Wyszukiwarka

5 najgorszych i 5 najlepszych knajp wg czytelników – I kwartał 2017

Jakie są najniżej i najwyżej oceniane miejsca w Poznaniu? I to nie przeze mnie, a przez Was?

Od ponad miesiąca macie możliwość oceniania knajp w pięciogwiazdkowej skali. Możecie to robić zarówno pod recenzją, jak i na stronie zaawansowanej wyszukiwarki knajp. Więcej na ten temat pisałem w tym artykule. Te kilkadziesiąt dni wystarczyły, abyście wystawili ponad 4000 ocen! W związku z tym postanowiłem przygotować zestawienie 5 najgorszych i 5 najlepszych knajp wg Was. Pod uwagę brałem tylko te lokale, które oceniono minimum 50 razy. Takich miejsc było 19 (na 194 możliwych).

NAJGORSZE KNAJPY WG CZYTELNIKÓW (stan na 27 marca 2017)

5. UŁAN BROWAR – 3,85/5 (87 ocen)

Wyspiańskiego 26 | fanpage

zakres cen: 30-50 PLN

Mnie się podobało, ale wielu z Was narzeka, głównie na obsługę. Byłem raz, więc trudno mi to zweryfikować. Tyle negatywnych opinii na temat tego miejsca nie może brać się jednak znikąd.

4. Bar a Boo – 3,76/5 (116 ocen)

Taczaka 11, Gołębia 6, Jana Pawła II 14 | fanpage

zakres cen: 10-20 PLN

Nie dziwi mnie taka średnia ocen. Moloch na glinianych nogach – jeśli chodzi o jakość, Bar a Boo dawno zostało pokonane przez wiele nowo powstałych pizzerii.

3. Warung Sumatra – 3,69/5 (55 ocen)

os. Chrobrego 10 | fanpage

zakres cen: 10-20 PLN

Tutaj też bez zaskoczenia. Moja recenzja była wprawdzie entuzjastyczna, ale od jej ukazania minęło trochę czasu. Z Warung Sumatry zamawiam jedzenie dość często i bywa bardzo nierówno. Raz jest naprawdę bardzo smacznie, a później (tak jak wczoraj) dostaję ociekające tłuszczem jedzenie, po którym leczę się ze zgagi przez pół dnia. Jak ktoś przy pierwszym podejściu trafi źle, to już raczej nie wróci i nie da drugiej szansy.

2. Ptasie Radio – 3,67/5 (63 oceny)

Kościuszki 74 | fanpage

zakres cen: 10-20 PLN

Kiedyś można było zjeść tu najlepsze śniadania w mieście, dziś odstają one znacząco od konkurencji, która prześcignęła Ptasie Radio o kilka długości. Wciąż może podobać się klimat tego miejsca, ale skoro gdzie indziej da się zjeść znacznie smaczniej i w tej samej cenie…

1. Mały Cesarz – 2,07 (99 ocen)

Obornicka 312, al. Solidarności 51, Poznań | fanpage

zakres cen: 20-30 PLN

Zdecydowany faworyt, więc dla mnie zero zaskoczenia. Dziwi może jedynie to, że jednak całkiem sporo osób wystawiało Małemu Cesarzowi maksymalną notę. Za mniejsze pieniądze idzie w Poznaniu zjeść znacznie lepiej, pamiętajcie.

NAJLEPSZE KNAJPY WG CZYTELNIKÓW (stan na 27 marca 2017)

5. Covrig – 4,33/5 (54 oceny)

Półwiejska 27 | fanpage

zakres cen: do 10 PLN

Bardzo lubię ten punkt z Półwiejskiej, niemniej nie spodziewałem się, że znajdzie się on wśród piątki najlepszych knajp Waszym zdaniem. Gratulacje! Aż chyba wpadnę niedługo na jakiegoś precelka. Najlepiej takiego nadziewanego frankfurterką.

4. Min’s Onigiri – 4,37 (54 oceny)

Edwarda Taylora 1 | fanpage

zakres cen: do 10 PLN

Choć dawno nie jadłem, to wciąż jestem fanem. Patrząc na ciągłe „sold outy”, wcale nie dziwi mnie fakt, że i Wy doceniacie trójkątne kanapeczki z Japonii. Oby Min’s Onigiri w przyszłości dalej trzymało formę!

