?

Przy składaniu zamówienia mamy szeroki wybór wołowiny: antrykot, rostbef i polędwica, angus amerykański, angus australijski i hereford, rib-eye i tomahawk – zdecydowanie jest się nad czym zastanawiać. Jako raczej okazjonalny stekożerca proszę o pomoc w wyborze obsługę, która o każdej pozycji z karty potrafi coś opowiedzieć. Pada na Black Angus Steak Australia z tzw. serca łopatki wołowej (49,90 PLN).

Nie bawię się w testowanie, ile kucharz zna stopni wysmażenia – proszę o medium, bo właśnie takie steki lubię najbardziej. Do poziomu wysmażenia nie mam jednak żadnych zastrzeżeń. Mięso jest kruche i dobrze doprawione. Wspaniale smakuje samo w sobie, ale świetnie łączy się też z odrobiną masła czosnkowego. Mówiąc krócej, bardzo dobra robota!

Do steku możemy dobrać dwa dowolne dodatki – decyduję się na pieczone ziemniaczki z masłem oraz brokuły w sosie serowym. Oba bardzo mi smakują, ale jeśli ktoś woli fasolkę szparagową z bekonem, kukurydzę, frytki, colesława, czy mix sałat, to nie ma problemu – i takie uzupełnienie wołowiny oferuje Cammero.

Lokal wprawdzie stoi stekami, ale w menu ma także ciekawe przystawki oraz desery. Sam przed daniem głównym kuszę się na… pieczony szpik kostny (24,90 PLN). Nigdy czegoś takiego nie jadłem, więc stwierdzam, że najwyższy czas spróbować. Drugi raz bym jednak jego nie zamówił – choć szpik wcale nie wypada źle: jest dość tłusty w smaku, lecz fajnie łączy się z „nakapanym” tu i ówdzie miodem. O wiele ciekawiej prezentuje się jednak przystawka mojego towarzysza, J-Maca, czyli smażony camembert w sosie żurawinowym (14,90 PLN) – taka nigdy nie zawodząca klasyka.

Większy problem mam z deserem – pankejakmi z wiśniami i gałką lodów (12,90 PLN). Głównie dlatego, że… raczej nie przepadam za tymi owocami. Abstrahując jednak od tego, wiśnie w większości były po prostu „smutnym” żelem – wypadałoby to jednak zaznaczyć  w menu. Poza tym amerykańskie naleśniki zrobiły na mnie raczej dobre wrażenie. Z chęcią na nie wrócę, tym bardziej że co miesiąc w ofercie jest inny „wariant specjalny” z odmiennymi dodatkami.

Jeśli lubicie dobre steki w dobrej cenie, to Cammero jest właśnie dla Was. Pracownicy lokalu wiedzą, jak obchodzić się z wołowiną, a poza tym mają jej tutaj dość szeroki wybór. Pozostałe dania są raczej dodatkiem – czasem lepszym, czasem gorszym, zawsze jednak stojącym w cieniu steków. Wydaję mi się, że Cammero jest także dobrym miejscem, żeby zjeść w nim swój pierwszy stek, bo z jednej strony trzyma poziom, a z drugiej nie „żąda” za nie zbyt wygórowanych cen. A jeśli już Wam steki w Cammero posmakują, to gwarantuję, że będziecie chcieli odwiedzać tę knajpę jeszcze wielokrotnie!

Lokalizacja: Bukowska 11, Poznań | fanpage

zakres cen: powyżej 50 PLN

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.57/5 (42)
Ja oceniam na...