Wyszukiwarka

Mandaryn (Gdańsk)

Najlepsza na kaca jest wielka micha ramenu.

Parę tygodniu temu, w przeddzień Blog Forum Gdańsk wypiłem kilka piw. „Kilka” w takim sensie, że sam nie pamiętam ile. Rano był kac, więc pojechałem na ramen. Zadziałał jak najlepsze lekarstwo.

Obejrzyj videorecenzję z Mandaryna i zasubskrybuj mój kanał na YouTubie

Wstąpiłem na niego do Mandaryna – to knajpa z kuchnią azjatycką istniejąca w Gdańsku już od dwudziestu lat. Położona jest poza centrum, z Europejskiego Centrum Solidarności jechałem tam +/- 20 minut.

Dowód na moją obecność w Gdańsku.
Dowód na moją obecność w Gdańsku.

W karcie spory miszmasz. Obecność ramenu sugerowałaby, że towarzyszyć mu będą inne dania kuchni japońskiej, prawda? Cóż, nie w Mandarynie. Poza Japonią mamy tu trochę Chin czy Wietnamu. Niech dowodem na to będzie to, że przed zupą zajadałemm się jeszcze sajgonkami.

I były one naprawdę niezłe. Smażone na głębokim tłuszczu, z mięsnym farszem. W ramach przystawki spisały się doskonale.

screenshot_2016-09-26-19-55-12-01

Tyle że przed ramenem wcale taka przekąska nie jest potrzebna. Zupę podaje się tu w ogromnej i – co może trochę dziwić – metalowej misce. Porcja jest na tyle duża, że pokonałaby pewnie niejednego z Was. Ja zjadłem wprawdzie do końca, ale zrobiłem to po dość lichym śniadaniu i przy sporym zapotrzebowaniu na słone smaki. Po takim posiłku nie tylko wytoczyłem się z knajpy z powrotem na tramwaj, ale też kac minął mi jak ręką odjął.

Ramen z Mandaryna mi smakował, choć o wiele mniej niż w dobrze znanym mi YetzTu z Poznania czy Omami z Warszawy. Przede wszystkim bulion nie miał większej głębi, był jednowymiarowy i dość wyraźnie pikantny (ostrości wywaru nie zaliczam do wad, tylko do cech charakterystycznych). Moich oczekiwań nie spełniło też ugotowane na twardo jajko – wolę, kiedy żółtko jest płynne (w menu jak byk stoi „jajko herbaciane”, więc mogłem się tego spodziewać). Myślałem, że to karygodny błąd, ale poczytałem trochę i wychodzi na to, że to po prostu jedna z wielu wariacji nt. ramenu.

img_20160924_141353

Do pozostałych składników nie mogę się jednak przyczepić. Wołowiny było dużo i smakowała ona naprawdę świetnie, makaron zrobił na mnie dobre wrażenie, a wszystkie pozostałe dodatki (sezam, kiełki, szczypiorek, grzyby) pływały w bulionie w odpowiedniej ilości i przesadnie się nie narzucały.

Nie wiem, jak wygląda rynek ramenów w Trójmieście, czy są ramenownie z prawdziwego zdarzenia i jak wypada przy nich ramen z Mandaryna. Mnie smakowało, choć nie był to do końca ramen w moim stylu – tak już wspomniałem, o wiele mocniej do gustu przypały mi japońskie zupy z YetzTu i Omami.

screenshot_2016-09-26-19-56-30-01

Jeśli jednak będziecie w okolicy, wpadnijcie do Mandaryna – najecie się „pod korek” i nie wydacie ogromnych pieniędzy. No chyba że macie jakiś inny pomysł na azjatyckie jedzenie w Trójmieście – piszcie w komentarzach!

Lokalizacja: Cieszyńskiego 1A, Gdańsk | fanpage

Ceny:
* sajgonki – 8,50 zł
* ramen z wołowina – 25,90

Smakowitość:

sajgonki 70%
ramen 70%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: objadłem się jak prosię

Ocena Ogólna

Dobra knajpa

Wasza Ocena

Oceniacie tę knajpę na:
4.5/5 (2)
Ja oceniam na...

  • Chińskie jedzenie = Lee’s Chinese na ul. Korzennej 🙂 Natomiast Mandaryn też daje radę jak najbardziej – szczególnie dania z makaronem.