Wyszukiwarka

Butch Cassidy (Burger House, Poznań)

DSC_0057

Wyznacznikiem jakości burgerowni zawsze jest dla mnie burger BBQ. Bo można mieć w ofercie różne cuda na kiju, ale to klasyk z bekonem i sosem barbecue pozwala najlepiej porównać wołowinę w bułce z różnych miejsc (i przy okazji nie jest tak nudny jak zwykły hamburger). „Barbek” z Burger House bardzo dobrze świadczy o poznańskim lokalu.

150 g wysokiej klasy wołowiny, żółty ser, bekon, sałata, pomidor, ogórek, sos BBQ i majonez – wszystko to zamknięte w najlepszej bułce burgerowej, jaką miałem przyjemność jeść w wielkopolskiej gastronomii. Pracownicy Burger House zarzekają się, że pieczywo wypieka mała, rodzinna piekarnia – jestem w stanie w to uwierzyć. Cienkie, z zewnątrz chrupiące, a w środku – dzięki posmarowaniu masłem od wewnątrz – mięciutkie. Z wyglądu bułka przypomina trochę tą serwowaną w krakowskim Moaburgerze, ale – jeśli mnie tylko pamięć nie myli – smakuje inaczej.

Wołowina wysmażona nie tyle średnio, co średnio-mocno. Przynajmniej w przypadku mojego „egzemplarza”. Reszta redakcji otrzymuje wołowinę średnio wysmażoną, a przynajmniej wszyscy tak twierdzą. Co ważne jest to krowa posiekana, nie zmielona. Do tego mocno przyprawiona pieprzem, co mnie przy niektórych gryzach denerwuje, bo akurat za tym smakiem nie przepadam.

Bekon i ser – praktycznie niewyczuwalne. Wizualnie są, ale podniebienie ich niemal nie wyłapuje. Może gdyby boczek przygotować na bardziej chrupko, to czułoby się go przez cały czas, a nie przy jednym, ew. dwóch kęsach.

DSC_0062Warzywa są „znakomitym uzupełnieniem całości”. Pusty frazes, ale w tym przypadku prawdziwy. Sałata jest od tego, żeby burger miał ładny kolor (fajnie, że drobno poszarpana, a nie w jednym wielkim liściu), zaś blanszowana czerwona cebula dba tu nie tylko o wrażenia estetyczne, ale też smakowe. Najwięcej zamieszania wprowadza pomidor z ogórkiem, które zachowują się trochę jak na bokserskim ringu – raz jedno, raz drugie warzywo wymierza cios drugiemu, przez co z kęsa na kęs bardziej czuć to „ojca Ketchupu”, to „najlepszą zagryzkę pod wódkę”.

Sos BBQ nie leje się w Burger House strumieniami. Trochę mi z tego powodu smutno, bo lubię mieć swoje ulubione rzeczy w dużych ilościach. Walory smakowe zostały jednak zachowane przy każdym gryzie. Serio, sos barbecue czuć przez cały czas (w przeciwieństwie do majonezu, który ponoć gdzieś tam jest – widziałem, ale nie czułem). I jest to dobre barbecue. W Poznaniu lepszy sos BBQ serwują tylko w Whiskey in the Jar, lecz to przecież inna liga (również cenowo).

Małe ilości sosu mają też swoje plusy – trudno się Butchem upaćkać. Tym bardziej że bułka, mimo że nie wygląda na solidną, całość trzyma w ryzach bezproblemowo. Trochę gorzej, że się nie najadłem, ale tego dnia cierpiałem na wyjątkowy głód. Inni z lokalu wychodzili przecież nasyceni. Zawsze też można domówić dodatkową porcję mięsa za 8 zł – takim potworem już łatwo się napchać.

Spośród trzech poznańskich burgerowni, które odwiedziłem, najbardziej burger BBQ smakował mi właśnie w Burger House (a byłem jeszcze w Łapu Papu i Food Patrol). Nie żeby różnice między tymi lokalami były jakieś kolosalne, ale to właśnie na ulicy Długiej podają najlepszą bułkę w mieście. Reszta składników trzyma poziom narzucony przez konkurencję. Miła i przyjazna obsługa (no, e-papierosy może nie śmierdzą, ale i tak zastanowiłbym się nad paleniem ich przy klientach) choć nie wpływa na moją ocenę, to wręcz nietaktem byłoby nie wspominanie o niej.

Tak, w Burger House zjecie najlepszego „barbeka” w mieście. Oczywiście w tej kategorii cenowej, tu znów smaczniej jest w Whiskey in the Jar, o ile chcecie wydać dwa razy więcej mamony.

[alert]
Jesteś w pobliżu i masz ochotę na coś innego? Zobacz, co proponujemy w tej okolicy.
[/alert]

Lokalizacja: Długa 11/2, Poznań

Cena: 18 zł

Smakowitość 95%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: 61% 

Zdjęcia wykonał Szymon Kiżewski.

  • Jak burger BBQ, w którym nie czuć boczku i jest mało sosu ma być najlepszym burgerem BBQ w mieście ? Patrolowy burger jest o 5 zł tańszy,ma tyle samo mięsa, a boczek jest zdecydowanie wyczuwalny.

    • rednacz

      Taki paradoks. Odsyłam do moich recenzji barbeków z Łapu Papu i Food Patrol. 🙂

  • Potwierdzam, plus bułka jakaś nijaka. Food Patrol jest ciut lepszy, a za zaoszczędzone 5 złotych można sobie walnąć fryteczki..

    • Albo dodatkowego kotleta 😀

  • Podwójny BBQ w FP to potwór, którego mało co w Poznaniu przebija 😀