Wyszukiwarka

10 najlepszych i nieistniejących knajp

Screenshot_2016-08-09-17-06-29-01

Na SZÓSTE urodziny bloga wspominam miejsca, które świetnie karmiły, a których już nie ma.

Rynek gastronomiczny jest bardzo dynamiczny. Co chwilę coś się otwiera i co chwilę – niestety – coś się zamyka. W ciągu 6 lat prowadzenia bloga widziałem wiele jednego i drugiego. Dziś przedstawię Wam 10 knajp, których mi autentycznie brakuje na rynku. 9 z Poznania i 1 z Warszawy. Kolejność alfabetyczna!

Aha, wybaczcie jakość niektórych zdjęć – były robione w większości bardzo dawno.

Burgerator

20140904_183206

To jest w ogóle ciekawa historia. W marcu 2013 odwiedziłem Burgeratora w Warszawie. Burgery były świetne, a właściciel powiedział mi, że zwija interes. Po dwóch latach pojawił się jednak z food truckiem w centrum Poznania – jego wspólnikiem był znajomy mojego znajomego. I znów: burgery były wyśmienite, a właściciel powiedział mi, że zwija interes i wyjeżdża do Afryki uprawiać kite surfing. Wtedy Burgerator został przejęty przez mojego kolegę z licealnej ławki, który zresztą nie raz udzielał się na łamach tego bloga (Pjotr). Wciąż było znakomicie, choć często food truck zaczynał smażyć mięso dopiero po godz. 20. Biznesowo nie wyszło. A szkoda, czasem tęsknie za tymi burgerami, choć taki Fat Bob czy Zuom serwują lepsze.

***

Co To To Je

20130321_155038

Insekt bar. Restauracja z owadami. Specjalizująca się w nich. Nie ma od lat i na pewno nie wróci. Wielka szkoda, bo to było ciekawe przeżycie. Wciąż szukam miejsca, w którym owady są czymś więcej niż okazjonalnym dodatkiem do innych dań. Jeśli znacie, to dajcie znać w komentarzach!

***

Coś Innego by Hugo

DSC04430-Kopiowanie

Rynek food trucków w Poznaniu zdominowany jest przez burgery (potwierdzająca infografika), więc każdy biznes, który próbuje być na maksa oryginalny, zyskuje moje poparcie. Wielkopolskie pyzy z mięsem, kiszonkami i autorskimi sosami przygotowywane przez naprawdę dobrych kucharzy? Świetny pomysł. Ale albo wyprzedzający swoje czasy, albo nieco przekombinowany, skoro na rynku się nie przyjął. Trochę szkoda.

***

Krowi Placek Piątkowo

20160504_164313-01

Na mojej dzielni byli bezkonkurencyjni. Teraz po dobre burgery muszę jeździć na Podolany lub Winogrady. I do centrum lub na Jeżyce, ale to wiadomo. Na całe szczęście, Krowi Placek uciekł z Piątkowa nie dlatego, że nie miał klientów, a z powodu problemów z lokalem. Ponoć mają już na oku nowy i wkrótce wracają. Oby się udało!

***

Los Pollos

DSC04815-Kopiowanie

Odpowiednik panierowanych kurczaków z KFC. Nieco inne w smaku – jednym podchodziły bardziej, innym mniej. Była to jednak fajna alternatywa dla wielkiej korporacji z Kentucky. Coś jednak nie wyszło, skoro od dłuższego czasu Los Pollos nie ma na gastronomicznej mapie Poznania…

***

Marchewkowóz

DSCN5092

Pewnie nawet nie pamiętacie. To było lato 2013, kiedy ten wyjątkowy food truck pobłąkał się po ulicach stolicy Wielkopolski. W ofercie bajgle na kilka sposobów. Właściciele Marchewkowozu wyprzedzili swoje czasy, dziś taki biznes miałby większą szansę na powodzenie. Może wrócą do tego pomysłu? Fajnie by było!

