Wyszukiwarka

Kanapka Drwala

Zimę zasadniczo lubię. Z dwóch powodów. Po pierwsze to okres gdy jeżdżę na desce. Po dniu jeżdżenia jest się w stanie zjeść wszystko, co zasadniczo pozwala utrzymać niezbędną masę. Po drugie właśnie wtedy wiodące fast-foody wyciągają naprawdę potężną artylerię. And it’s ON.

W tym momencie przejdę do sedna sprawy: McDonald ruszył z zimową ofensywą, czymś co spowodowało u mnie wytrzeszcz oczu na poziomie starych dobrych kreskówek Looney Tunes. DRWAL POWRÓCIŁ. Tak jest panie i panowie, najlepsza kanapka od czasów podwójnego Mc Royala jest znowu w mieście.

Dobra, ale czym drwal właściwie jest? To kanapka absolutnie doskonała. Co się na nią składa? Zacznę od paru danych na temat ingrediencji: To po pierwsze bułka na której wierzchu znajdują się skwarki (jak genialny to pomysł, tego nie jestem w stanie wyrazić słowami nadającymi się do publikacji). Następnie popularny ćwierćfuntowy kawałek mięcha (podobno wołowina, tego pewien nie jestem, ale smakuje tak, że śmiem twierdzić, iż osoba, która robiła te kotlety na pewno widziała z bliska żywą krowę), plasterek klasycznego żółtego sera, zielona sałata (niepotrzebny dodatek), sos (miał być ostry, ale czepiać się nie będę, bo daje radę), kawałek bekonu (NAJS), prażona cebulka i uwaga uwaga, dochodzimy do sedna całego zamieszania, zapieczony w panierce ser! MOTHER OF GOD, to jeden z najwybitniejszych pomysłów w historii niezdrowego żarcia ever (porównywalny z potrójnym Whooperem).

Jako że jest to kanapka promocyjna, trzeba na nią poczekać, ale dzięki temu na pewno dostaniemy ją ciepłą i świeżą, a tak smakuje najlepiej. A smakuje naprawdę świetnie! Połączenie wołowiny, bekonu i sera powoduje multi orgazm jamy ustnej, mięcho nie jest suche, sery się rozpływają (ten w panierce jest dość gorący). Jednym słowem: rozkosz. Do tego polecam brać ją w zestawie powiększonym z zakręconymi frytkami, dodają do nich całkiem ogarnięty sos śmietankowy, a i zawijasy są lepsze niż zwykłe fryty.

No, wojownicy o masę i radość podniebienia, szturmować Maki!!! Czas trwania oferty ograniczony, a żaden Drwal nie ma prawa się zmarnować. To byłaby niepowetowana strata.

Smakowitość 95%

Współczynnik „zwycięstwa z anoreksją”: 89% (w przypadku zestawu 97%, to naprawdę potężny zawodnik, miażdży wszystko poniżej podwójnego Whoopera)

  • Anonymous

    uwielbiam tę kanapkę ! dzięki za informacje, że znowu pojawiła się w McD, wyruszam na obiad ^^

  • a ja jutro się wybieram na Drwala 😀

  • Anonymous

    Najarałam się na tę kanapkę a tu kicha – rozczarowanie. Buła w porządku, nieco inna od tych normalnie podawanych w Macu, mięsko to samo. Sos – słabo. Jako że ser ma mocno łagodny i nieco mdły smak to ten sosik, niby pikantny jeszcze przymula. Nie zachwyciła mnie a i ten kawał smażonego sera jakiś bezpłciowy. Za to camemberty – całkiem najs, zakręcone fryty jak zawsze ok.

    • marcias65

      Zachęcony opinią zdradziłem ukochanego McChickena i niestety zawiodłem się. W mojej ocenie najgorsze noty powinien zebrać ser w panierce – kremowe, mdłe, ewidentnie niedobre „coś”. Raz spróbowałem i starczy 😉

  • Anonymous

    Ogólnie dobry ten drwal i dosyć sycący,ale trochę za suchy brakuje więcej sosu.Ale od 1 do 10 te 7 bym dał.;)

  • Anonymous

    uwielbiam pojeździć sobie na zakopiańskiej Harendzie od 16 do 20/21, a potem na jeszcze lepsze zakończenie dnia zamówić Drwala w pobliskim maczku. pycha!

  • Anonymous

    Sama kanapka ma 928kcal 😀 Współczynnik ‚zwycięstwa z anoreksją’: 1032901% jak dla mnie 😀
    mniam!