Wyszukiwarka

Amici Miei (Poznań)

Niby dobrej kuchni włoskiej w Poznaniu nie brakuje, ale od jakiegoś czasu na Rybakach jest restauracja, która ma potencjał, by rywalizować z najlepszymi.

O jej istnieniu wiem od dawna, polecacie mi ją niemal od otwarcia. Zawsze jednak brakowało dodatkowego impulsu do jej odwiedzenia. W zasadzie zwykły przypadek sprawia, że wraz z Sonią w ostatni weekend trafiamy do Amici Miei.

Pierwsze plusy dostrzegam już na wejściu: jest ładnie, całkiem elegancko i klimatycznie. Wystrój dopasowany do tego co w karcie – włoski klimat czuć na każdym kroku, gdzie się nie spojrzę.

Nastrój podbijany jest przez właściciela – Włocha z krwi i kości, który łamaną polszczyzną lubi zagadywać swoich klientów, zwykłym pitu-pitu o pogodzie, czy doradzając wybór dań. Przy okazji nie jest nachalny – jeśli ktoś nie ma nastroju na pogaduszki lub z natury nie jest zbyt rozmowny, to nie będzie długo ciągnął za język. I to jest całkiem fajne.

Screenshot_2016-06-05-20-58-29-01

Co zamawiamy? Na przystawkę standard – bruschetta do podziału na naszą dwójkę. Poza tym Sonia wybiera klasykę spaghetti aglio olio e pepperoncino, a ja gnochetti w sosie na bazie gorgonzoli i serka mascarpone. W karcie jest duży wybór dań z owocami morza – kelnerka nam je proponuje zaznaczając, że w Amici Miei mają ich codzienną, świeżą dostawę. Nie sprawdzamy, bo w Chorwacji tak się nimi objedliśmy, że chyba na jakiś czas odpuścimy sobie ich konsumpcję. No, przynajmniej ja.

Bruschetta to bardzo prosta rzecz: ot, pieczywo z pomidorkami koktajlowymi posmarowane oliwą i roztartym czosnkiem. Z jednej strony trudno tu coś spieprzyć, z drugiej wydobycie z tej prostoty esencji, która zwali z nóg potrafią tylko utalentowani kucharze. I w Amici Miei ta zwykła bruschetta wychodzi doskonale – pomidorki są świeże i soczyste, grzanki chrupiące, ale nieprzesadnie, a czosnkowy aromat jest bardzo intensywny. Przystawka idealna!

Screenshot_2016-06-05-20-59-56-01

Moje gnochetti, kluseczki nieco przypominające polskie kopytka, również sprawiają mi sporo radości. Same w sobie są pyszne, ale to fenomenalny sos robi tu pierwszorzędną robotę. Z gorgonzolą (i serami pleśniowymi generalnie) problem jest tego rodzaju, że jak się z nią przesadzi, to nawet najpyszniejsze danie może być męczące. Tu równoważy ją serek mascerpone – jest zadziornie, ale bez przesady. Tak wiecie, idealnie w punkt.

Screenshot_2016-06-06-15-30-58-01

Jak zwykle to jednak Sonia wybiera lepiej, może dlatego że decyduje się na totalną prostotę? Niby spaghetti z czosnkiem, oliwą i pepperoncino bez problemu można sobie zrobić w domu, ale tak smacznego ja nie potrafię. Jest całkiem pikantnie, makaron mocno rozgrzewa, ale nie do takiego stopnia, by pocić się i płakać – to raczej miłe uczucie, a nie walka z bólem. Do tego ogrom czosnku, który uwielbiam. Taka prostota jest najlepsza.

IMG_20160606_152633

Łyżkę dziegciu w beczce miodu odnajduję, płacąc rachunek. Wszystkie dania są w cenach naprawdę przyzwoitych: bruschetta za piętnastaka, spaghetti za dwie dychy, a moje gnocchetti za 28 zł – nie są to wygórowane kwoty, zwłaszcza za wyborne doznania smakowe. O co więc chodzi? O wodę. Zamawiamy ją, nie patrząc do końca na to, co jest w karcie – prosimy o tyle, by starczyło na naszą dwójkę w dość upalny dzień. Na rachunku – 20 zł za butelkę o pojemności 700 ml. Trochę drogo, co?

