ROBIMY PORN FOODY (maj 2015): Czekoladowe pankejki i lody bekonowe

pankejk

Ten porn food różnił się od poprzednich. Po pierwsze był drugim porn foodem, w którym w daniu głównym nie było mięsa, po drugie był pierwszym, w którym zamawialiśmy dodatkowe jedzenie. Absolutnie nie dlatego, że jedzenie było niedobre. Ale może od początku.

Plan był taki: robimy czekoladowe naleśniki amerykańskie, czyli pancakesy i polewamy je czekoladą. Do tego robimy lody. Lody oczywiście nie mogły być zwyczajne w smaku, nie taka specyfika tego bloga… rednacz proponował lody o smaku whisky, ale ostatnie gotowanie, gdzie wykorzystaliśmy tylko trochę alkoholu, a resztę wypiliśmy, skończyło się kacem dla całej redakcji. Nie, whisky odpada. Drugi typ – bekonowe, lepiej – ale sam bekon? Nuuuda. Zaproponowałam więc masło orzechowe + bekon i tak już zostało.

Kiedy przyszło już do smażenia naleśników, zapytałam się moich drogich panów z redakcji, z ilu porcji robimy. „A ile w porcji?” – usłyszałam. „10”. „To z trzech”. Okej, panowie jednak nie wiedzieli, że naleśniki smaży się pojedynczo, jeden naleśnik to około 3-4 minuty, więc prosta matematyka – 30 naleśników razy 4 minuty to dwie godziny smażenia. A nawet jak im powiedziałam, to jakoś chyba nie dotarło… Koniec końców zamawialiśmy jedzenie z Rico’s, bo czekało jeszcze ukręcenie lodów i sesja zdjęciowa. Rico’s oczywiście przyszło w takim momencie, że wszyscy się najedliśmy chińszczyzną, naleśniki przestaliśmy smażyć, lody się nam częściowo rozpuściły i już mało kto chciał jeść cokolwiek. No cóż…

Weselsza część to taka, że lody wyszły świetnie – i muszę pochwalić sama siebie, bo bekonowe lepsze niż z Wronieckiej! Dosłownie bekonowe. Nie dało się ich pomylić z niczym innym… Z suchym lodem musimy jeszcze się nauczyć pracować, ale niewątpliwie jest to duże ułatwienie, jeśli chodzi o produkcję lodów domowym sposobem. Szast, prast i zrobione!

DSC02739_Fotor

Ale może przejdźmy do składników.

Kakaowe pancakes (na ok. 10 szt.):

  • 2 szklanki mąki
  • szczypta soli
  • pół szklanki maślanki
  • szklanka mleka
  • łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 czubate łyżki kakao
  • 3 jajka
  • 100 g masła
  • 3 czubate łyżki cukru

 

Rozpuszczamy masło, lekko studzimy. Jajka bełtamy. Dodajemy cukier, masło, mleko i śmietankę. Mieszamy dokładnie. Mąkę przesiewamy z proszkiem do pieczenia i solą. Masę jajeczno-mleczną dodajemy do suchych składników. Łączymy. Mieszamy dokładnie, żeby nie było ani jednej grudki. Ciasto nie może być zbyt luźne, powinno mieć cięższą konsystencję – coś pomiędzy standardowym naleśnikiem a racuchem. Odstawiamy na 20 minut, żeby ciasto trochę pooddychało.

Smażymy na małej patelni. Koniecznie suchej, około 1,5 minuty z każdej strony. Ogień mały, jeśli będzie zbyt mocny, naleśniki będą się spalać z wierzchu, a w środku pozostaną surowe.

Lody bekonowe (składniki na ok. pół litra lodów):

  • 2 opakowania boczku surowego
  • 3 czubate łyżki stołowe masła orzechowego
  • 250 ml mleka
  • 3 żółtka
  • 60g cukru
  • 200 ml kremówki

 

Boczek smażymy na chrupko, odsączamy na papierowym ręczniku. Siekamy w drobną kostkę. Mleko wlewamy do garnka, dodajemy boczek i masło orzechowe. Zagotowujemy na bardzo małym ogniu, mieszając i uważając, by nie bulgotało. Żółtka ucieramy z cukrem na białą, puszystą masę i dodajemy do mleka, mieszamy cały czas. Masa musi zgęstnieć. Trzeba bardzo uważać, by krem się nie zwarzył. Gdy masa będzie gęsta – odstawiamy do wystudzenia.

Jeśli robicie tak jak my – z suchym lodem – lody możecie robić tego samego dnia, którego chcecie je konsumować. Jeśli używacie maszyny do lodów lub robicie bez użycia maszyny – mieszanka powinna przez noc poleżeć w lodówce.