***

Pinta Klepka

Screenshot_2016-08-09-17-06-29-01

Mega knajpa, w której piwu rzemieślniczemu towarzyszyło naprawdę dobre jedzenie. Długo nie mogli się zdecydować na konkretną kuchnię, gdy w końcu postawili na pulled porka w bułce. I to był strzał w dziesiątkę! Niestety, przekonałem się o tym za późno, na jakiś tydzień przed zamknięciem. A tak smacznej szarpanej wieprzowiny w tym mieście już nie znajdziesz!

***

Smart Bastard

fot. Szymon Kiżewski
fot. Szymon Kiżewski

Burgery, pulled pork, philly cheese steak i hot dogi – to serwowali Bastardzi. Pokochałem ich szamę zwłaszcza ze względu na te ostatnie, wariant nowojorski z boczkiem (na zdjęciu) był fantastyczny. Potem opuścili swojego food trucka na rzecz muchos. Tex-mex w ich wykonaniu był super, ale jednak co hot dog to hot dog. Na całe szczęście wrócili do wozu i starego menu – póki co karmią nad Bałtykiem, ale ponoć we wrześniu wracają na poznańskie ulice. Hura!

***

Tłok

20151126_115652-2

Trochę wyprzedzam fakty. Tłok jeszcze istnieje. Do soboty, 13 sierpnia 2016. Później już kierunek Trójmiasto i ta malutka kawiarenka z Żurawiej przenosi się do Gdyni. Byłem tam niestety tylko raz – zjadłem pyszne tosty i wypiłem wspaniałą kawę. Pozostaje pamiętać o Tłoku, będąc kiedyś w Trójmieście.

***

Van Cygan

20150917_154113

Najbardziej „porąbany” food truck, z jakim do tej pory się spotkałem w Poznaniu. W taki pozytywny sposób. Choć prosta tortilla z kurczakiem nie zrobiła na mnie większego wrażenia (bardzo smaczna i nic więcej), to tacosy z tofu po japońsku są dla mnie najciekawszą rzeczą, jaką jadłem w polskim street foodzie. Szkoda, że już nie pichcą. Chlip, chlip.

Wam też brakuje jakichś knajp? A jeśli tak to dlaczego? Piszcie w komentarzach!

  • Marta Janik

    kiedy zamknął się Krowi Placek na Piątkowie? 😮
    a swoją drogą to próbowałeś burgerów z Sucholeskiej Burgerowni?

    • Jakoś miesiąc-dwa miesiące temu. Ale lada moment wracają. 🙂

      Nie, nie próbowałem. Gdybym miał próbować burgerów ze wszystkich okolicznych gmin, to by mi życia nie starczyło. 😛 Tym bardziej że wciąż nie poznałem wszystkich poznańskich. 😉

      • Marta Janik

        Sucholeska dowozi na Piątkowo i mi akurat podchodzi nawet bardziej od Krowiego wiec polecam, wez ich pod uwage 😉

  • Maciej Blackstar Lisiak

    Rozszerzyłbym tą listę o Wagon Mięsa [*]

  • Lawrence Drojetzki

    Forni Rossi [*]

    • Zapomniałem o tym miejscu. A było tak świetne, że powinno znaleźć się na liście.

  • Bogusz Szczepański

    Ja z łezką w oku wspominam pierwszego foodtrucka w którym zjadłem burgera – Malko [*]
    W tamtych czasach byli dla mnie bezkonkurencyjni. I tyle wspomnień 🙂

  • Marchewkowóz [*]

  • Wujek Samo Zuo

    Mi brakuje tej pierograni przy Starym Rynku. Najpierw jako Stary Młyn, potem Chatka Babuni. I pamiętając wszystkie ich wady- kwestię etyki zawodowej i tego jak potraktowali franczyzodawcę a potem klientów, którzy wykupili Kartę Babuni, a także nie zapominając o przegiętym czasie oczekiwania na jedzenie- trzeba przyznać, że pierogi mieli doskonałe. Zwłaszcza te z pieca.