3. YetzTu – 4,57 (119 ocen)

Krysiewicza 6 | fanpage

zakres cen: 20-30 PLN

Doskonale wiecie, że uwielbiam to miejsce i należy ono do jednych z moich ulubionych w Poznaniu. Cieszę się, że nie jestem odosobniony w tej opinii. Swoją drogą, ostatnio do menu wszedł nowy ramen – tutaj napisałem o nim ciut więcej. No i ostatnia rzecz – YetzTu zostało najwięcej razy ocenione, a mimo to utrzymało tak wysoką średnią.

2. Tylko U Nas – 4,72/5 (72 oceny)

Szkolna 7 | fanpage

zakres cen: 10-20 PLN

Klasyka poznańskiej gastronomii, znana z ogromnych i tanich kotletów schabowych. Generalnie z tradycyjnej, domowej kuchni. Mnie za każdym razem najbardziej urzeka obsługująca pani, która mimo ogromnych tłumów w lokalu pamięta dokładnie, kto co zamówił.

1. Kolorowa – 4,76/5 (74 oceny)

lokalizacja: naprzeciwko Okrąglaka

zakres cen: do 10 PLN

Te ogromne kolejki w każdy cieplejszy i słoneczny dzień nie mogą się mylić. Wysoka średnia ocen tylko to potwierdza. Aż przypomniało mi się, że w tym roku jeszcze nie jadłem loda z Kolorowej. Czas to zmienić!

PS Cała piątka pojawia się w moim zestawieniu „najlepszych z najlepszych” knajp w Poznaniu. Cieszę się, że się z tym zgadzamy!

Gdzie to się wszystko mieści? Spójrz na mapkę:

Mało Ci? Sprawdź inne zestawienia:

Następne takie zestawienie pod koniec czerwca. Na pewno zostanie zwiększona liczba wymaganych ocen, aby knajpa była w ogóle wzięta pod uwagę (do 75 lub 100) przy tworzeniu rankingu. Jeśli macie jakieś inne propozycje, piszcie śmiało w komentarzach.

  • Julita Czekała

    Wszystko ładnie pięknie, zdanie podzielam. Ale czy tylko ja mam wrażenie że w tych najlepszych znalazły się głównie lokale deserowo-przekąskowe, natomiast w tych najgorszych tylko kolacyjno-obiadowe? Może taki ranking powinien się pojawić z podziałem na kategorie? Nie mniej pracę doceniam 🙂

    • YetzTu i Tylko U Nas lokalami deserowo-przekąskowymi? No nie powiedziałbym… 😀

      Kategorie to fajny pomysł, ale jeszcze nie teraz – wciąż jest za mało ocen, by się na nie rozdrabniać. Z czasem jednak na pewno się pojawią!

  • Alicja Bryszak

    Kolorowa podrożała, porcja za 5zł 🙁

    • Dalej to nie są duże pieniądze, biorąc pod uwagę jej wielkość. 😀

      • Kinga Kasprzyk

        Ponieważ kocham lody produkcji Kolorowej piątaka zawsze na nie znajdę. Osobiście uważam jednak, że to strzał w stopę pod względem wizerunkowym, który może (acz nie musi) odbić im się czkawką kiedy sezon zacznie się na dobre – tak było z WLT, które długo były absolutnym topem w Poznaniu, a po podniesieniu cen ludzie stopniowo zaczęli uciekać.

        • Czas pokaże. Mnie się wydaję, że Kolorowej nie zatrzyma nic, chyba że pojawi się godna konkurencja. 😉

  • Ada

    Dopiero co pisałeś o terrorze 5 gwiazdek i chciałeś, żeby w Twojej wyszukiwarce było bardziej obiektywnie, a teraz wśród najgorszych knajp takie ze średnią 3,7 i 3,85 (czyli niewiele brakuje do „dobra”)? To chyba nie był najlepszy pomysł. Może lepiej poczekać z tymi najgorszymi do czasu, kiedy ocen będzie więcej, albo to ograniczyć i publikować listę nawet tylko z jedną knajpą, ale żeby miała średnią poniżej 3,0? Ocena 3,85 to naprawdę nie jest źle, zwłaszcza że to nie jest baza wszystkich poznańskich (wiem, nie tylko poznańskich) restauracji, tylko jednak wybór bez miejsc, do których strach wejść. To nie są najgorsze knajpy w Poznaniu.