Rozumiem, że jest to woda sprowadzona z Włoch, że pewnie stąd ta wygórowana cena, bo inaczej by się nie opłacało. Tylko, no wiecie, jakby to Wam wytłumaczyć… Ta woda smakowała jak woda – nie czuć różnicy między nią, a czymś innym dostępnym na polskim rynku. Byłoby fajnie, gdyby w czasie składania zamówienia obsługa ostrzegała, że woda w tej knajpie kosztuje tyle samo co przepyszne spaghetti aglio oglio. Zwłaszcza że wielu klientów prosząc o wodę, nie szuka jej specjalnie w karcie. A już nie wspomnę o tym, że w dobrych knajpach woda powinna być za darmo (a już na pewno w upały), przy czym niekoniecznie musi to być woda wieziona przez Alpy w kierunku Polski.

Poza tym zgrzytem w Amici Miei jest cudownie. Menu jest dość szerokie, my akurat postawiliśmy na proste dania, ale w ofercie są też bardziej skomplikowane potrawy. Co najważniejsze, wszystko smakuje fantastycznie, a przecież o to w tym wszystkim chodzi. Kto wie, może Amici Miei będzie pierwszym lokalem rozrusza Rybaki, które do tej pory słynęły tylko z wystającej zza rogu kolejki do Manekina? Oby!

Lokalizacja: Rybaki 24/25, Poznań | fanpage

Ceny:
* bruschetta – 15 zł
* spagehtti aglio oglio e pepperoncino – 20 zł
* gnocchetti – 28 zł
* woda – 20 zł

Smakowitość:

bruschetta 90%
spaghetti 90%
gnocchetti 85%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: gdyby nie ta woda…

Ocena Ogólna

Rewelacja

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
3.75/5 (20)
Ja oceniam na...

  • Kasia

    Wygląda ciekawie, wpadnę tam przy najbliższej okazji bo dobra kuchnia włoska potrafi dać wiele radości. A wody na szczęście i tak nie zamawiam w knajpach, ale dobrze, że ostrzegałeś 🙂

  • disqus_dTpfbF9Soa

    Ta restauracja była przez długi czas pod nazwą Don Lucci i znajdowała się w Swarzędzu w Centrum Handlowym. Ze względu na remont, postanowili się przenieść, ale niestety nie zdążyłem uchwycić gdzie. Po opisie właściciela udało mi się przyporządkować fakty i za to serdecznie Ci dziękuję! 😀 Uwielbiam tamtejsze potrawy i dzięki za zlokalizowanie tego miejsca, na pewno tam wrócę. Tortellini ze szpinakiem, lasagna i oczywiscie na dobry start: Bruschetta!

  • Mela

    Maciej, jeśli chodzi o kuchnie włoską, pizze konkretnie, to wybierz się KONIECZNIE do „Tomasz i Pomidory” na Wojska Polskiego! Najlepsza w Poznaniu! W szczególności polecam z grzybami, a na deser z gruszka!:)

  • ola

    Mega wielki plus!!! Genialne jedzenie, sympatyczna obsługa. Obecnie moja najukochańsza włoska miejscówka. Super klimat, czysto i schludnie. Mili właściciele 🙂 Pyszny rosół !!! Dawno nie jadłam lepszego, włoska pizza to rozkosz dla mojego podniebienia , można jeść ją rękoma, nic się nie rozlatuje. Wszystko świeże i pyszne włączając w to pyszne makarony i spaghetti pomidoro i te z mięskiem. Gnocchi z mozarellą i sosem pomidorowym – niebo w gębie. Często będę tu wracać. Na plus też czekadełko – bruschetta z pomidorkami koktajlowymi.