Kremówkę ubijamy na sztywno. Dodajemy do masy i od razu przekładamy do maszyny do lodów. Jeśli robicie z suchym lodem (koniecznie zachowajcie wszelkie środki ostrożności, najlepiej obejrzyjcie tutorial jak się z nim obchodzić) – używajcie miksera planetarnego lub mieszajcie ręcznie (u nas robiła najpierw maszyna, ale przy użyciu trzepaczki poszło mi o wiele lepiej). Przy suchym lodzie – lody są do jedzenia od razu. Przy maszynie – używajcie zgodnie z instrukcją obsługi.

Jeśli ręcznie, bez maszyny – miksturę mocno napowietrzcie, najlepiej przy użyciu trzepaczki. Wstawcie do zamrażalnika i co godzinę (przez ok.  4-5 h) mieszajcie mocno masę. Wtedy zrobią się ładne, puszyste lody, a nie zmrożona śmietanka bekonowa.

Nasz pomocnik.
Nasz pomocnik.

I voila! Pankejki ułożyć w górkę, polać roztopioną czekoladą i dołożyć trzy kulki lodów. Fajnie wyszło, prawda chłopaki?

rednacz

[rednacz]

Święta prawda! Pankejki same w sobie były po prostu dobre, ale z dodatkiem lodów… prawdziwa magia! Tak bekonowych lodów jeszcze nie jadłem – smakowało to genialnie! Każdy fan boczku powinien spróbować. To wcale nie jest takie trudne do zrobienia. Przynajmniej tak mi się wydawało, patrząc na to z boku. W praktyce było pewnie całkiem inaczej.

Tak się grało.
Tak się grało.

W czasie małych przestojów, kiedy trzeba było np. czekać na to, aż ciasto „pooddycha”, graliśmy w grę. Dzięki uprzejmości sklepu Rebel.pl było to tym razem Tenzi. Ot, prosta gra, w której rzuca się kośćmi i jak najszybciej trzeba wyrzucić odpowiednią liczbę oczek. Proste, szybkie i fajne, ale dość szybko mi się znudziło. Choć może dlatego, że zawsze przegrywałem.

Piotrze, Marcinie, jak się jadło, jak się grało?

pjotr

[Pjotr]

Jadło się jak zawsze – dobrze. Polski internet zna wielu fanów pankejków, co mnie zawsze dziwiło, jednak dobry czekoladowy, puszysty naleśnik to jednak sztos. W świecie cateringów dietetycznych gdy spakujecie sobie je na 2 śniadanie do pracy, to w korpo 3/4 dostanie zawału (+5 do awansu). Lody bekonowe jak to lody – zajebiste. Chwila roboty i macie coś o czym marzy każda nastolatka mająca konto na Instagramie, więc oprócz kulinarnego orgazmu możecie się załapać na jeszcze jakiś… PS Efekty specjalne przy suchym lodzie zwiększają szanse powodzenia.

https://youtu.be/nk7zq_Wxl2c

Po wspólnej konsumpcji możecie naszym wzorem porzucać kośćmi, bo taka chwila z samym sobą czasem też się przydaje, POLECAM!

kotu

[Kotu]

Lody bardzo zaskakujące – bekon, bekon i jeszcze raz bekon. Masło orzechowe wbrew moim przypuszczeniom było tylko i wyłącznie tłem. Pankejki – dobre, ale jak na tyle roboty, to się trochę zawiodłem. Chyba wolę zrobić standardowe naleśniki i wysmarować je jakąś nutellą i w 5 minut mieć gotowy obiad dla całej rodziny, niż kilka godzin smażyć małe placki.

Gra – ciekawa, ale jak to powiedział Pjotr: „zdecydowanie dla indywidualistów”. W wariancie, który wybraliśmy, każdy jak wariat rzucał swoimi kostkami, nie patrząc wcale na resztę towarzystwa, czyli dokładne przeciwieństwo spędzania czasu w grupie. Późniejsze warianty z podbieraniem sobie kostek były dużo ciekawsze, ale ciągle przegrywałem, jakieś pechowe te kostki. Tak czy siak polecam, wariantów jest dużo – każdy znajdzie coś dla siebie.

Kliknij, zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco. W każdą niedzielę będziesz otrzymywać krótkiego, czytelnego maila z podsumowaniem mijającego i zapowiedzią następnego tygodnia. Dzięki temu już nigdy nie przegapisz nowości na blogu.

  • Jak dobrze, że mnie tu przywiało. Co prawda na widok tych pankejków umieram z głodu, ale to dobra motywacja, żeby zrobić coś równie dobrego… albo chociaż spróbować zrobić. 😀