    • Dokładnie, to nie są najgorsze knajpy w Poznaniu i nigdzie tak tego nie przedstawiłem. To najgorsze knajpy wg moich czytelników, które zebrały ponad 50 ocen (a więc przy okazji muszą być w miarę popularne).

  • Anna Adamczyk

    „obsługująca pani, która mimo ogromnych tłumów w lokalu pamięta dokładnie, kto co zamówił” -> to jest nic, ona pamięta imiona i to, że zawsze bierzesz kompot <3

  • Jako człowiek nieobyty z Poznaniem ostatnio po raz pierwszy zobaczyłam kolejki pod Kolorową i byłam pewna, że coś się stało, jakieś nieszczęście czy może przecenione buty rzucili, a tutaj lodziarnia 😛 Jak się przekonuję, jest to stały obrazek z Poznaniu. Ale rzeczywiście jest pyszna 😀

  • Marcza

    A ja tam lubię Ptasie Radio. Miejsce ma klimat, a jedzenie naprawdę smaczne 🙂

  • Jakub Józefiak

    Zgadzam się z oceną Warung Sumatra – ja zaawsze jadałem tam smacznie i dawałbym nawyższe noty, to gdy kogoś tam zaprowadzam, to nie zawsze przypada tej osobie do gustu. – tak więc rozstrzał ocen jest zrozumiały.

  • W sumie małe zróżnicowanie ocen 😉 Myślę, że są w Poznaniu Naprawdę Złe Knajpy, tylko nikt o nich nawet nie chce pisać 😉

  • Maciej Dąbkowski

    Zdecydowanie powinieneś wybrać się do http://padthairestauracja.pl koło Poznań Plaza. Obsługa cacy, dania jeszcze bardziej, ale nie chcę sugerować żadnego konkretnego – polecam popróbować. Napiszę tylko, że jest różnorodność tajskich dań, są również te zjadliwe dla przeciwników kapsaicyny ale dla jej entuzjastów to prawdziwy raj. I, co ciekawe, ostrość nie zabija smaku potraw tylko je podbija, nawet w najostrzejszych wersjach! Dania można zamówić w trzech wersjach ostrości – od w miarę łagodnego do piekiełka. Co ciekawe, sympatyczny kelner podczas pierwszej wizyty zapytał mnie, czy już tu jedliśmy, bo jeśli nie to poleca najpierw wersję średnio ostrą (dla mnie, bo narzeczona raczej niekapsaicynolubna, więc dla niej najłagodniejsza wersja). Zamówiłem więc ostrożnie wersję średnio-ostrą. Ale za chwilę, widząc mój zapał na piekiełko, kelner tak w razie czego przyniósł mimo wszystko 2 miniaturowe naczynka – w jednym pokruszone, suszone tajskie chilli jako przyprawę a w drugim „prezent” od szefa kuchni (właściciela narodowości tajskiej): sos na bazie soi z kawałkami – a jakże – tajskiej chilli. Zużyłem obydwa naczynka do zamówionej potrawy:D i chociaż przez kilka godzin później czułem dokładnie, jak spożyte potrawy przemierzają mój przewód pokarmowy, rozpalając kolejno każdy przebyty odcinek, to podczas spożywania potrawy nic nie straciły ze smaku. Bardzo bogatego i na przemian atakującego kubki smakowe różnorodnością słodyczy, kwaskowości, goryczki, słoności… i UMAMI. REWELACJA.
    PS. Dla obeznanych z tematem ostrości – powiedzenie, że dobre papryczki po spożyciu pieką dwa razy (na „wejściu” i.. na „wyjściu”) tu się potwierdziło 😀

  • Joanna

    Ptasie Radio- dawno, dawno temu było tam fajnie. Teraz jeżeli muszę tam iść, bo druga strona nalega, to zamawiam tylko herbatę. Po tym jak dwa razy, po zjedzonym tam śniadaniu, musiałam szukać toalety, nie odważę się zjeść tam ponownie. Klimat to dla mnie rzecz drugorzędna. Bo siedzenie w wymalowanych ścianach traci swój urok, jak przez drugą połowę dnia walczy się z zatruciem pokarmowym.