Wyszukiwarka

Mandu (Gdańsk)

Kiedy dużo osób poleca jedno miejsce jako warte uwagi, to można być pewnym jego wysokiego poziomu? Niestety, nie zawsze.

Obejrzyj videorecenzję z Mandu i zasubskrybuj mój kanał na YouTubie

Taki zawód spotkał mnie ostatnio w Gdańsku. Jadąc do Trójmiasta na cudowne – jak co roku – Blog Forum Gdańsk, zapytałem czytelników na facebookowym fanpage’u, jakie knajpy polecają w granicach centrum. Najczęściej powtarzało się Mandu – lokal specjalizujący się w pierogach, również z całego świata. Te polskie, tradycyjne, miały być – wg niektórych – lepsze niż w Na Winklu, dla mnie najlepszej pierogarni w Poznaniu.

Początkowo zapowiadało się cudnie. Zanim wraz ze znajomymi blogerami (pozdrowienia dla Mariusza Głucha, Zucha i Łukasza z Czasu Gentlemanów) weszliśmy do Mandu, przez szybę zauważyliśmy dziewczyny na bieżąco robiące ciasto i lepiące pierogi. Od tego momentu wiedzieliśmy, że na pewno nie zostaniemy uraczeni jakąś obrzydliwą mrożonką – sprytny chwyt marketingowy.

screenshot_2016-09-26-19-52-18-01

Dalej tez było nieźle. Z miejsca spodobał mi się szeroki wybór herbat. Zamówiłem „Magię Poranka”, czyli mieszankę na bazie zielonej herbaty. Otrzymałem ją po chwili w sporym czajniczku (wystarczyło na ok. 3 filiżanki) i – co mnie mile zaskoczyło – ze… stoperem odliczającym czas do wyjęcia torebki z herbatą. Dzięki temu była idealna w smaku – nie za słaba i nie za mocna. Co więcej, mieszanka Zucha, miała „nabity” inny czas idealnego wyparzenia – wiązało się to z tym, że jego mieszanka była na bazie czarnej herbaty.

Niestety, dalej już były same rozczarowanie. Przynajmniej, jeśli chodzi o moje wrażenia. Zamówionych przeze mnie pierożków mandu nigdy więcej bym nie wybrał ponownie. To smażone koreańskie pierogi z mieloną wieprzowiną z dodatkiem tofu, kimchi, drobno posiekanym imbirem i porem z olejem sezamowym. Podaje je się z kimchi oraz sosem ponzu na bazie sosu sojowego. Brzmi naprawdę smakowicie i bardzo w moim stylu, lecz niespodziewanie mocno się na nich zawiodłem. Ciasto jest bardzo twarde, a farsz totalnie bez wyrazu. Pierogi nieco ratuje maczanie w sosie ponzu, który w porównaniu do sosu sojowego jest ciut kwaśniejszy i słodszy. W tej sytuacji czuję jednak tylko ten sos, więc nadzienie pierożków mogłoby być w zasadzie dowolne – nie robiłoby mi to zwyczajnie różnicy. Na plus kimchi, które ma konkretną moc – jedząc je, cały się spociłem.

screenshot_2016-10-03-20-53-02-01

Oczywiście istnieje prawdopodobieństwo, że pierogi mandu właśnie takie mają być. Jadłem je po raz pierwszy w życiu, więc nie mam ich do czego porównywać. Smakowały mi jednak średnio, a Łukasz z Czasu Gentlemanów, który również je zamówił, może nie tyle był z nich niezadowolony, co zwyczajnie spodziewał się czegoś więcej.

Nosem kręcił też Zuch. Wybrał pierogi z pieca z gruszką i serem pleśniowym, które same w sobie mu nawet smakowały, ale nie spodobał mu się dodatek sosu żurawinowego. Po pierwsze, trudno go nazwać sosem – był konsystencji dżemu. Po drugie, był bardzo słodki. Jeśli wierzyć Zuchowi, lepiej te pierogi komponowały się z moim sosem ponzu. Sam nie próbowałem, przekazuję tylko jego słowa.

screenshot_2016-09-26-19-46-40-01

Skosztowałem za to pierogi Mariusza Głucha, który postawił na tradycję. Klasyczne z wody, z własnoręcznie mielonym mięsem wieprzowo-wołowym i białą cebulą zasmażaną na boczku. Mariuszowi smakowało. Ja podkradłem mu jednego pieroga i o ile farsz był dla mnie nie do przyjęcia ze względu na gust (może to Was zdziwi, ale nie przepadam za mięsnymi pierogami), o tyle samo ciasto smakowało… źle. Wiecie, za wzór uznaję pierogi mojej babci. Ciasto ma być delikatne, niemal rozpływające się w ustach. To było grube, masywne i momentami wręcz twarde. Totalnie nie dla mnie.

screenshot_2016-10-03-20-55-01-01

Odnoszę wrażenie, że Mandu to trochę takie pierogowy Manekin – ponoć tutaj też bywają kolejki. Siedzi się tu przyjemnie, zadbano tu o detale, lecz najważniejszy produkt jest, uśredniając, mocno przeciętny. Nie wiem jak z konkurencją w Gdańsku, ale w Poznaniu nie raz jadłem smaczniejsze pierogi. I to nie tylko w Na Winklu.

Lokalizacja: Elżbietańska 4/8 i Kaprów 19D, Gdańsk | fanpage

Ceny:
* pierogi mandu – 27, 50 zł
* pierogi z mięsem – 16,50 zł
* pierogi z gruszką i serem pleśniowym – 17,50 zł
* herbata magia poranka – 11,50 zł

Smakowitość:

pierogi mandu 30%
pierogi z mięsem 40%
herbata 80%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: idzie się najeść

Ocena Ogólna

Przeciętna knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
2.67/5 (3)
Ja oceniam na...

  • Kasia M. Julia Oleksy

    To mnie by ostatnie smakowały – nienawidzę cienkiego ciasta w pierogach, z tego tez względu najbardziej lubię brzegi – są najgrubsze (:

  • Ewa Dworczak

    Masz więcej gdańskich recenzji w zanadrzu? Jeśli tak to czekam na opublikowanie i podeślę mojej mamie, bo praktycznie co tydzień na parę dni jest w Gdańsku, może coś dzięki Tobie odkryje. 😉

    Ostatnio opowiadała mi historię, że poszła z koleżanką do knajpki, do której zagląda często i zwykle bierze to samo danie, chyba ziemniaki z czymś tam. Tym razem postanowiła spróbować czegoś innego. Kiedy kelnerka przyniosła zamówienie, mówi do mojej mamy „wie pani, my z koleżanką obstawiałyśmy, że zamówi pani ziemniaki”. 😀 Mama mówi, że teraz głupio jej tam przychodzić. Przyda się jej jakaś odmiana. 😉

    • Mam jeszcze dwie recenzje, tym razem w 100% pozytywne. Jedna za tydzień, druga za dwa tygodnie. 🙂

  • kiiniX

    Wiem, że to pewnie mało istotne ale poszedłem tam ze względu właśnie na kimchi. I to nie było kimchi tylko surówka z kapusty + marchew i papryczki. Rozumiem pot przy jedzeniu tej surówki natomiast to nie jest to danie i nazywanie tego kimchi jest przesadzone.

    • Pewnie masz rację, ja czułem tylko ostrość, nic więcej. A i wizualnie faktycznie nie do końca wygląda jak kimchi. Słuszna uwaga!